17.11.2022, 23:56 ✶
Alice rozłożyła ramiona w geście przeprosin i skruchy za historię z urodzinami nestora Prewettów sprzed lat. Mogła sobie wyobrazić reakcję kochanej ciotki, zapewne nie tak odległej od wyrzutów, do których była zdolna Persefone, kiedy oczywiście przypomniała sobie o swoim, dowolnie wybrany, dziecku, które nie sprostało jej wymaganiom, a zawsze nie było w stanie im dorównać. Nie było tutaj sposobności rozgrzebywać tematu, poza tym szkoda było to wyciągać i jeszcze może budzić echo jakiś przykrych emocji. Alice była świadoma, że zawdzięczała sporo Florence i mimo wszystko Sacharissie, choćby dlatego nie wyrosła na całkiem zdziczałego i rozkapryszonego dzieciaka w skórze dorosłego.
- Och, - wyrawało jej się westchnięcie na widok kolejnej sukni na licytacji, - chyba zaczynam żałować, że nie bywam na salonach. Flo, licytuj, koniecznie - zagrzała kuzynkę do boju, ale wszyscy skupili uwagę na Eriku.
- Można handlować ludźmi? Może zastaw jednego brata albo obu, będzie na suknię i może dorzucą jeszcze jakąś wazę i ile byś miała spokoju - uśmiechnęła się krzywo, gdyby wiedziała gdzie podziewa się jej brat, to by go dorzuciła do zasobów Bulstrode, raz w życiu okazałby się pożyteczny i przydatny.
- Interferencja i do tego pewnie sprzężona, to bardzo zawsze zawęża narzędzia możliwe do użycia. Nie myślałaś, że zacząć publikować takie przypadki, pod postacią naukowej monografii to tylko dla grupki zapaleńców pewnie, ale taki przystępniejszy artykuł - spojrzała na Florence, czarodzieje bardzo lekko podchodzili do zaklęć i efektów klątw. Pewnie mieli rację, wypadek może im się zdarzy raz czy dwa, następstwa, jeśli się utrzymają, raczej szybko miną. Za to uzdrowiciele i łamacze siedzieli nasiąkają stopniowo, a potem iskry im strzelały z palców na zmianę pogody.
Kiedy podeszła do nich znajoma czarownica Florence, Alice przełożyła kieliszek do lewej ręki i lekko uścisnęła dłoń Astorii.
- Alice, miło poznać - dodała z uśmiechem. - Hmm, niby tacy majętni, a będą podobijać o knuty - prychnęła w rozbawieniu, szczególnie gdy Nora wykazała się brawurą w myśl "kto biedn(iejsze)mu zabroni żyć bogato."
Gdy obejrzała się na pannę Figg, dostrzegła, że Atreus również musiał widzieć gest wykonany przez małą Wood.
- Stawiacie, że między przegranymi a zwycięzcą dojdzie do rozruchów już teraz czy krew się poleje na parkiecie?
- Och, - wyrawało jej się westchnięcie na widok kolejnej sukni na licytacji, - chyba zaczynam żałować, że nie bywam na salonach. Flo, licytuj, koniecznie - zagrzała kuzynkę do boju, ale wszyscy skupili uwagę na Eriku.
- Można handlować ludźmi? Może zastaw jednego brata albo obu, będzie na suknię i może dorzucą jeszcze jakąś wazę i ile byś miała spokoju - uśmiechnęła się krzywo, gdyby wiedziała gdzie podziewa się jej brat, to by go dorzuciła do zasobów Bulstrode, raz w życiu okazałby się pożyteczny i przydatny.
- Interferencja i do tego pewnie sprzężona, to bardzo zawsze zawęża narzędzia możliwe do użycia. Nie myślałaś, że zacząć publikować takie przypadki, pod postacią naukowej monografii to tylko dla grupki zapaleńców pewnie, ale taki przystępniejszy artykuł - spojrzała na Florence, czarodzieje bardzo lekko podchodzili do zaklęć i efektów klątw. Pewnie mieli rację, wypadek może im się zdarzy raz czy dwa, następstwa, jeśli się utrzymają, raczej szybko miną. Za to uzdrowiciele i łamacze siedzieli nasiąkają stopniowo, a potem iskry im strzelały z palców na zmianę pogody.
Kiedy podeszła do nich znajoma czarownica Florence, Alice przełożyła kieliszek do lewej ręki i lekko uścisnęła dłoń Astorii.
- Alice, miło poznać - dodała z uśmiechem. - Hmm, niby tacy majętni, a będą podobijać o knuty - prychnęła w rozbawieniu, szczególnie gdy Nora wykazała się brawurą w myśl "kto biedn(iejsze)mu zabroni żyć bogato."
Gdy obejrzała się na pannę Figg, dostrzegła, że Atreus również musiał widzieć gest wykonany przez małą Wood.
- Stawiacie, że między przegranymi a zwycięzcą dojdzie do rozruchów już teraz czy krew się poleje na parkiecie?