Mylił się? Nicholas zmarszczył brwi, zastanawiając, gdzie niby się mylił. Sądził że podsumował należycie rozmowę, chcąc dowiedzieć się, kto sieje takie plotki? Najwyraźniej Lestrange zorientował się, że może powiedział za dużo, niż myślał? Zmiana tonu? Uniknięcie większości odpowiedzi na pytania. Czy to spotkanie, Nicholas miał potraktować też jako przesłuchanie, w sprawie Roberta?
Słuszna była uwaga, że jeżeli jeden pójdzie na dno, pociągnie drugiego i odwrotnie. Rodolphus nie może jednak zapominać o tym, że i Nicholas w tym siedział. Zainteresowani sprawą, mogą i jego wziąć pod lupę, ze względu na dawną współpracę. Lepiej, aby Lestrange, wiedział co robi. Jeżeli ma wątpliwości, niech pozbycie się ich jak najszybciej.
Nicholas siedział nadal na fotelu trzymając szklankę, nie reagując jakoś specjalnie i zauważalnie na ruch i zbliżenie się Rodolphusa bliżej siebie. Słysząc jego pytanie, przez które nie wiadomo co zamierzał osiągnąć. Chciał zastraszyć? Ostrzec? Coś udowodnić? Nicholasa to nie ruszało. Trudno było z niego cokolwiek wyczytać. Nauczony ufać tylko wybranym, nie okazywać emocji i nie pokazywać swoich słabości.
- Nie mam Cię za głupca, Rodolphusie.Odpowiedział od razu z powagą w głosie, odwracając głowę w jego kierunku, aby ich spojrzenia powagi sytuacji mogły się spotkać.
- Żeby dotrzeć do siewcy, potrzebujesz każdego ziarna. W zależności od tego, ilu ich zasiał. Skoro sam się tym zajmiesz. Nie będę wchodził Ci w drogę.
Dopił do końca alkohol i odstawił szklankę na ławę. Nicholas nie sądził, aby Robert pozwolił na to, aby coś zasiało jakieś ziarna niepewności i miało naruszać jego reputację. Rodolphus nagle zmienił kierunek rozmowy, a to też nie pomagało jakoś w ich współpracy, jeżeli do takowej miałoby dojść.
- Czy potrzebujesz wiedzieć coś jeszcze?
Zapytał. Sądząc, że skoro rozmowa obrała już taki kierunek i Rodolphus postawił sprawę jasno, chyba mogli zakończyć owe spotkanie.