Miał świadomość tego, że gdyby podrzucił taką sugestię siostrze, to sprawa byłaby załatwiona w ciągu kilku dni, o ile nie godzin. Bądź co bądź, ta niepozorna osóbka, która w przerwach między zajadaniem się słodkościami latała za czarnoksiężnikami, przeniosłaby całe łańcuchy górskie, co by przychylić nieba swojemu jedynemu bratu. Problemem była ambicja tegoż człowieka; chociaż nie miał nic przeciwko temu, aby naginać opinię publiczną na swoją korzyść, tak wolał, aby jego rozpoznawalność wzrastała naturalnie, a nie na skutek precyzyjnych ruchów pijarowych.
— Oczywiście. Człowiek traci poczucie prywatności, jakim cieszył się na dobrą sprawę przez większość swojego życia — żachnął się Erik, starając się utrzymywać swe niezadowolenie pod kontrolą. Gdyby to od niego zależało, wprowadziłby jakieś ograniczenia co do tego, jak daleko reporterzy mogli się posuwać, aby zdobyć nowe materiały. — Trzeba doceniać wolność, póki się ją jeszcze ma.
Pokręcił głową, pozwalając kobiecie mówić. Nie wchodził jej w słowo, jednak pieczołowicie notował sobie w głowie najważniejsze fakty. Poza tym nie chciał wyjść na zbyt zainteresowanego jej historią. W końcu zgrabnie przekierował temat na jej pracę, a nie nią samą. Mogła się zorientować, że wypytuje o jej sprawy z niezbyt codziennej perspektywy i... Cholera. Zamrugał, gdy wspomniała o tym, że lubi swoją pracę. Czyżby już się wycofywała?
— Póki dobrze płacą i nie ma żadnych problemów, to jasne, że się lubi — przyznał, wbijając widelczyk w resztki ciastka. — Nigdy do nich nie zaglądałaś? — Uniósł pytająco brew, biorąc kolejny kęs. — Dobrze by było wiedzieć, czy „dla zabawy” nie próbują wysadzić toalety w powietrze lub uwarzyć eliksiru w jednej z muszli. — Parsknął śmiechem na własny żart. — Lepiej się upewnić, niż potem po tym sprzątać, co nie?
Spojrzał w stronę drzwi prowadzących do łazienek. Przez lata praktyki Brenna zdążyła nabyć na tyle dużo doświadczenia, że zerkanie w przeszłość nie sprawiało dla niej zbyt wielu trudności. Wprawdzie tutaj miała do czynienia z miejscem, które... Było dosyć często odwiedzane przez sporą ilość ludzi... Jednak chyba nie powinna napotkać wielkich przeszkód? Mam nadzieję, że nie wpadła do żadnego kibla, pomyślał, mimowolnie wyobrażając sobie nieprzytomną siostrę przytuloną do muszli klozetowej. Zmarszczył lekko czoło, kończąc swoją walkę z szarlotką i odkładając talerzyk na bok.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞