Victoria ich chyba nie doceniała... albo przeceniała? A może obydwie rzeczy naraz? Mniejsza o to - człowiek bardzo dużo mógł się dowiedzieć czytając różne artykuły podczas swojej pracy w Ministerstwie. Pech chciał, że nikt nie wspomniał tam o "miednicy" jako misce, stąd doszło do małego nieporozumienia. Stanley jednak nie miał zamiaru rozpamiętywać się za bardzo w tej sprawie - zostawił to za sobą.
Rookwood nie musiał przekonywać Borgina dwa razy. Raz, dwa mu podał wykałaczki, aby móc przyglądać się jego sztuce - No prawda, prawda. Święte słowa - zgodził się ze swoim przyjacielem. Krzesełka rzeczywiście mogły się zbytnio rozrosnąć ale ślimaki? Chyba były w sam raz - niejako idealne - Czyń honory - dodał i zaczął przyglądać się jak Mistrz przygotowuje te małe obślizgusy, aby były gotowe do zapakowania w słoiki.
Stanley kiwnął głową na zgodę z Victorią. Dwa czy trzy tygodnie brzmiały długo ale skoro wymagała tego ich sprawa - trudno. Będą musieli poczekać - Mogą tutaj zostać i wtedy roześlę je Wam jak będą gotowe... albo możecie też od razu zabrać i przypilnować ich sobie sami - stwierdził, a następnie zamrugał z osiem razy na słowa, niejako kłótnię na linii Rookwood-Bulstrode. Co oni mieli z tym kontrolowaniem? - Panowie spokojnie. Nawet jeżeli miałbym kiedyś zrezygnować z pracy w Ministerstwie to nie zmieni to nic, prawda? Doceniam zarówno jedną jak i drugą stronę - przyznał - Cieszę się, że nadal jestem Ci potrzebny w Ministerstwie. Nawet po tym kiedy witałem Cię na kursie Aurorskim z otwartymi rękoma, a później mnie przegoniłeś... - zwrócił się do Atreusa - A Tobie dziękuje za poradę prawną odnośnie tego co podlega jako groźby, znęcanie się czy przymus. Jakbym kiedyś potrzebował prawnika to wiem do kogo powinienem się zgłosić - odparł Saurielowi. W obydwóch przypadkach mówił szczerze i prosto ze swojego ogórkowego serca.
Borgin nie dołączył do przyśpieszonego kursu transferu ogórków w Rooktwory. Potrzebował się napić i to też zrobił, podchodząc do Victorii, która sprawowała aktualnie pieczę nad alkoholem. Chwilę później zaczął przyglądać się postępom tej dwójki - Na trochę nam tych ogórków starczy - skwitował zakręcając kilka słoików. Kiedy to zrobił, poszedł przynieść nową, świeżutką flaszeczkę, która była niemalże lodowata. Po takim wysiłku to im się po prostu należało.
Stanley w życiu nie mógłby sobie wymarzyć lepszej pracy, niż ogórki w takim zacnym gronie. Zaczynając od studiowania podręczników oraz podśmiechujek Sauriela, dodając do tego wsparcie merytoryczno-opierdolowe od Victorii i na dodatkową pomoc przy obróbce tego pięknego ogórkowego tworu w postaci Atreusa. No po prostu - cud, malina. Nie mogło być lepiej... a dodając do tego, że przed nimi była jeszcze cała noc gdzie mogli spożywać napoje alkoholowe? Aż się chciało Ż.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972