• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs

[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#8
11.12.2023, 00:08  ✶  

Poddać się. Poddać się i co dalej? Właśnie - wiecznie spać? Jak królewna z bajki, co czeka na księcia? Albo na nic nie czeka, bo zatopiona jest w krainie własnych wyobrażeń, sennych mar. Oby dobrych. Narzekać na wszystko? Płakać w kącie godzinami? Nie ważne, jak źle było to przecież życie było cenne i wciąż było w nim wiele cennych przeżyć do złapania i wplecenia w sennik zawieszony nad głowami nocą. Ponieważ to był sennik, Laurent rzadko go otwierał. A niektórych stron nie otwierał w ogóle przed innymi. Były zamknięte dla bliskich i najbliższych, pozostawały poskładane w tajemnicach egzystencji jego świata. Tego malutkiego. Czasem był moment, kiedy przychodziła potrzeba wyspowiadania się dla każdego. Co zmieni to, że komuś powiesz? Przyniesie ulgę? Niekoniecznie. Mówiło się łatwo o zrozumieniu, o akceptacji, o tym, że najbliżsi zrozumieją. Przyjaźń i związki rodzinne. Jeśli Laurent by w to nie wierzył jego świat stałby się o wiele bardziej smutny. Wierzył. Czasem jednak akceptacja nie była tym, czego oczekiwałeś. Nie musiał być to krzyk, nie musiały być nerwy. Wystarczyło ich już, dostawał cały zapas z naddatkiem. Ten dzień sprzed tygodnia był teraz jak zwykły sen. Nierealny, nieprawdziwy, równie dziwny w swym doznaniu jak każda z reakcji doznanych i zapamiętanych. I ta akceptacja też potrafiła być równie nierealna. Była, była rzeczywista, stała się. A jednak mózg nie przyswajał.

Tylko czemu?

- Jakie to smutne, że potrzeba tragedii, żeby zastanowić się nad sobą. - Ale to była prawda. Kiedy już wszystko pęka, kiedy przecieka do ciebie realny świat, gdy uzmysławiasz sobie, jak głęboko zakopany byłeś w mule to rozumiesz. Nagle pojmujesz, że to wszystko nie toczyło się tak, jakbyś sobie tego życzył. Niektórzy dostrzegali to szybciej, inni musieli zgubić grunt i stabilność, stracić zapach ogrodowych kwiatów i zamienić je na smród nieczyszczonego chlewu. Inni nie budzili się nigdy. Zawsze brnęli jak szaleńcy do przodu, albo byli bezradnymi ślepcami. Nie mogli się odnaleźć bez wskazania im kierunku. Laurent sięgnął po rogalika i przegryzł go, robiąc minę uznania dla wypieku i jego słodkości, która była minimalna dla niego samego. Nie zabijała słodkością. Zapił go gorzką kawą. - Łatwo wpaść w ostracyzm, jeśli się nie wypełni swojej roli. - Uśmiechnął się delikatnie, przez moment spoglądając na Victorię, kiedy jej oczy błądziły po niebieskim morzu. Tam, gdzie i jego wzrok się rozkochiwał i utknął zaraz. - Aydaya życzy sobie ogłosić w dniu swoich urodzin małżeństwo jednego z dzieci Edwarda. Nie wiem, czy dobrze przyjmą wybranka Pandory. Ale tak. To jej wybór. Prosto z serca. Jest z rodu czystej krwi. - Uprzedził ewentualne pytanie, dodając to tak na marginesie. Było to istotne, nawet bardzo, bo nawet jeśli Edward pozwalał na bardzo wiele i chciał dobrze dla swoich pociech (zawsze tak było) to miał zasady, których się trzymał. Nie wiedział, czy by zaakceptował brudną krew w swoim pięknym rodowodzie. Pewnie nie. Z drugiej strony... zaakceptował taką plamę, jaką był on. Więc może po prostu niedoceniał staruszka? Nie chciał się przekonać. - Złożę, jeśli będzie czego gratulować. - Bo może nie będzie. Może jednak wszystko wywróci się do góry nogami. Z Edwardem nie było to nigdy wiadome, szczególnie kiedy ścierał się z córką, która miała charakterek po nim. Uparta i stawiająca na swoim.

Słuchał w zastanowieniu słów kobiety. Jedząc powoli kawałek po kawałku tego rogalika to popijając kawą. Zastanawiając się nad tym, jak wyglądałby ten świat czarodziei, gdyby nie te zasady. Niemożliwe. Zawsze zasady musiały istnieć. Utopijny świat był jednak na wyciągnięcie ręki, a wszystko wydawało się bardziej zielone po drugiej stronie płotu. Ważne, żeby sobie zdawać sprawę z tego, że to tylko miraż. Pobożne życzenia. Trawa wszędzie była taka sama, po prostu chcieliśmy, żeby była inna. Tak nam się wymarzyło.

- Chciałbym małżeństwa. - Odezwał się w końcu. Tym spokojnym, ciepłym tonem. Ten ton znalazł swoje odbicie w jego oczach skierowanych ku morzu i uśmiechu. - Chciałbym te słodkie poranki opisywane przez poetów i te trudne, całkowicie rzeczywiste, w których nikt nie ma dobrego nastroju, ale trzeba wstać i iść dalej. - Niezależnie od tego, jak było ciężko. Od rzuconych klątw, od napotkanych wrogów, od cienia nad własnym życiem i światem. Bo przecież poranki Victorii proste nie były. Nie były proste też noce. Laurent wstawał całkiem spokojnie - bo automatycznie. - Być sobą i nie musieć się starać, a zaraz starać się po stokroć. Kochać i być kochanym. Być najważniejszy dla tej jednej osoby... - Miłość była czymś, co przekraczało granice. Na moment zawiesił się z rozchylonymi wargami. - Niestety zawsze wiedziałem, że to niemożliwe. - Dokończył, na kilka sekund poszerzając uśmiech. - Nie ma znaczenia, jak bardzo będę chciał i czego będę chciał. Jestem coś winien tej rodzinie. Własnemu nazwisku.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4378), Victoria Lestrange (5597)




Wiadomości w tym wątku
[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 05.12.2023, 19:54
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 06.12.2023, 19:36
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 06.12.2023, 23:09
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 07.12.2023, 20:35
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 07.12.2023, 21:57
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 08.12.2023, 14:33
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 08.12.2023, 22:06
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 11.12.2023, 00:08
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 11.12.2023, 18:40
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 13.12.2023, 09:07
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 13.12.2023, 13:41
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 14.12.2023, 20:31
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 14.12.2023, 23:09
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 16.12.2023, 11:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa