• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże

1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
04.12.2023, 21:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.05.2024, 01:30 przez Erik Longbottom.)  
Z początku Erik się nieco wzbraniał przed wspólnym urlopem, gdy po raz pierwszy przeczytał niezgrabnie nakreśloną notatkę w wykonaniu Alastora. Ciężko było przewidzieć w kwietniu, jak będzie wyglądało jego życie w czerwcu? Z tym, jak dynamicznie rozwijała się sytuacja, mogło się okazać, że urlopy w ogóle będą odwołane lub wręcz przeciwnie – w Ministerstwie Magii zapanuje taka sielanka, że Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów przydzieli jeszcze kilka dni wolnego dla swoich pracowników. Mimo to przyjął zaproszenie. Może z chęci wpasowania się w towarzystwo? Lub pochwalenia się ,że załapał się na „męski” wyjazd w domu pełnym kuzynek? Kto wie, kto wie...

Ważne jednak było to, że po całej tej aferze z Beltane, wspólny wyjazd urósł do rangi priorytetowego wydarzenia w życiu Longbottoma. Kilka dni kompletnej izolacji od tego szaleństwa, które panowało na ulicach miasta. Żadnych czarnoksiężników, żadnych rytuałów, żadnych wezwań od wścibskich sąsiadów; tylko cisza i spokój. Spakowany był już kilka dni wcześniej, a plecak i torba czekały w przedpokoju kilka dni, aż w końcu opuści rodzinną posiadłość. Nawet dostał całusa w czółko od Brenny, która życzyła mu miłej, ale nie zbyt miłej zabawy. Wszystko malowało się w pozytywnych barwach!

Droga do ich nowego lokum nadszarpnęła jednak nieco nerwy Erika. Nawet jeśli posłużyli się tu i ówdzie teleportacją, tak na dobrą sprawę chodzili pieszo. A Longbottom zaoferował się, że będzie jeszcze niósł bagaż Elliota. Można się więc domyślić, że podróż przez nierówny teren i leśne ścieżki nie należała do najprzyjemniejszych. No, chyba że oddychanie świeżym powietrzem miało mu zrekompensować wszelkie cierpienia. Mimo to, gdy dotarli na miejsce, Erik nie skomentował stanu chaty. Nie był aż tak asertywny.

Zwłaszcza że mniej więcej w połowie drogi zdał sobie sprawę, że w gruncie rzeczy mogliby się dostać na miejsce jego jachtem... Który stał w londyńskiej przystani i czekał na Merlin jeden wie co. Longbottom powstrzymał się jednak od podzielenia się tą uwagą na głos, uznając ją w gruncie rzeczy za bezzasadną. Co by im z tego było, skoro stolicę Anglii zostawili daleko w tyle? Poza tym, nie było go stać na to, aby wynająć zaklinacza, który ulepszyłby łódź na tyle, aby ta po prostu pojawiała się w najbliższym zbiorniku wodnym za pstryknięciem palców. Skarbiec rodziny był głęboki, ale nawet on miał swoje granice. Podobnie jak cierpliwość Godryka.

— Albo każdego tak witają — wtrącił się Erik, odkładając toboły na bok. Wykręcił szyję, co by nieco rozluźnić mięśnie. — Standardy obsługi mogą inaczej funkcjonować na takim odludziu.

Erik poprawił swoją lekko zaokrąglony kapelusz z niewielkim rondem. Oprócz tego miał na sobie grube buty, zielonkawe spodnie, ciemną koszulę i cienką kurtkę, jaką wygrzebał z szafy na strychu. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz był na rybach. Ba, nie był pewny, czy kurtka należała do niego, jego ojca, dziadka, czy jednego z kuzynów.

— Ekhm — chrząknął znacząco w stronę Elliotta. — Jak będziemy wracać, to następnym razem ty niesiesz nasze rzeczy. — Uśmiechnął się słodko, co w połączeniu z jego kostiumem sprawiło, ze wyglądał jak pilot egzotycznych wycieczek dla dzieci, który zaraz ma przedstawiać zwierzęta na safari. — Tak w ramach równowagi w przyrodzie.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (548), Bertie Bott (471), Elliott Malfoy (495), Erik Longbottom (1548)




Wiadomości w tym wątku
1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Alastor Moody - 30.11.2023, 23:47
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Erik Longbottom - 04.12.2023, 21:26
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Elliott Malfoy - 02.01.2024, 00:49
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Bertie Bott - 09.02.2024, 05:10
RE: 1972, Lato | 8 czerwca | Wybrzeże - przez Erik Longbottom - 15.05.2024, 02:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa