• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora

[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#17
03.12.2023, 22:34  ✶  

Od początku wiedział, że nie można ufać tej pluszowej bandzie. Nie dosyć, że najpierw próbowały przeprowadzić na niego zamach, który na szczęście się nie powiódł, to teraz zdradzały sekrety czy nawet myśli, które trzymał schowane głęboko w swojej głowie. Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że nie miał pojęcia, który zwierzak tego dokonał. No bo, że powiedział o tym akurat pluszowy wilk, nie znaczyło, że to on się dowiedział - może był odważniejsze od reszty i przyszedł do Pandory wszystko wyśpiewać. Jeszcze się z Wami policzę, zbrodniarze... Groził im w myślach, wyobrażając sobie jak rozrywa je na strzępy za karę. Przez ułamek sekundy przeszło mu jedne pytanie - "one budzą się w nocy"? To było lekko przerażające i raczej nie możliwe... tylko czy na pewno?

Miał kłamać albo mówić nie prawdę? Mógł. Miał zamiast 'słodkiej' wybrać 'chaos'? Mógł ale tego nie zrobił. Palnął po prostu to co przyszło mu do głowy - nie zwracał zbytnio na to uwagi, ponieważ uznał to za śmieszne. Co by jednak nie mówić, Pandorze należał się jakiś komplement za dzielne znoszenie jego porannych grymasów, ataków i wszystkich pozostałych dziwactw, które przed nią dokonywał.

Pokręcił przecząco głową, chcąc przez moment nawet ją przedrzeźniać jednak się przed tym powstrzymał. Ta rozkoszna, różowa świnka była jeszcze smaczniejsza na ciepło i spieczona na skwarki - wtedy osiągała swoją finalną formę, która przynosiła ukojenie na serce i cholesterol. Gdyby ktoś kazał mu jeść jakieś warzywne podróbki mięsa to najpierw spojrzałby się na taką osobę jak na dziwaka, a później dopytał czy osoba wypowiadającą te słowa jest na pewno zdrowia. A na sam koniec wyszedłby oburzony, rzucając pod nosem jakimś soczystym przekleństwem, po którym popukałby się w czoło, ukazując co sądzi o swoim rozmówcy.

Na słowa o pozostaniu do jutra pokręcił przecząco głową. Nie chciał robić problemu i miał przeświadczenie, że i tak już wykorzystał jej hojność do dna. Wszak i tak pewnie miała go już dość, a mówiła w ten sposób bo była bardzo uprzejmą i miłą kobietą, która zawsze chciała dobrze dla drugiego człowieka. Pojawiała się też jedna zagwozdka - czy jej zgoda na to, że co złego to nie Hjalmar, wynikała z uprzejmości czy rzeczywistego, prywatnego zdania na ten temat? Nordgersim mógł się dopytać aby się upewnić ale czy warto było przeżyć ewentualne zderzenie ze ścianą.

Nie mógł dalej ukrywać zadowolenia z rzemykowego przyjaciela czy wymyślać kolejnej wymówki na to dlaczego akurat tym razem go miał przy sobie. Bo o ile działały one jeszcze jakiś czas temu, tak teraz nie było mowy aby to się udało. Hjalmar musiał zaakceptować swoją porażkę na tym szczeblu - nie miał innej możliwości jak się z tym po prostu pogodzić i żyć dalej pełnią życia. Bez dwóch zdań mógł powiedzieć - Nordgersim zero, Prewett jeden.

Jedyną rzeczą jaką mógł jej doradzić to fakt, żeby bardziej uważała. Bo o ile nie miał problemu aby ją złapać - wręcz może się lekko ucieszył jako, że mógł się wykazać, a to zawsze łechta ego w przypadku mężczyzn - tak nie było go zawsze przy Pandorze aby móc ją ratować. I o ile szło usłyszeć jej bijące serce, dojrzeć jej zarumienione policzki i lekki strach w oczach, tak nic nie zostało z tym zrobione. Gdyby do tego pytania jednak doszło, to wszystko by się odwróciło - to Pandora zapewne próbowałaby to jakoś wytłumaczyć, przedstawić narrację w swoich ramach, tak aby wyjść z korzyścią na swoją stronę. To wcale nie byłoby zdziwieniem dla Niedźwiedzia, wszak robił to samo. Zawsze obracał narrację tak aby postawić na swoim lub przedstawić pewne wydarzenia w innym świetle aby nadal zachować swoją niezszarganą reputację i opinię.

Prewettówna nie powinna była się martwić o jego pięść, a o parapet. Pięść boleć przestanie, a parapet będzie do wymiany. Prawdę mówiąc jeszcze jedna taka akcja to i Islandczyk będzie do wymiany, ponieważ po prostu dokona żywota w jej mieszkaniu, schodząc na zawał serca - Dobrze... - odparł, wiedząc, że nie będzie w stanie wygrać z nią tego pojedynku. W głebi duszy nadal jednak nie był zbytnio przekonany co do tych słów, bo według niego zmieniało bardzo wiele, jeżeli nie wszystko. Krzyczę do księżyca? A więc to sądzisz o wilkołactwie? Ciekawe... Pokręcił lekko głową z uśmiechem zarówno na jego wycie jak i komplement, który mu przed chwilą sprawiła - Nie obiecuje - dodał na koniec, czując jak puszcza jego podbródek, zostawiając na nim przyjemne uczucie przez kilka kolejnych sekund. Hjalmar nie mógł jej obiecać tego, że nie będzie się przejmował. To była jedna z tych rzeczy, których nie byłby w stanie nigdy przysiąść. Wolał odsunąć się na bok, usunąć w cień, zniknąć z życia danej osoby niż pozwolić jej cierpieć ze swojego powodu.

Kiedy tylko skończyła swoją operację, spojrzał na nią z pytającym wzrokiem - "ciekawe kiedy mówiłaś?!". Z drugiej strony dobrze, że zrobiła to bez ostrzeżenia, ponieważ mógłby próbować się od tego wymigiwać, unikać jak ognia i koniec końców wrócić z kolcami do domu, licząc, że jakoś sobie wypadną - No wiesz... Nie na co dzień spotyka się likantropa. Ludzie mojego pokroju mają tylko dwie możliwości. Albo wpisać się do rejestru albo żyć na pograniczu prawa, licząc, że nikt się nigdy nie dowie... I po prostu... Nie wiem... Przepraszam, nie chciałem aby to tak zabrzmiało ale po tylu latach już tak mam. Bałem się, że to może być dla Ciebie za dużo... Ale z drugiej strony czy nie zajmujesz się hodowaniem dzikich zwierząt? - parsknął śmiechem wyobrażając sobie jak w swojej wilcze formie siedzi w stajni z Abraksanami i się z nimi kłóci.

- Tak. Pewną dozą nieufności. Taką zaporą, która jest nie do przejścia póki nie wyrażę na to zgody, zdradzając swój sekret - dopowiedział biorąc łyk kofeinowego napoju - Może masz rację? Co innego miałem zrobić jak nie zacząć się z nim boksować? Miałem pozwolić aby skrzywdził Njalę i Ivara? I o ile Ivarowi się należało za ten tragiczny pomysł to czemu Njala miałaby przypłacić za to swoim życiem? Za jego głupotę? Nie do pomyślenia - przyznał, opierając się łokciami o blat - Przestań. Każdy by tak zrobił na moim miejscu. To nie była żadna odwaga, a głupota. Powinienem mu po prostu natłuc do tej pustej głowy, że to jest tragiczny pomysł albo donieść do profesorów aby ich powstrzymali... - ciężko westchnął, pochylając się nad czarną kawą by po chwili zobaczyć swoje rozmyte odbicie. Czy tak wygląda potwór? Zastanawiał się, szukając odpowiedzi na swoje pytanie, która niestety nie nadchodziła - Przestań - poprosił, kładąc swoją dłoń na dłoni Pandory, zaciskając ją lekko od góry aby mieć pewność, że nie będzie w stanie uciszyć go swoim palcem ani wykonać żadnej innej chaośniczej sztuczki. Całe szczęście argument większej siły był nadal po jego stronie i zamierzał teraz z niego skrzętnie skorzystać - Nie przepraszaj. To nie jest Twoja wina - stwierdził stukając kilka razu kciukiem w bok jej dłoni - Dobrze, że to zrobiłaś. Że tak to wyszło. Inaczej dalej byś myślała, że się Ciebie boję... Nie chciałem. Taka jest prawda... Gdybyś nie zaczęła to bym pewnie nigdy nie powiedział o tym, bo wiesz... Taki, ciężki temat... - pociągnął większy łyk kawy, nie puszczając jednak jej dłoni jeszcze przez chwilę - Idzie się przyzwyczaić. Uwierz. Człowiek znajduje sobie wtedy jakaś wymówkę, usprawiedliwienie na taką sytuację. Czasem popada w jakieś nałogi czy używki... Ale wszystko jest możliwe w tym świecie. Nie ma rzeczy, które byłyby nie do osiągnięcia - stwierdził, ściągając swoją dłoń na blat aby po krótkim namyśle wziąć widelec do prawej dłoni - A mieli jakiś wybór? Byłem dla nich trochę jak piąte koło u wozu... Ale z drugiej strony trzymaliśmy się od zawsze. Widziałem ich wzloty, ich upadki... Byłem ich rozjemcom. A oni w podzięce mnie nie odrzucili jak inni... - pokiwał głową na zgodę, że trzeba było się wziąć za jedzenie. Byłaby wielka szkoda jakby ten przepiękny posiłek przygotowany przez Pandorę miał się zmarnować. No i przede wszystkim ta soczyście zrobiona świnka w połączeniu z jajecznicą - no coś pięknego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (12395), Pandora Prewett (18051)




Wiadomości w tym wątku
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.08.2023, 00:17
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.08.2023, 20:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 15.08.2023, 20:57
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 16.08.2023, 19:15
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 16.08.2023, 19:46
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.08.2023, 13:32
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 19.08.2023, 22:42
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.09.2023, 23:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 03.09.2023, 00:20
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.09.2023, 22:55
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.10.2023, 21:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.10.2023, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 30.10.2023, 00:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.11.2023, 22:40
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 21.11.2023, 00:02
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.12.2023, 22:34
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.01.2024, 01:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.01.2024, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 22.01.2024, 22:14
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.02.2024, 22:50
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.02.2024, 21:22
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:18
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa