02.12.2023, 03:56 ✶
— Nie sądzę... wydaje mi się, że powinniśmy wezwać odpowiednie służby.
Liczyła na to, że wniosek ten zostanie wysunięty przez samego mężczyznę, ale coś jej podpowiadało, że potrzebował chwili na oswojenie się z tym niecodziennym widokiem (zarówno jej osoby jak i dziwnej statuy). Oboje byli skonsternowani, była w stanie to wyczuć pomimo swojej wrodzonej, niewyuczonej towarzyskiej...wadliwości.
Niemniej, ku uciesze Ollivanderówny, odziana na żółto Olivia wyłoniła się zza drzewnej kory — miała tylko nadzieję, że stary Selwyn nie zemrze na zawał serca, bo przewidywała, że wyskakujący na nich pstrokaty rudzielec, to szczyt emocjonalnych uniesień w życiu faceta.
Mało o życiu po czterdziestce, kryzysach tożsamości, lekach na depresję, nowiutkich, czerwonych miotłach i klubach ze striptizem wiedziała, bo przecież Garrick wydawał się mieć te lata za sobą jeszcze zanim Septima przyszła na świat. Zawsze zachowywał się jak pocieszny, acz dostojny, dziadek i do takiego obrazu dojrzałego mężczyzny przywykła.
Pomachała Livce nad wyraz entuzjastycznie, ewidentnie zadowolona, że dziewczynie udało się znaleźć akurat to miejsce, zaklęcia przecież nie były do końca precyzyjne, zwłaszcza w wysokich terenach zalesionych. Timmy nie była pewna jak długo czekała i ten fakt ciążył jej na sumieniu — wyjątkowo nienawidziła się spóźniać i plamić swojego nieskazitelnego wizerunku.
— Cześć! Żyję, jeszcze — uśmiechnęła, wygładzając nieistniejące paprochy ze swojej sukienki, bo tak nakazał jej jakiś nieznany, umysłowy impuls — przepraszam za spóźnienie, ale natrafiłam na to coś. Miałam już posyłać ci wiadomość.
Gdyby nie była Septimą, to zażartowałaby, że nieznajomy pan wyciągał do niej łapska i próbował ją perwersyjnie zmacać, ale jako że była sobą, to nie wiedziała jak elokwentnie zażartować z sytuacji. Tak żeby wszyscy, a przynajmniej Livka, się zaśmiali, a nie opadli na kolana targani dreszczami żenady. Albo obrazy. Przypominając, Selwyn mógł im paść na zawał. Zamiast tego, zagaiła zupełnie inaczej.
— Znasz go? Podobno jest znanym aktorem— kiwnęła głową w kierunku Laurence'a, znacząco pulsując brwiami.
Liczyła na to, że wniosek ten zostanie wysunięty przez samego mężczyznę, ale coś jej podpowiadało, że potrzebował chwili na oswojenie się z tym niecodziennym widokiem (zarówno jej osoby jak i dziwnej statuy). Oboje byli skonsternowani, była w stanie to wyczuć pomimo swojej wrodzonej, niewyuczonej towarzyskiej...wadliwości.
Niemniej, ku uciesze Ollivanderówny, odziana na żółto Olivia wyłoniła się zza drzewnej kory — miała tylko nadzieję, że stary Selwyn nie zemrze na zawał serca, bo przewidywała, że wyskakujący na nich pstrokaty rudzielec, to szczyt emocjonalnych uniesień w życiu faceta.
Mało o życiu po czterdziestce, kryzysach tożsamości, lekach na depresję, nowiutkich, czerwonych miotłach i klubach ze striptizem wiedziała, bo przecież Garrick wydawał się mieć te lata za sobą jeszcze zanim Septima przyszła na świat. Zawsze zachowywał się jak pocieszny, acz dostojny, dziadek i do takiego obrazu dojrzałego mężczyzny przywykła.
Pomachała Livce nad wyraz entuzjastycznie, ewidentnie zadowolona, że dziewczynie udało się znaleźć akurat to miejsce, zaklęcia przecież nie były do końca precyzyjne, zwłaszcza w wysokich terenach zalesionych. Timmy nie była pewna jak długo czekała i ten fakt ciążył jej na sumieniu — wyjątkowo nienawidziła się spóźniać i plamić swojego nieskazitelnego wizerunku.
— Cześć! Żyję, jeszcze — uśmiechnęła, wygładzając nieistniejące paprochy ze swojej sukienki, bo tak nakazał jej jakiś nieznany, umysłowy impuls — przepraszam za spóźnienie, ale natrafiłam na to coś. Miałam już posyłać ci wiadomość.
Gdyby nie była Septimą, to zażartowałaby, że nieznajomy pan wyciągał do niej łapska i próbował ją perwersyjnie zmacać, ale jako że była sobą, to nie wiedziała jak elokwentnie zażartować z sytuacji. Tak żeby wszyscy, a przynajmniej Livka, się zaśmiali, a nie opadli na kolana targani dreszczami żenady. Albo obrazy. Przypominając, Selwyn mógł im paść na zawał. Zamiast tego, zagaiła zupełnie inaczej.
— Znasz go? Podobno jest znanym aktorem— kiwnęła głową w kierunku Laurence'a, znacząco pulsując brwiami.