• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris

[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#2
02.12.2023, 03:44  ✶  

Słońce chyliło się ku zachodowi, oblewając lepką, miodową poświatą wnętrze mieszkania, w którym zwolna zapadał mrok; wieczory ubierały się w tak miękki całun aksamitu, który czynił w umyśle niespokojnie, podsycając bezsennie nieprzebrnięte meandry myśli; od dawna nie spała dobrze, snem nieprzerywanym gwałtownie, na jej obliczu więc wykwitły zacienienia pod oczami – w takich momentach odnajdowała się jedynie w gorzkim smaku opium, które drażniło zmysły i podsycały ten cały absurd, przędzony życiorys. Może gdyby była odrobinę bardziej miękka, trochę silniej zapętlona we własnych myślach, nie ignorując wewnętrznej potrzeby bycia – może wówczas westchnięciem opadłaby w masyw pościeli, ściągając na powieki sen niejako bezwiednie.

Tym razem jednak, wyglądała w pewien niezachwiany sposób inaczej. Nigdy w zasadzie nie była na randce w pełni wydatności tego słowa – z kimś, z kim chciałaby dzielić tę przestrzeń życiową; z kimś, kto nie byłby kolejnym amantem zesłanym w jej ramiona modliszki przez matkę i z kimś, kto rozumiałby ją bezsłownie. Yaxley w końcu, choć odległy i bliski zarazem, pojmował ją bezbłędnie – tak jak wtedy, tej pamiętnej nocy, gdy wirowali pijani na nagrobku z nieistniejącą muzyką, grającą jedynie w ich połączonych myślach.

Dlatego prawdopodobnie wyglądała zgoła inaczej. Na ogół widział ją w kitlu, z włosami spiętymi w niedbałego koka i okularami na czubku nosa – nigdy także nie przykładała należytej istnieniom kobiecym wagi do własnej prezencji – skupiona na pracy i na niej wyłącznie, przekładała ją zawsze ponad prozaiczne potrzeby. Może gdyby nie była tak dalece posuniętą pracoholiczką – może wówczas ciągnęłaby wargi karminem, a włosy układała w spętane loki. Ona jednak, nigdy nie posiadała należytego adoratora, zamykała się więc w prosektorium.

Tym razem, jej usta lśniły czerwienią, welurowa sukienka kończyła się w połowie łydki, włosy spętane falą opadały na ramiona, sięgając do pasa nieomal, a stukot obcasów zwiastował jej przybycie. Od zawsze było jej dobrze w zieleni, postawiła zatem na przybrudzoną, butelkową zieleń jako dominantę w swoim odzieniu. Jej sylwetka, jakby stworzona do kreacji, podkreślała ogrom atutów i gdy spojrzała na siebie raz jeszcze w lustrze, niepewna własnej urokliwości (nic dziwnego – była kobietą praktyczną i pragmatyczną) i ruszyła pod wskazaną przez Theona lokację.

Musiał zobaczyć ją z daleka, sunącą brukiem londyńskim, między palcami trzymając papierosa, którego dopaliła akurat, gdy natrafiła na znajomą sylwetkę.

– A co gdybym odpowiedziała: nie? – zabrzmiała zaczepnie, ogniskując w nim spojrzenie piwnej toni tęczówek.  – Żartuję, chyba bardziej gotowa nie byłam nigdy w życiu – rzekła odrobinę bardziej miękko.

Podała mu dłoń i weszła do lokalu, usadzając się na jednym z krzeseł przy zaoferowanym im stoliku.

– Pamiętasz jak wtedy byliśmy pijani i poszliśmy tańczyć na cmentarzu? – zagaiła. – Jesteś beznadziejnym tancerzem, ale byłam wtedy na tyle pod wpływem, że nawet nie czułam jak po mnie depczesz – dodała, przyjmując na wargi nieprzejednany uśmiech.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2824), Theon Travers (3786)




Wiadomości w tym wątku
[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 02.12.2023, 02:20
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 02.12.2023, 03:44
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 02.12.2023, 19:56
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 02.12.2023, 20:20
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 03.12.2023, 11:50
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 04.12.2023, 13:51
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 07.12.2023, 23:34
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 12.12.2023, 22:14
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 15.12.2023, 07:10
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 07.02.2024, 15:48
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 12.02.2024, 10:03
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 17.02.2024, 16:30
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 18.02.2024, 20:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa