10.12.2023, 19:18 ✶
Bywały takie historie, których nijak nie dało się odpowiednio skomentować. Patrick uniósł szklaneczkę z alkoholem i umoczył w nim usta. Historia o upadku z kilku metrów w dół i walce z nekromantką była jedną z takich. Delektował się smakiem whisky, myśląc o tym, że może to i dobrze, że sam nie znalazł się na tym statku a zamiast tego spędził całkiem znośny dzień w pracy, odwiedził Lithę i przypadkiem stał się świadkiem próby okradnięcia Chestera Rookwooda.
- To nadal nie brzmi jak opis twojej niekompetencji – zauważył po chwili. I już nawet nie chodziło o to, żeby chciał pocieszać Erika, ale opis sytuacji brzmiał raczej jak starcie z silniejszym, wspieranym nekromancją przeciwnikiem niż zwykła walka. – Ale tak, szklaneczka whisky leczyła już nie takie historie. Dwie mogą pomóc jeszcze bardziej – dodał, gdy do ich rozmowy dołączył Thomas.
Steward rozejrzał się za ciastkami z wróżbą, żeby sięgnąć po jedno z nich, rozłamać je i sprawdzić tę, którą otrzymał. Może byłaby tak pomyślna jak ta z Lithy? Obrzucił Erika spojrzeniem od stóp do głów, jakby naprawdę próbował ocenić, czy pasował mu wianek. Z pewnością musiał być jakoś zaklęty, bo twarz Longbottoma wydała się Patrickowi trochę bardziej wypoczęta? Właściwie to gdyby Nora stanęła obok Erika, mógłby ich nawet naszkicować. Z tym swoim myśleniem o wszystkim i o każdym Brenna potrafiła być naprawdę urocza.
- Stanowczo odwraca wzrok od temblaka – potwierdził. Obrzucił szybkim spojrzeniem resztę, by samemu sięgnąć po jeden z wianków. Jak wszyscy to wszyscy. Zresztą, Steward akurat nigdy nie był aż tak czuły na swoim punkcie, by przesadnie obawiać się ośmieszenia, za to bardzo nie chciał się przesadnie wyróżnić. – Wyglądasz na zmęczonego i chyba coś ci się stało z nogą. Powiedzmy, że od całej waszej grupy bije to samo zmęczenie. – A on był, po prostu, trochę bardziej spostrzegawczy niż większość. I to nie tak, że jakoś przesadnie zamierzał ukrywać swoje zdolności przed Prewettem, wolał… niedopowiedzenie. Przynajmniej dopóty nie musiał określić się jasno. Korciło go jeszcze by zapytać młodego mężczyznę o sprawę z widmami. W końcu tamtego dnia wydawał się dość zaangażowany. – Trafiłem? Czy spudłowałem?
Trochę mechanicznie, zaraz za Brenną sięgnął po ciastko z kwiatkiem. Zapatrzył się na Norę nie do końca przekonany, czy powinien jej zaproponować, że oprowadzi ją po Gabinecie Luster, czy też nie powinien jednak aż tak wyskakiwać do przodu.
!ciastko z kwiatkiem
- To nadal nie brzmi jak opis twojej niekompetencji – zauważył po chwili. I już nawet nie chodziło o to, żeby chciał pocieszać Erika, ale opis sytuacji brzmiał raczej jak starcie z silniejszym, wspieranym nekromancją przeciwnikiem niż zwykła walka. – Ale tak, szklaneczka whisky leczyła już nie takie historie. Dwie mogą pomóc jeszcze bardziej – dodał, gdy do ich rozmowy dołączył Thomas.
Steward rozejrzał się za ciastkami z wróżbą, żeby sięgnąć po jedno z nich, rozłamać je i sprawdzić tę, którą otrzymał. Może byłaby tak pomyślna jak ta z Lithy? Obrzucił Erika spojrzeniem od stóp do głów, jakby naprawdę próbował ocenić, czy pasował mu wianek. Z pewnością musiał być jakoś zaklęty, bo twarz Longbottoma wydała się Patrickowi trochę bardziej wypoczęta? Właściwie to gdyby Nora stanęła obok Erika, mógłby ich nawet naszkicować. Z tym swoim myśleniem o wszystkim i o każdym Brenna potrafiła być naprawdę urocza.
- Stanowczo odwraca wzrok od temblaka – potwierdził. Obrzucił szybkim spojrzeniem resztę, by samemu sięgnąć po jeden z wianków. Jak wszyscy to wszyscy. Zresztą, Steward akurat nigdy nie był aż tak czuły na swoim punkcie, by przesadnie obawiać się ośmieszenia, za to bardzo nie chciał się przesadnie wyróżnić. – Wyglądasz na zmęczonego i chyba coś ci się stało z nogą. Powiedzmy, że od całej waszej grupy bije to samo zmęczenie. – A on był, po prostu, trochę bardziej spostrzegawczy niż większość. I to nie tak, że jakoś przesadnie zamierzał ukrywać swoje zdolności przed Prewettem, wolał… niedopowiedzenie. Przynajmniej dopóty nie musiał określić się jasno. Korciło go jeszcze by zapytać młodego mężczyznę o sprawę z widmami. W końcu tamtego dnia wydawał się dość zaangażowany. – Trafiłem? Czy spudłowałem?
Trochę mechanicznie, zaraz za Brenną sięgnął po ciastko z kwiatkiem. Zapatrzył się na Norę nie do końca przekonany, czy powinien jej zaproponować, że oprowadzi ją po Gabinecie Luster, czy też nie powinien jednak aż tak wyskakiwać do przodu.
!ciastko z kwiatkiem