06.12.2023, 22:15 ✶
Camille została zaproszona na to przyjęcie jako osoba towarzysząca. Rodzice nalegali, żeby przyjęła zaproszenie, a Delacour nie zdecydowała im się postawić - w ten oto sposób blondynka wylądowała na przyjęciu wśród ludzi, których w ogóle nie kojarzyła, a którzy wypili zdecydowanie za dużo alkoholu. Jej na szczęście to nie dotyczyło, bo jakimś cudem od nastoletnich lat przejawiała odporność na tego typu truciznę. Mogła rozkoszować się winem w znacznych ilościach i nie wpływało to na jej umysł tak, jak na innych. Co nie oznaczało, że zamierzała pić tyle, by przekonać się, ile jest w stanie wytrzymać.
Jej "randka" odpłynęła gdzieś, zapewne pod stół. Camille uznała, że to czas najwyższy się ewakuować. Kierowała się ku drzwiom, poprawiając tylko z pozoru niedbały kok ze słomkowoblond włosów, gdy usłyszała swoje imię. Odruchowo poprawiła granatową sukienkę, rozkloszowaną, za kolano, z niewielkim dekoltem, który więcej zasłaniał niż odsłaniał. Mimo że Camille była w swoim mniemaniu piękna, to pielęgnowała to piękno lekkimi makijażami i skromnymi ubraniami, wiedząc że właśnie w takiej wersji wygląda najlepiej. Chwyciła mocniej za torebkę.
- Florence, cóż za niespodzianka - uśmiechnęła się do kobiety, lekko kiwając jej głową na powitanie. Nie ukrywała jednak zaskoczenia tym, że ją tu zobaczyła. - Nie spodziewałam się, że cię tu zastanę. Jesteś od panny młodej, czy pana młodego?
Ktoś potrącił Florence i wybełkotał "szam", co chyba miało oznaczać przeprosiny. A potem puścił wcale nie eleganckiego pawia tuż pomiędzy swoje nogi, obok Florence i Camille.
Jej "randka" odpłynęła gdzieś, zapewne pod stół. Camille uznała, że to czas najwyższy się ewakuować. Kierowała się ku drzwiom, poprawiając tylko z pozoru niedbały kok ze słomkowoblond włosów, gdy usłyszała swoje imię. Odruchowo poprawiła granatową sukienkę, rozkloszowaną, za kolano, z niewielkim dekoltem, który więcej zasłaniał niż odsłaniał. Mimo że Camille była w swoim mniemaniu piękna, to pielęgnowała to piękno lekkimi makijażami i skromnymi ubraniami, wiedząc że właśnie w takiej wersji wygląda najlepiej. Chwyciła mocniej za torebkę.
- Florence, cóż za niespodzianka - uśmiechnęła się do kobiety, lekko kiwając jej głową na powitanie. Nie ukrywała jednak zaskoczenia tym, że ją tu zobaczyła. - Nie spodziewałam się, że cię tu zastanę. Jesteś od panny młodej, czy pana młodego?
Ktoś potrącił Florence i wybełkotał "szam", co chyba miało oznaczać przeprosiny. A potem puścił wcale nie eleganckiego pawia tuż pomiędzy swoje nogi, obok Florence i Camille.