06.12.2023, 11:42 ✶
Popełnili jeden błąd, atakując jego rodziców. To ich powinni zapytać, aby wyrzekli się syna, że nie jest ich i doszło do nieporozumienia. Nie mogli oczekiwać od Aurora tej odpowiedzi, skoro wychowywał się w tym domu. To ich mogli zmusić do gadania i patrzenia jak syn cierpi. Zrobili to jednak odwrotnie. Może tak miałoby to wyglądać?
Crucio zostało wycofane i ojciec mógł odetchnąć. Niestety stan matki był bardzo poważny i Tristan już czuł wewnętrznie, że dla niej może nie być ratunku. Poderżnięcie jej gardła sprawiło, że w tym momencie zamknął oczy. Łzy spłynęły po policzkach. Zacisnął dłonie w pięści słuchając słów przewodzącego grupą (Macmillan). Drżał z bezsilności ale i wzbierającej się wściekłości.
Otworzył oczy w momencie, kiedy śmierciożerca wyjął nóż i skierował go rękojeścią w jego kierunku. Wydając polecenie, że ma zabić własnego ojca. Tego od niego chcieli, w odpowiedzi? Ojciec wyglądał na przestraszonego. Ale mogła być szansa, że uda się chociaż jego uratować. "Ratuj się, Tristan..." - to usłyszał z cichego głosu ojca. Mógł uciec. Mógł się teleportować, ratować siebie i zostawić ojca na łasce śmierciożerców. Dlaczego miałby to zrobić? Okryć się hańbą? Jest aurorem. Może coś zrobić. Dokonał szybkiej analizy pomieszczenia, kiedy poczuł że śmierciożerca trzymający go za włosy (Lestrange) puścił go i zrobił krok w tył. Pochylony, miał zakrytą twarz przez własne włosy. Ponaglany przez trzeciego, który zabił mu matkę (Mulciber), podniósł głowę, aby spojrzeć na zamaskowanego, trzymającego nóż (Macmillan). Był bliżej. Celował dodatkowo w niego z różdżki. Drugi, zaczął bawić się ciałem jego matki, rozpryskując jej krew dookoła. Trzeci, także celował z różdżki i także nie stał zbyt daleko. Powinno się udać.Wstał powoli i spojrzał w kierunku ojca.
- Przepraszam…
Rzekł do niego, jakby przepraszał za wszystko co miało miejsce wcześniej i teraz. Dla śmierciożerców, mógł i nie musiał być znak, że zrobi to o co prosili. Czuł jednak, że kolano trochę jeszcze bolało od poprzedniego kopniaka, ale to nic. Miał plan w głowie. Zrobił krok i odebrał nóż od śmierciożercy (Macmillan) i szybkim ruchem zbliżył się tak, żeby zamaskowany nie mógł na niego rzucić zaklęcia, zamachnął się mocno aby zrobić mu porządną ranę na klatce piersiowej, po czym kucnął i w pół obrotu, co także miałoby pomóc mu z możliwym uniknięciem oberwania zaklęciem z innej strony, odwracając nóż i rzucając w stronę drugiego śmierciożercy (Lestrange), aby celnie trafić w jego udo. Nie załatwi ich, ale może spowolnić, zanim on sam zginie. Może aurorzy zdążyliby ich złapać. Trzecim na razie się nie przejmował w tym czasie, jako że skupił swoją uwagę na jego matce. Jego reakcja mogłaby być opóźniona. Jeżeli po wykonaniu dwóch ataków, zostanie mu czas na trzeci, spróbuje wstać i ze związanymi rękoma dosięgnąć różdżki ich szefa (Macmillan) aby odebrać lub wycelować w ich kolegę (Mulciber) w celu odrzucenia na ścianę, czy szafę.
Tristan nie zastanawiał się nad tym, jakie będą konsekwencje i że może sam zginąć.