- Erikiem jakby coś się zajmę, z resztą może być gorzej, więc zdecydowanie dużo prościej byłoby cię uchronić przed zeżarciem. - Powiedziała bardzo wesołym tonem głosu. Humor nadal jej dopisywał, widać było, że naprawdę ogromnie się cieszy, że może się zaangażować w pomoc swoim przyjaciołom.
- Szybkim tempie, zarejestrowałam. - Szybkie tempo Nory było ślimaczym tempem dla każdego, innego czarodzieja. No nic, będzie robić, co w swojej mocy, aby jakoś sobie poradzić z ewentualną ucieczką.
Spacer był całkiem przyjemny, pogoda nie była najgorsza, w lesie było sucho, nie musiały taplać się w błocie, co zdecydowanie ułatwiało poruszanie się. Panna Figg obserwowała uważnie okolicę, aby wyłapać wszystkie szczególy, które mogły świadczyć o pojawieniu się ewentualnego niebezpieczeństwa. Posiadała naprawdę ogromną wiedzę przyrodniczą, była to dziedzina, w której czuła się najlepiej (zaraz po pieczeniu słodkości).
Zawsze z entuzjazmem spoglądała na to, jak Brenna zmienia się w wilka. Ta dziewczyna była w stanie nauczyć się wszystkiego, żeby mieć pewność, iż Erik będzie bezpieczny. Nie znała drugiej takiej bezinteresownej osoby.
Dotarły wreszcie do polany, na której się zatrzymały. Wokół znajdowało się wiele kamieni, mogło to świadczyć o tym, że w okolicy znajduje się jaskinia, która je interesowała. Faktycznie tak było, bo po chwili znalazły wejście. - Oczywiście, gotowa. - Zrobiła, tak jak przyjaciółka. Sięgnęła po różdżkę, aby oświetlić im drogę. Światło było ich przyjacielem, kto wie, co mogło czaić się w środku.
Wejście było wąskie i niskie. Nie sprawiało to problemu Norce, która była bardzo dobrna. Brenna miała zdecydowanie gorzej, bo należała do wysokich kobiet. Szybko jednak warunki się zmieniły. Jaskina zrobiła się większa, korytarze szersze i wyższe. W tle było słychać szum wody. Cóż, coś musiało wydrążyć te korytarze, nie było w tym nic zadziwiającego.
Tyle, że wtedy, wtedy zupełnie niespodziewanie poleciały w dół. Stabilny kamień, zamienił się w pułapkę, źle postawiony krok zakończył się spadaniem. Norka pisknęła, bo się wystraszyła. Powinna się spodziewać, że coś pójdzie nie tak, w końcu nie było to w jej przypadku nic dziwnego. Wiecznie jej się przytrafiały podobne historie.