Właśnie też dlatego, że Olivia starała się przygotowywać dla niego posiłki, pomyślał o tym, aby zrobiła sobie chociaż podstawowy kurs gotowania. Mistrzem być nie musi, ale żeby umiała się nawet w gościnie postawić. Z drugiej strony, jeżeli w przyszłości przyjdzie ją nagle ochota na zwiększenie swoich umiejętności i odnajdzie się w kulinarii, to czemu nie?
Na odpowiedź poczekał aż przyjaciółka dojdzie do siebie. To co usłyszał, faktycznie brzmiało jakby cofnęła się do buntowniczego trybu nastolatki. Słyszał rozmowę tamtej dwójki przy sąsiednim nieopodal stoliku, jaki sami zajmowali. Ale nie zwracał na to uwagi. Społeczność mugoli bywała czasami problematyczna, co czarodziejska. Westchnął, widząc że zapaliła papierosa, a wolałby, żeby nie paliła.
Słuchając Olivii, napisał zaraz swoje spostrzeżenia w notesie i jej pokazał. Że co to zrobiła Quirke, mogło mieć nawet odwrotny skutek i konsekwencje spadną na biedną dziewczynę, pracującą w kawiarni. Przez taką zagrywkę, Tristan może więcej nie przyjść z Olivią do akurat tej kawiarni.
Kiedy Olivia wypaliła papierosa, mogli wyjść z uliczki i ruszyć spacerem w dowolnym kierunku. Na pytanie o park, pokiwał głową, że tak, jest tutaj niedaleko jeden z niewielkich parków. Też lubił tam przychodzić i posiedzieć w otoczeniu małego skrawka natury w centrum miasta. Żeby mu się Olivia nie zgubiła w przejściach między ulicami, gdyż tutaj już prostej drogi nie było, objął ją ramieniem, chyba że na nowo postanowiła objąć jego ramie, to pozwolił. W godzinach szczytu popołudniowych, coraz więcej ludzi mogło się przemieszczać, wracających z pracy, lub do nich zmierzających, czy nawet robiących zakupy.
Ostatecznie dotarli do jednego z parków miejskich Londynu i weszli do środka. Pełno było liściastych drzew, dających cień i zatrzymujące ciepłe powietrze. Bardzo przyjemnie. Jakiś kawałek dalej była fontanna, a i ławek nie brakowało. Część zajęta, część wolna.