Uśmiechnęła się tak, że jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej pucułowate. Osiągnęła swój cel. Uznał jej przechwałki za prawdę, a o to jej przecież chodziło. Mogła już być spokojna. Oczywiście zamierzała mu jeszcze pokazać, że nie są to jedynie słowa rzucane na wiatr, a święta prawda, zapewne jeszcze uzależni się od jej słodkości i nie będzie mógł bez nich żyć. - Nie wiem, czy to dobrze o tobie świadczy, znaczy to, że jesteś łatwy. - Troszkę się zaczerwieniła, kiedy powiedziała to w głos, jakoś w swoich myślach była zdecydowanie dużo bardziej odważna, jeśli chodzi o taką wymianę spostrzeżeń, jednak nie mogła nic z tym zrobić. No trudno. - No i przede wszystkim nie będziesz musiał robić nic. Będziesz mógł sprawdzić wszystkie smaki tak po prostu, chcę się przekonać, czy faktycznie jest tak, jak myślę. - Po tych swoich przechwałkach chciała mu najwyraźniej zaimponować.
- Na pewno nie tak, jak myślisz. - Śmiało założyła, że rozgryzła, w którą stronę wędrowały jego myśli. Większość mężczyzn jej zdaniem była bardzo prosto złożona, od razu kierowali się ku tym bardzo zbereźnym obszarom przemyśleń. Wolała postawić jasno granicę, Norka nie była takim typem kobiety, daleko jej było do bogini zmysłowości, miała do zaoferowania cały pakiet zalet, jednak nie do końca tego oczekiwali mężczyźni. Mogłaby zaopiekować się każdym, dać mu ogromną ilość ciepła i miłości, wiedziała, że większość jednak nie tego szuka. Zastanawiała się przez chwilę, dlaczego Flynn wziął udział w tej całej randce w ciemno. Czego oczekiwał? Czy była mu w stanie to dać, pewnie nie. Nie zamierzała jednak łatwo odpuszczać, bo ta krótka rozmowa spowodowała, że obdarzyła go sympatią, może zupełnie bezpodstawnie, jednak tak się stało.
Wypuściła głośno powietrze z płuc, kiedy powiedział, że da jej kolejną szansę. Myślała, że pójdzie łatwiej, a tak po raz kolejny powinna się skupić. Nie było to jednak wcale takie łatwe, kiedy odsunął się o krok i zaczął te dziwne piruety. Nie mogła oderwać od niego wzroku, tak się wyginał. Bała się, że zrobi sobie krzywdę, ale zdecydowanie było widać, że ma w tym doświadczenie. Tyle, że nie umiała stwierdzić, co właściwie było TYM. Robił to wszystko tak szybko, że jedyne, co była w stanie zrobić Norka to otwarcie ust i patrzenie na to z ogromnym podziwem. Zaiponował jej teraz. - Pracujesz w biurze wyszukiwania smoków? Oni tam chyba muszą tak skakać jak przed nimi uciekają. - Pozwoliła sobie nawet ująć jego dłoń, skoro tak się tutaj nagimnastykował uważała, że powinna to zrobić.
Mina nieco jej zrzedła, gdy wspomniał o śmierciożercach. - Dlaczego mieliby zaatakować akurat moją cukiernię? - Nie była przecież dla nich konkurencją na rynku pracy, bo zajmowali się zupełnie czymś innym.