08.12.2023, 13:04 ✶
— Cieszę się, że Pan tak dobrze mi życzy — odpowiedziała z uśmiechem. Oczywiście, że wierzyła w swoje zdolności i wiedziała, że jest zdolna do zrobienia wielkich dzieł, ale na wszystko był swój czas. Każdy artysta musiał przejść ciężką drogę, aby osiągnąć sławę i rozpoznawalność; nie ufała tym, którzy nie zaznali w życiu trudu. Te wszystkie ciężkie chwile kształtowały człowieka i warsztat.
Przyjrzała się dokładnie zdjęciom, które zostały jej podarowane. Wzięła je do ręki, analizując każdy fragment, szczególnie poświęcając swój czas na analizowanie twarzy. Kompletnie nie znała tej kobiety, ale bez problemu mogłaby określić ją jako piękną. Z samych zdjęć biły niezwykłe emocje, które wręcz przechodziły na jej palce. W tym momencie mogłaby rzec, że jest oczarowana postacią widniejącą na fotografiach - a w sytuacji, w których miała wykonać portret było to pożądane.
— Jasne, księgarnia — mruknęła, skupiając się na kreśleniu różnych kresek na płótnie. Nie chciała teraz skupiać się na dopytywaniu o dokładnie miejsce ich późniejszego spotkania, by nie tracić skupienia na wykonywanej czynności.
Co prawda była świadoma, że pomiędzy nimi zapadła niewygodna cisza, jednak nie mogła wyrwać się z transu. Chciała wykonać pierwsze szkice jak najlepiej, już w obecności mężczyzny, aby mógł dorzucić jej jeszcze jakieś informacje dotyczące poprawki już na miejscu. Kątem oka widziała, że Darcy nie obserwuje nachalnie jej poczynań, co ostatecznie wcale by jej nie przeszkadzało, ale dziękowała mu za namiastkę prywatności. Po kilku minutach, które spędzili w milczeniu, na płótnie pojawił się pierwowzór.
W tle były drzewa i miejsce, które można by określić jako polanę. Na pierwszym planie kobieta, w przepięknej sukni, która pojawiła się na jednym zdjęciu, siedząca na pniu, ze skrzyżowanymi dłońmi. W jednej ręce trzymała roślinę.
Lavinia odwróciła sztalugę w kierunku kanapy i odłożyła materiały służące jej do rysowania. Była zadowolona, wszystko co chciała ująć zostało zawarte; nawet szczegóły twarzy nie sprawiły jej żadnego problemu i odwzorowała je perfekcyjnie. Natomiast wiedziała, że kłopot nadejdzie, gdy już zostanie sama i przy skończonym dziele będzie musiała nadać im emocji.
— Czy wszystko pasuje? — zapytała i uniosła się z kanapy, aby rozprostować kości i napić się herbaty. Miała nadzieję, że wstępnie zadowoliła już klienta i nie będzie musiała nanosić poprawek.
Darcy Lockhart
Przyjrzała się dokładnie zdjęciom, które zostały jej podarowane. Wzięła je do ręki, analizując każdy fragment, szczególnie poświęcając swój czas na analizowanie twarzy. Kompletnie nie znała tej kobiety, ale bez problemu mogłaby określić ją jako piękną. Z samych zdjęć biły niezwykłe emocje, które wręcz przechodziły na jej palce. W tym momencie mogłaby rzec, że jest oczarowana postacią widniejącą na fotografiach - a w sytuacji, w których miała wykonać portret było to pożądane.
— Jasne, księgarnia — mruknęła, skupiając się na kreśleniu różnych kresek na płótnie. Nie chciała teraz skupiać się na dopytywaniu o dokładnie miejsce ich późniejszego spotkania, by nie tracić skupienia na wykonywanej czynności.
Co prawda była świadoma, że pomiędzy nimi zapadła niewygodna cisza, jednak nie mogła wyrwać się z transu. Chciała wykonać pierwsze szkice jak najlepiej, już w obecności mężczyzny, aby mógł dorzucić jej jeszcze jakieś informacje dotyczące poprawki już na miejscu. Kątem oka widziała, że Darcy nie obserwuje nachalnie jej poczynań, co ostatecznie wcale by jej nie przeszkadzało, ale dziękowała mu za namiastkę prywatności. Po kilku minutach, które spędzili w milczeniu, na płótnie pojawił się pierwowzór.
W tle były drzewa i miejsce, które można by określić jako polanę. Na pierwszym planie kobieta, w przepięknej sukni, która pojawiła się na jednym zdjęciu, siedząca na pniu, ze skrzyżowanymi dłońmi. W jednej ręce trzymała roślinę.
Lavinia odwróciła sztalugę w kierunku kanapy i odłożyła materiały służące jej do rysowania. Była zadowolona, wszystko co chciała ująć zostało zawarte; nawet szczegóły twarzy nie sprawiły jej żadnego problemu i odwzorowała je perfekcyjnie. Natomiast wiedziała, że kłopot nadejdzie, gdy już zostanie sama i przy skończonym dziele będzie musiała nadać im emocji.
— Czy wszystko pasuje? — zapytała i uniosła się z kanapy, aby rozprostować kości i napić się herbaty. Miała nadzieję, że wstępnie zadowoliła już klienta i nie będzie musiała nanosić poprawek.
Darcy Lockhart