05.12.2023, 16:18 ✶
- Taka wolność też ma swoje wady, gdy człowiekiem pies z kulawą nogą się nie interesuje - powiedziała Lily, uśmiechając się przy tym trochę smutno. - Płacą... hm, przyzwoicie - stwierdziła, z taką miną, która nie pozostawia wątpliwości, co do tego, że w istocie płaca wcale nie była specjalnie przyzwoita, ale Przecież Nie Wypadało Skarżyć Się Na To Na Głos Obcej Osobie.
Wzdrygnęła się lekko, kiedy Erik zapytał, czy nigdy do nich nie zaglądała.
- Żeby na mnie wrzeszczał? Poza tym ja wcale nie chcę wiedzieć, co oni tam robią. Zamyka się z tym Bobbym Dylanem w tej łazience regularnie, ja wolę się nawet nie zastanawiać, co tam we dwóch robią - powiedziała. Najwyraźniej to, że chłopcy dokonują tam jakiś transakcji nielegalnych substancji do głowy jej nie przyszło, za to wyobrażała sobie zupełnie inne rzeczy i wolała nie wnikać. Erik jednak tak oto zdobył imię i nazwisko potencjalnego "stałego klienta". - Jak coś wysadzą, to może wreszcie matka się zorientuje, że powinna pilnować syna - burknęła jeszcze.
W tym momencie Brenna, która tym razem nie utopiła się w toalecie - chociaż przez ułamek sekundy błądząc pomiędzy echami przebrzmiałych dźwięków, jakie rozbrzmiewały w kręgu widmowidza zapewne to rozważała - stanęła w drzwiach korytarza, wiodącego z łazienki. Nie podeszła jednak od razu, podparła się tylko o framugę i intensywnie wpatrywała w brata, chcąc pochwycić jego spojrzenie, najpierw unieść kciuk do góry, by zasygnalizować, że coś tam wyłapała i potem niemo spytać "już?". Kto wie, może Mister Magii był właśnie w kluczowym momencie zdobywania ważnych informacji. Ewentualnie w tej chwili zapraszał dziewczynę na randkę. A Brenna nie chciała popsuć mu szyków, przysiadając się do niego w nieodpowiednim momencie.
Wzdrygnęła się lekko, kiedy Erik zapytał, czy nigdy do nich nie zaglądała.
- Żeby na mnie wrzeszczał? Poza tym ja wcale nie chcę wiedzieć, co oni tam robią. Zamyka się z tym Bobbym Dylanem w tej łazience regularnie, ja wolę się nawet nie zastanawiać, co tam we dwóch robią - powiedziała. Najwyraźniej to, że chłopcy dokonują tam jakiś transakcji nielegalnych substancji do głowy jej nie przyszło, za to wyobrażała sobie zupełnie inne rzeczy i wolała nie wnikać. Erik jednak tak oto zdobył imię i nazwisko potencjalnego "stałego klienta". - Jak coś wysadzą, to może wreszcie matka się zorientuje, że powinna pilnować syna - burknęła jeszcze.
W tym momencie Brenna, która tym razem nie utopiła się w toalecie - chociaż przez ułamek sekundy błądząc pomiędzy echami przebrzmiałych dźwięków, jakie rozbrzmiewały w kręgu widmowidza zapewne to rozważała - stanęła w drzwiach korytarza, wiodącego z łazienki. Nie podeszła jednak od razu, podparła się tylko o framugę i intensywnie wpatrywała w brata, chcąc pochwycić jego spojrzenie, najpierw unieść kciuk do góry, by zasygnalizować, że coś tam wyłapała i potem niemo spytać "już?". Kto wie, może Mister Magii był właśnie w kluczowym momencie zdobywania ważnych informacji. Ewentualnie w tej chwili zapraszał dziewczynę na randkę. A Brenna nie chciała popsuć mu szyków, przysiadając się do niego w nieodpowiednim momencie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.