Stanley przejechał dłonią po swojej brodzie w zastanowieniu. To przecież było takie trudne pytanie, czyż nie? Zeszły kwartał, 1 maja, Beltane? No gdyby tylko pamiętał co tam się wtedy działo... A nie, wróć. Pamiętał. Bardzo dobrze pamiętał ale w chuja cięcie, też zajęcie.
- Hmm... Przełom kwietnia i maja... - powtórzył po Harper. Co się tak szczerzysz... pomyślał od razu ale nie odważył się, aby powiedzieć jej tego wprost. Widział na własne oczy co robiła z kastetem w dłoniach i wszystko wskazywało na to, że wcale nie potrzebowała go do tego, aby wymusić na kimś wizytę u dentysty - Prawda. Nie byłem przypisany do patrolu. Miałem dyżur w biurze - zgodził się, potwierdzając słowa Moody - W jakich godzinach? Nie jestem do końca pewny w tym momencie... Trzeba by sprawdzić na liście obecności... Ale jeżeli mnie pamięć nie myli to wydaje mi się, że gdzieś do 16... Maksymalnie 17 - stwierdził bez większego trudu. W końcu mówił tak jak był, a przynajmniej robił to na razie - Tragedia jakich mało - dodał od siebie po słowach szefowej Aurorów, kiwając przy tym głową na zgodę. Wielka tragedia...
- Z wielką chęcią pomogę... Zrobię co w mojej mocy pani Moody. Ale muszę wiedzieć co mam próbować sobie przypomnieć... Jakich szczegółów mam się doszukiwać... - odparł - Każdego dnia się bardzo dużo dzieje, dziesiątki jak nie setki ludzi się kręci po biurze. To prawdziwy natłok informacji - wytłumaczył. Stanley przecież nie miał pojęcia o co może jej chodzić.
Za to chodziła za nim wielka chęć na papierosa. Niby to po spotkaniu Brenny miał chęć wypalić paczkę ale trzeba było przyznać, że siedząc u Harper, chciał ich wypalić z osiem. Borgin przetarł dłonie, wszak nie miał co innego z nimi zrobić. Nie mógł sięgnąć po buszka, a uzależnienie zaczynało dawać o sobie powoli znak - Czy chodzi o jakąś konkretną datę? Może tak będzie mi prościej czegoś odszukać w pamięci? - zapytał, chcąc się dowiedzieć o której dzień jej może chodzić. Nie widząc innej możliwości, aby zająć swoje dłonie, zaczął gładzić się po brodzie, symulując swoje szare komórki do "ciężkiego" wysiłku.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972