04.12.2023, 20:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2023, 20:27 przez Logan Nott.)
Logan doskonale znał opinię swojego brata na swój temat i wiedział, że w jego oczach jest uznawany za nudziarza. jednakże jego wypowiedź o Anglii i o podróżach nie miała pokazać jego osoby właśnie w takim świetle. Starszy Nott chciał bowiem pokazać szanownemu gronu, że podróże po świecie są rzeczywiście kształcące i można się na nich świetnie bawić, lecz ich własny kraj również posiadał ciekawe miejsca, na które większość brytyjczyków nie zwróciłaby uwagi. Owszem Tajlandia, Haiti czy też inne miejsca na świecie zachwycały swoim klimatem, atrakcjami czy też pamiątkami, które można było z nich przywieźć lecz czy zamki lub też tereny Walii czy Szkocji nie były równie interesujące, a nawet czasem mogły okazać się ciekawszymi miejscami pod względem zarówno kulturowym jak i przyrodniczym. Poza tym Logan nie za bardzo lubił leżenie plackiem na plaży czy przechadzki po straganach czy też rynkach w poszukiwaniu pamiątek. On wolał spędzać czas aktywnie i zamierzał najpierw poznać swój własny kraj zanim pojedzie poznawać inne równie interesujące miejsca na świecie. Już słysząc słowa brata lekko się uśmiechnął, gdyż wiedział co za chwilę usłyszy.
- Może i masz rację, że w towarzystwie nie powinno się rozprawiać o takich rzeczach jednak gdy nie ma się tak ekscytujących i dalekich wyjazdów to opowiada się o tym co robiło się we własnym kraju choć może nie jest to tak bardzo spektakularne. - powiedział spokojnie chociaż w środku wszystko się w nim gotowało. Oczywiście nie miał zbytnio czasu na wyjazdy zagraniczne gdyż większość swojego wolnego poświęcał na treningi, by móc wreszcie osiągnąć swój cel i dostać się do Narodowej Drużyny w Quidditchu. Może to był też powód dla którego Philip był bardziej popularny od niego, a może był im fakt, że Logan grał na pozycji Ścigającego, który może nie zdobywał za złapanie złotej kulki 100 punktów ale zawsze robił co tylko było w jego mocy, aby jego drużyna wygrała. Poza tym nie różnił się niczym od swojego brata, poza poziomem popularności i pozycją, na jakiej grał. On również uwielbiał wygrywać, a słysząc o wyścigu na miotłach i to jeszcze we Francji i jemu w oczach zabłysła nikła iskierka rywalizacji.
- Muszę przyznać, że ten wyścig brzmi ciekawie. Sam zastanawiam się czy nie zgłosić się do udziału w tej imprezie. To może być interesujące przeżycie. - powiedział szczerząc ząbki w uśmiechu, gdy zwrócił ponownie swą twarz do brata. Miał tylko nadzieję, że Philip pamiętał co on oznaczał. Logan również miał zaszczepioną przez ich ojca żyłkę zwycięzcy i zastanawiał się nawet czy nie rzucić swojemu bratu wyzwania jednak wiedział, że wówczas musiałby podwoić swoją szybkość i zwrotność, by móc dorównać bratu. Choć sam przed sobą musiał przyznać, że chęć zmierzenia się z Philipem byłaby warta takiego zachodu.
Po czym spojrzał na Laurenta, który wydawał się być rozsądnym człowiekiem i lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję. - powiedział tylko po czym ponownie przeniósł wzrok na brata. Zastanawiał się jak powinien mu odpowiedzieć na jego analizę. Owszem podzielał jego zdanie, że obecne czasy do najbezpieczniejszych nie należały ale równie dobrze taki wyścig można byłoby zorganizować w lepszych i spokojniejszych czasach gdyż kiedyś musiały. Jednak musiał przyznać, że obecnie lepszą opcją byłaby Szkocja lub okolice Hogsmade.
- Ciężko się z tym nie zgodzić. Jednak być może w innych czasach i innej rzeczywistości taki wyścig poza granicami Anglii byłby możliwy. - stwierdził dalej stawiając tylko i wyłącznie swoją tezę. Poza tym nie sądził, że byłaby taka potrzeba, aby zastanawiać się nad miejscem dla takiej gonitwy. No ale zawsze można podyskutować na takie dość neutralne według Logana tematy.
Dopiero gdy spojrzał na przybyłego ponownie do ich grona Erika Longbottoma odniósł wrażenie, że coś musiało się stać lecz sam Nott nie miał pojęcia co dręczyło detektywa w Brygadzie Uderzeniowej.
- Miło było poznać i mam nadzieję, że niedługo przyjdzie nam się spotkać ponownie. - powiedział nie mając nic przeciwko temu, aby mężczyzna opuścił ich grono. Sam również powinien już udać się do domu jednak wiedząc porę jaka zastała go na spotkaniu po pojedynku lekko westchnął ze zrezygnowaniem.
- Nie wiem jak to się dzieje bracie ale chyba musiałeś czytać mi w myślach. Gdybym mógł skorzystać z gościny u ciebie byłbym wdzięczny. - powiedział dopijając drinka, którego wcześniej zamówił.
- Może i masz rację, że w towarzystwie nie powinno się rozprawiać o takich rzeczach jednak gdy nie ma się tak ekscytujących i dalekich wyjazdów to opowiada się o tym co robiło się we własnym kraju choć może nie jest to tak bardzo spektakularne. - powiedział spokojnie chociaż w środku wszystko się w nim gotowało. Oczywiście nie miał zbytnio czasu na wyjazdy zagraniczne gdyż większość swojego wolnego poświęcał na treningi, by móc wreszcie osiągnąć swój cel i dostać się do Narodowej Drużyny w Quidditchu. Może to był też powód dla którego Philip był bardziej popularny od niego, a może był im fakt, że Logan grał na pozycji Ścigającego, który może nie zdobywał za złapanie złotej kulki 100 punktów ale zawsze robił co tylko było w jego mocy, aby jego drużyna wygrała. Poza tym nie różnił się niczym od swojego brata, poza poziomem popularności i pozycją, na jakiej grał. On również uwielbiał wygrywać, a słysząc o wyścigu na miotłach i to jeszcze we Francji i jemu w oczach zabłysła nikła iskierka rywalizacji.
- Muszę przyznać, że ten wyścig brzmi ciekawie. Sam zastanawiam się czy nie zgłosić się do udziału w tej imprezie. To może być interesujące przeżycie. - powiedział szczerząc ząbki w uśmiechu, gdy zwrócił ponownie swą twarz do brata. Miał tylko nadzieję, że Philip pamiętał co on oznaczał. Logan również miał zaszczepioną przez ich ojca żyłkę zwycięzcy i zastanawiał się nawet czy nie rzucić swojemu bratu wyzwania jednak wiedział, że wówczas musiałby podwoić swoją szybkość i zwrotność, by móc dorównać bratu. Choć sam przed sobą musiał przyznać, że chęć zmierzenia się z Philipem byłaby warta takiego zachodu.
Po czym spojrzał na Laurenta, który wydawał się być rozsądnym człowiekiem i lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję. - powiedział tylko po czym ponownie przeniósł wzrok na brata. Zastanawiał się jak powinien mu odpowiedzieć na jego analizę. Owszem podzielał jego zdanie, że obecne czasy do najbezpieczniejszych nie należały ale równie dobrze taki wyścig można byłoby zorganizować w lepszych i spokojniejszych czasach gdyż kiedyś musiały. Jednak musiał przyznać, że obecnie lepszą opcją byłaby Szkocja lub okolice Hogsmade.
- Ciężko się z tym nie zgodzić. Jednak być może w innych czasach i innej rzeczywistości taki wyścig poza granicami Anglii byłby możliwy. - stwierdził dalej stawiając tylko i wyłącznie swoją tezę. Poza tym nie sądził, że byłaby taka potrzeba, aby zastanawiać się nad miejscem dla takiej gonitwy. No ale zawsze można podyskutować na takie dość neutralne według Logana tematy.
Dopiero gdy spojrzał na przybyłego ponownie do ich grona Erika Longbottoma odniósł wrażenie, że coś musiało się stać lecz sam Nott nie miał pojęcia co dręczyło detektywa w Brygadzie Uderzeniowej.
- Miło było poznać i mam nadzieję, że niedługo przyjdzie nam się spotkać ponownie. - powiedział nie mając nic przeciwko temu, aby mężczyzna opuścił ich grono. Sam również powinien już udać się do domu jednak wiedząc porę jaka zastała go na spotkaniu po pojedynku lekko westchnął ze zrezygnowaniem.
- Nie wiem jak to się dzieje bracie ale chyba musiałeś czytać mi w myślach. Gdybym mógł skorzystać z gościny u ciebie byłbym wdzięczny. - powiedział dopijając drinka, którego wcześniej zamówił.