Skomentował krótko Nicholas. Pozbycie się osoby siejącej plotki byłaby najlepszym rozwiązaniem. Ewentualnie spróbowanie kupienia jej. Nicholas zaczął się głębiej nad tym zastanawiać. Łączyć wszystkie elementy układanki. Zaufana osoba Rodolphusa, była kobietą. Jak bliskie mogą być między nimi więzi? Siostra? Kuzynka? Narzeczona? Żona odpadała. Nie miał obrączki. Mogła być także jakaś dziewczyna z innego rodu, blisko z nim przyjaźniąca się? Ktoś współpracujący z nim w departamencie? Jego mimika twarzy jak i słowa, że to nie jest łatwe, zdradzały trochę więcej. Z pracownikiem inaczej się rozmawia niż z członkiem rodziny. Pierwszego łatwo usunąć, drugi stanowi element często problematyczny. Na ich planszy, pojawił się intruz? Szkodnik? ”Plotki nie biorą się znikąd.” - przypomniał sobie Nicholas jedno ze zdań Rodolphusa. Coś musi być na rzeczy. Przeciek danych? Ktoś coś wyniósł z ich kręgu badawczego? Było coś innego, o czym Nicholas nie wie? Warto się temu przyjrzeć. Czy ktoś jeszcze siedzi w tym projekcie?
Nicholas dopił wodę do końca, słuchając Lestrange’a. Skinął głową na potwierdzenie, że napije się chętnie odrobiny alkoholu, skoro zaproponował, stawiając szklankę na ławie, aby gospodarz mógł mu ją zapełnić do pewnej granicy. Rozmowa przybrała taki obrót, że sama woda widocznie nie uspokajała umysłu młodego czarodzieja.
Cenne dla niego są wiedza i doświadczenie, jakie posiada Robert. Żeby tylko nie zgubił się w zachłanności zdobycia tego, co ma w sobie Mulciber, gdyż może nie do końca być to dobry kierunek, do zdobycia zaufania. Robert od tak nie dzieli się ze wszystkim. Może doradzić, dać wskazówki, ale nie da przepisać wszystkich wyników i analiz. Nie byle komu. Nicholas nie szukał tylko wiedzy i doświadczenia, ale również wskazówek, pomocy i zrozumienia. Odnalezienia się w tym, gdzie chciał pracować.
Zapytał, skoro ze strony Rodolpha padło przypuszczenie, że Robert mu nie ufa. A jak to było w drugą stronę? Jeżeli Lestrange ufał w jakimś stopniu Mulciberowi, skąd te wątpliwości? Uległ osobie, która mu je zasiała?
Pytając o to, przy okazji zadał pytanie, czy coś między nimi zaszło na linii współpracy. Czy Rodolphus podpadł czymś Robertowi? Według słów kolegi, podobno nie zaszło nic takiego. Nicholas miał potwierdzenie, że ich relacja jest na poziomie zawodowej. Podobnie jak jego z Mulciberem, choć zaczepiająca jeszcze o inne gałęzie. Na razie ten temat zostawił.
Skupił uwagę na niewymownym, który wciąż wyglądał na przejętego wątpliwościami, jakie nim targają. Tylko Nicholas z nich dwoje był spokojny, z uwagą podchodząc do rozmowy, na poważnie biorąc problem z trzecim czynnikiem, mogącym być zagrożeniem współpracy całej trójki. Jeżeli nie większego grona.
- Zależy, jakie to byłyby informacje.Spojrzał na swoją szklankę i upił łyk alkoholu, delektując się jego smakiem. Jednocześnie zastanawiając nad czymś.
- Wróćmy do początku.
Zaproponował przenosząc ponownie poważne spojrzenie na rozmówcę.
- Masz wątpliwości, że zaufana Ci osoba zasiała ziarno niepewności. Jeżeli nie chce Ci nic powiedzieć, o jakie działania chodzi w kwestii Roberta i się wycofuje z tematu, nadal uważasz, że możesz jej ufać? Skoro nie jest z Tobą szczera? Jaka jest między wami relacja? Powiedziałeś jej, że z nim współpracujesz i nad czym?
Zadał mu dość istotne, może i nawet powtórne pytania, nad którymi powinien Rodolphus się zastanowić. Jeżeli ktoś zasiał w nim to ziarno niepewności, powinni się go pozbyć. Dzięki temu, powinny zniknąć wszelkie powstałe u niego wątpliwości. Pytanie jednak, czy Rodolphus powiedział jej o całej swojej współpracy i nad czym pracuje? Jeżeli coś jest tajne, nie powinny wiedzieć o tym osoby trzecie, nie związane ze sprawą.