18.11.2022, 20:24 ✶
Poszło…
Aż nazbyt łatwo.
Sama Brenna wątpiła, by ktoś celowo odwracał ich uwagę, wszak w końcu stanowili tylko małą część Zakonu i było wiele więcej osób, które mogłyby zareagować w razie problemów. Nie zdziwiłaby się jednak, jeżeli atak planowali na północ, kiedy fajerwerki sprawiłyby, że nikt nie zwróciłby początkowo uwagi na zamieszanie, a Mroczny Znak zrobił… większe wrażenie nad płonącym domem.
Nie zwracała uwagi na niezadowoloną minę Annie. Zeszła wraz z nią na dół, pomagając jej znieść rzeczy.
- Możemy ruszać. Proponuję teleportować się na skraj lasu, z drugiej strony i tam ustalić, co dalej i wyznaczyć cel kolejnej teleportacji – zaproponowała Patrickowi, po czym otworzyła drzwi i wyjrzała przez nie, by wezwać kuzynkę z powrotem do środka. Nie wiedzieli w końcu, gdzie mieszkają rodzice kobiety, a ktoś z nich powinien „polecieć” tam z nią, by rzucić ochronne zaklęcia.
Gdy Mavelle już do nich dołączyła, za jej plecami zabezpieczyła drzwi zaklęciem. Nie powstrzyma to śmierciożerców, ale mogło przynajmniej sprawić, że żadni mugole nie urządzą sobie w lokum Thomas libacji ani jej nie okradną. Bo Brenna chciała zachować tę odrobinę optymizmu: że pewnego dnia świat stanie się na tyle bezpiecznym miejscem, że Annie Thomas będzie mogła wrócić do domu.
Poczekała, aż Annie zniknie i dopiero wtedy też się też teleportowała. Znikli jedno po drugim, a śmierciożercy mieli zastać tutaj już tylko pusty dom. Ich czwórka z kolei poza lasem ustaliła wreszcie, że jedno teleportuje się dać informację, że wszystko poszło sprawnie, a pozostała dwójka odstawi Annie do mugolskiej znajomej ze zdjęć.
Aż nazbyt łatwo.
Sama Brenna wątpiła, by ktoś celowo odwracał ich uwagę, wszak w końcu stanowili tylko małą część Zakonu i było wiele więcej osób, które mogłyby zareagować w razie problemów. Nie zdziwiłaby się jednak, jeżeli atak planowali na północ, kiedy fajerwerki sprawiłyby, że nikt nie zwróciłby początkowo uwagi na zamieszanie, a Mroczny Znak zrobił… większe wrażenie nad płonącym domem.
Nie zwracała uwagi na niezadowoloną minę Annie. Zeszła wraz z nią na dół, pomagając jej znieść rzeczy.
- Możemy ruszać. Proponuję teleportować się na skraj lasu, z drugiej strony i tam ustalić, co dalej i wyznaczyć cel kolejnej teleportacji – zaproponowała Patrickowi, po czym otworzyła drzwi i wyjrzała przez nie, by wezwać kuzynkę z powrotem do środka. Nie wiedzieli w końcu, gdzie mieszkają rodzice kobiety, a ktoś z nich powinien „polecieć” tam z nią, by rzucić ochronne zaklęcia.
Gdy Mavelle już do nich dołączyła, za jej plecami zabezpieczyła drzwi zaklęciem. Nie powstrzyma to śmierciożerców, ale mogło przynajmniej sprawić, że żadni mugole nie urządzą sobie w lokum Thomas libacji ani jej nie okradną. Bo Brenna chciała zachować tę odrobinę optymizmu: że pewnego dnia świat stanie się na tyle bezpiecznym miejscem, że Annie Thomas będzie mogła wrócić do domu.
Poczekała, aż Annie zniknie i dopiero wtedy też się też teleportowała. Znikli jedno po drugim, a śmierciożercy mieli zastać tutaj już tylko pusty dom. Ich czwórka z kolei poza lasem ustaliła wreszcie, że jedno teleportuje się dać informację, że wszystko poszło sprawnie, a pozostała dwójka odstawi Annie do mugolskiej znajomej ze zdjęć.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.