Ogień. W jego oczach płonęła wściekłość, a to cię podniecało. Cieszyłaś się, że był tak cholernie wkurzony z twojego powodu, że nie byłaś tą dziwką, której oczekiwał. Nie, nigdy nie mieliście tak skończyć, nigdy nie mieliście się pieprzyć w tym miejscu, nie byłaś jego planem, a jednak zasiałaś w jego głowie swój obraz, sprawiłaś, że o tobie myślał, że cię pragnął, że się podniecał z powodu twoich czynów. Twoje pełne usta uśmiechały się cynicznie, kocie oczy zwężyły się w zadowoloeniu widząc ten żar w jego oczach. Miałaś ochotę dać mu więcej, ale nie mogłaś. Wiedziała, że teraz była kolej na bunt, aby zrozumiał, że to ty tu rządzisz, że to ty jesteś jego przewodnikiem po tej relacji. Tak, chciałaś, aby cię poniżał, ale nie poza łóżkiem. Poza nim byłaś potężną Królową, rządziłaś, miałaś swoje zasady i wiedziałaś czego chciałaś.
Stęknęłaś mimo, że nie chciałaś, że chciałaś być twarda, nie chciałaś mu pokazać, że ci się podoba, ale było za późno. Upadłaś ciężko na kolana przez moment wpatrując się w jego przyrodzenie, ale zaraz zadarłaś głowę patrząc mu w oczy. Uśmiech cynizmu, pogardy i pewności siebie nie znikał. Byłaś na przegranej pozycji, byłaś tego świadoma. Mógł uczynić z ciebie dziwkę, mógł cię rzucić na pożarcie tym śmierdzącym Anglikom, ale byłaś na tyle pyszna, że nie miałaś zamiaru na to pozwolić, bo wiedziałaś, że będzie twój. Do Londynu jeszcze długa droga, a tam zapewne spędzisz kolejne zbyt długie dni, więc musiałaś opracować plan, który da ci przewagę, który nie sprawi, że zostaniesz nordycką obciągarą. Nawet wzdrygnęłaś się na te słowa. Nie, nie zrobisz tego. Prędzej odgryziesz te wszystkie fiuty, które spróbują wejść do twoich ust. Nawet kłapnęłaś zębami na tę myśl, aby go wystraszyć. Byłaś ciekawa jak daleko był w stanie się posunąć. Czy miał na tyle odwagi, aby to zrobić? Szarpnęłaś głową, aby spróbować wyrwać włosy z jego uścisku, albo aby poczuć ból, który to powodowało. Polubiłaś to jak ciągnął twoje włosy. Przesunęłaś powoli dłońmi po jego udach kierując się w górę, zacisnęłaś paznokcie na jego biodrach nie odrywając od niego wzroku.
– Czego ode mnie oczekujesz? – zapytałaś i zrobiłaś nagle niewinną minę, jakbyś chciała zagrać parodię przestraszonej dziewczynki. – Oh, nie Hadesie, proszę, nie rób tego. Jesteś moim pierwszym chłopakiem, nie dam rady uprawiać seksu z innymi – zaśmiałaś się i spróbowałaś się podnieść, wiedziałaś, że jeśli on na to nie pozwoli nie zrobisz tego, to on oplatał dłoń twoimi włosami, to on miał prawdziwą władzę tutaj. – Nie mogę być dziwką – dodałaś jeszcze i cicho zachichotałaś. Mrużyłaś oczy w gniewie, złości, bo posuwał się za daleko, ale z drugiej strony jego potęga ci się podobała. Hades zawsze był w twoich oczach kimś więcej niż kolegą brata, zawsze widziałaś w nim coś potężnego. Oblizałaś usta oddychając szybciej i nie przestając się uśmiechać.
– Nie jestem jak te twoje angielskie dziwki, martwe w środku, nie potrafią zliczyć nawet ilu was było w ich łożach. Nie jestem dziwką, Hadesie – wymruczałaś cicho. – Chcesz wiedzieć ilu było w moim? Bo mam pamięć doskonałą, nie zapominam nic ze swojego życia, zapamiętam ten dzień do końca dni – nadal zadzierałaś głowę o ile nie pozwolił ci się podnieść, chociaż przy jego wzroście zawsze będzie cię boleć kark od patrzenia na niego.