Skinął głową z krzywą miną. Chociaż z początku chciał rozbudzić podejrzenia Lily względem nielegalnych poczynań chłopaków, tak teraz przeszło mu przez myśl, że jego siostra mogła się pomylić. A co jeśli w lokalu wcale nie spotykali się przestępcy, a... kochankowie? To by poniekąd wyjaśniało ciągłe zamykanie się na zapleczu, nie otwieranie innym gościom... Chociaż, czy gdyby Rogerowi faktycznie zależało na ukryciu swoich znajomych, to robiłby to aż tak ostentacyjnie?
Ugh, zapędziłeś się Longbottom, pomyślał, odsuwając te przemyślenia na bok. Brenna niczego nie robiła bez powodu. Potrzebowała wyraźnych przesłanek lub konkretnych dowodów winy, aby wprawić w ruch tryby machiny sprawiedliwości. Poza tym, doniesienia o pokątnych biznesach na terenie lokalu nie mogły wziąć się znikąd, prawda?
— Oby tylko nie stało się to na twojej zmianie Lily. Aż żal by było, gdyby próbowali zrzucić na ciebie winę, żeby uniknąć odpowiedzialności lub kary ze strony właścicielki — powiedział z troską, uśmiechając się lekko do dziewczyny. Uniósł herbatę do ust, aby dopić napój, a następnie odstawił naczynie na pusty talerzyk. — Kto inny mnie tak ugości, jak tu wpadnę następnym razem?
Uniósł dłonie w górę, jakby po tej krótkiej wymianie zdań nie wyobrażał sobie, że mógłby go obsługiwać w przyszłości ktokolwiek inny. Teoretycznie mógł drążyć dalej i podpytać o Dylana, jednak nie chciał zapędzić czarownicy w kozi róg. I tak pewnie rozbudził jej podejrzenia, wypytując z takimi szczegółami o jej pracę. Sam też niezbyt mógł odwzajemnić się tym samym. Jako detektyw był tu poniekąd incognito, a nie chciał też, żeby pośród pracowników krążyły plotki, że węszą tu służby bezpieczeństwa.
— O, Bren! — Uniósł dłoń, dostrzegając spowitą pośród cieni korytarza siostrę. — Nie wiedziałem, co ci zamówić. — Wzruszył ramionami, gdy ta zdecydowała się zbliżyć do lady. — Jeśli ci się spieszy, to mogę poczekać. Chyba, że wolisz wziąć sobie coś na drogę?
Nie wiedział, czy wolała opuścić lokal od razu po wykonaniu zadania, czy jednak odegrać swoisty epilog „scenki” jaką tworzyli przed oczyma Lily. Poza tym, szybki deser przed powrotem do biura jeszcze nikomu nie zaszkodził, czyż nie? Może panna Figg się nie obrazi, że tym razem nie odwiedzili klubokawiarni podczas wizyty w dzielnicy.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞