04.12.2023, 21:05 ✶
Wzrok, podobnie jak różdżkę, miała wycelowaną w mężczyznę. Nie spuszczała z niego wzroku, lecz zwątpiła, gdy się cofnął. Nie ściskał różdżki, a jakąś książkę - nie, notes. Olivia zmarszczyła brwi, lekko opuszczając rękę.
- Mówisz o rzeźbie, która wygląda jak kobieta? Czyli to nie jego sprawka? - trochę jej się zrobiło głupio, ale skąd miała wiedzieć? Sytuacja była przecież dość jednoznaczna. Opuściła różdżkę, ale nie chowała jej jednak. Tak na wszelki wypadek. - Przepraszam. I nie, nie znam go, bo gdybym znała i gdyby był aktorem którego kojarzę, to nie groziłabym mu przed chwilą, prawda? Wybacz mi.
Nie uśmiechnęła się jednak do Laurence'a. Wciąż wlepiała w niego te niebieskie ślepia, które mimo że odrobinę się ociepliły, to wciąż wysyłały sygnały "obserwuję cię i spalę, jak jej coś zrobisz". Albo po prostu taką miała twarz, cholera wie.
- Rzeźba jak rzeźba, chociaż dziwne miejsce na to, by ją tu ulokować - powiedziała w końcu, dając Laurencowi spokój. Przeniosła spojrzenie na Septimę i przekrzywiła głowę z zastanowieniem. - Na początku, z daleka jak was widziałam, wzięłam ją za kobietę zaklętą w kamień. Ktokolwiek ją stworzył, był niezwykle dokładny, z talentem, a takie osoby raczej nie porzucają swoich dzieł w lesie.
Zauważyła przytomnie, chowając różdżkę. Machnęła ręką na znak, że nie ma zamiaru suszyć głowy Septimie o to, że ta się spóźniła. Grunt, że była cała i zdrowa. Chociaż właśnie złapała ją przy kobiecie z kamienia, naprzeciwko starszego faceta. Kto by się nie pomylił?
- Mówisz o rzeźbie, która wygląda jak kobieta? Czyli to nie jego sprawka? - trochę jej się zrobiło głupio, ale skąd miała wiedzieć? Sytuacja była przecież dość jednoznaczna. Opuściła różdżkę, ale nie chowała jej jednak. Tak na wszelki wypadek. - Przepraszam. I nie, nie znam go, bo gdybym znała i gdyby był aktorem którego kojarzę, to nie groziłabym mu przed chwilą, prawda? Wybacz mi.
Nie uśmiechnęła się jednak do Laurence'a. Wciąż wlepiała w niego te niebieskie ślepia, które mimo że odrobinę się ociepliły, to wciąż wysyłały sygnały "obserwuję cię i spalę, jak jej coś zrobisz". Albo po prostu taką miała twarz, cholera wie.
- Rzeźba jak rzeźba, chociaż dziwne miejsce na to, by ją tu ulokować - powiedziała w końcu, dając Laurencowi spokój. Przeniosła spojrzenie na Septimę i przekrzywiła głowę z zastanowieniem. - Na początku, z daleka jak was widziałam, wzięłam ją za kobietę zaklętą w kamień. Ktokolwiek ją stworzył, był niezwykle dokładny, z talentem, a takie osoby raczej nie porzucają swoich dzieł w lesie.
Zauważyła przytomnie, chowając różdżkę. Machnęła ręką na znak, że nie ma zamiaru suszyć głowy Septimie o to, że ta się spóźniła. Grunt, że była cała i zdrowa. Chociaż właśnie złapała ją przy kobiecie z kamienia, naprzeciwko starszego faceta. Kto by się nie pomylił?