02.12.2023, 21:18 ✶
Ona nie dałaby rady nawet sięgnąć po różdżkę, która szczęśliwie wciąż tkwiła za ciasnymi spodniami, wżynając się boleśnie w jej brzuch. Dobrze, niech boli, to utrzymywało ją w kontakcie z rzeczywistością. Olivia poczuła, jak Brenna ją puszcza, więc pozwoliła by ciało zanurzyło się pionowo w wodzie, zamknęła oczy i zaczerpnęła powietrza. Machnęła w odpowiednim momencie rękami i nogami, wynurzając się tuż po uderzającej o taflę fali. Otworzyła oczy i przetarła je dłonią. Udało się, chociaż nigdy nie czuła takiego bólu. Bolał ją dosłownie każdy kawałek ciała, każda komórka płonęła żywym ogniem. Nie da rady dopłynąć do brzegu - ta cała walka była na marne. Przyjdzie im tu zginąć: takie myśli pojawiały się w umyśle rudej, zanim nie poczuła jak porywa ją prąd i pcha nie w tym kierunku, w którym się spodziewała. Wyminęła skały, została z impetem wepchnięta na mieliznę. Zaryła kolanami o miękkie dno, cudem tylko unikając bolesnego zderzenia z mokrym błotem, bo zadziałał odruch i wyciągnęła przed siebie ręce.
- Kurwa... mać - głos miała taki, jakby wypaliła z dwadzieścia paczek fajek naraz. Bolało ją gardło, bolały zatoki, bolały oczy i głowa. Olivia wyczołgała się z wody, po czym koncertowo wyrzygała wodę morską z żołądka. - Ja pierdole, Brenna.
Spojrzała na nią czerwonymi oczami. Cholera wie czy od płaczu, czy słonej wody, ale wyglądała tak, jakby ktoś postanowił przemalować białka na śliczny, krwistoczerwony kolor. Dorzucić do tego poszarpane, skołtunione włosy, mokre ubrania i jej głos - gdyby nie szybkie bicie serca to sama by pomyślała, że umarła i ktoś ją ożywił, by wróciła straszyć małe dzieci.
- Ty tak codziennie? Dziewczyno, nigdy już nie będę nabijać się z pracowników Ministerstwa, nigdy - Olivia upadła na bok, na piasek, i zaniosła się kaszlem. Rodzice ją zabiją, jeśli się dowiedzą, wolałaby więc tego uniknąć. Ale nie miała sił by przekazać to, o czym myślała, koleżance. Zwłaszcza że Brenna wyglądała nie lepiej niż ona sama. - Dziękuję. Uratowałaś mi życie.
Próbowała pozbyć się tego dziwnego, obcego głosu, którym przemawiała, ale nie była w stanie. Chyba próbowała krzyczeć pod wodą i zdarła sobie gardło. Cudownie. Odruchowo zaczęła szukać fajek, ale przypomniała sobie, że zostawiła je w jaskini. I to był dopiero dramat.
- Kurwa... mać - głos miała taki, jakby wypaliła z dwadzieścia paczek fajek naraz. Bolało ją gardło, bolały zatoki, bolały oczy i głowa. Olivia wyczołgała się z wody, po czym koncertowo wyrzygała wodę morską z żołądka. - Ja pierdole, Brenna.
Spojrzała na nią czerwonymi oczami. Cholera wie czy od płaczu, czy słonej wody, ale wyglądała tak, jakby ktoś postanowił przemalować białka na śliczny, krwistoczerwony kolor. Dorzucić do tego poszarpane, skołtunione włosy, mokre ubrania i jej głos - gdyby nie szybkie bicie serca to sama by pomyślała, że umarła i ktoś ją ożywił, by wróciła straszyć małe dzieci.
- Ty tak codziennie? Dziewczyno, nigdy już nie będę nabijać się z pracowników Ministerstwa, nigdy - Olivia upadła na bok, na piasek, i zaniosła się kaszlem. Rodzice ją zabiją, jeśli się dowiedzą, wolałaby więc tego uniknąć. Ale nie miała sił by przekazać to, o czym myślała, koleżance. Zwłaszcza że Brenna wyglądała nie lepiej niż ona sama. - Dziękuję. Uratowałaś mi życie.
Próbowała pozbyć się tego dziwnego, obcego głosu, którym przemawiała, ale nie była w stanie. Chyba próbowała krzyczeć pod wodą i zdarła sobie gardło. Cudownie. Odruchowo zaczęła szukać fajek, ale przypomniała sobie, że zostawiła je w jaskini. I to był dopiero dramat.