To były informacje zdecydowanie ważne i jak się okazało, Robert docenił ich szybkie przekazanie. Sprawa była świeża dla Nicholasa, więc nie marnował czasu z przekazaniem ich, póki wszystko pamiętał. W ostateczności musiałby udostępnić swój umysł Robertowi. W nim zobaczyłby zapewne całą rozmowę Yaxleya z Lestrangem, w szczegółach, w reakcjach, emocjach.
Czarodziej potrzebował czasu na poukładanie informacji, zastanowienie się, skąd i czego mogłyby dotyczyć plotki. Nicholasa nachodziła jeszcze jedna rzecz, że skoro po chwili Robert wspomniał o swoim biznesie rodzinnym, to czy czasem nie wyciekło coś, związanego z tym? Jeżeli jakieś badania prowadził w ścisłym gronie, tajnie w ukryciu przed światem zewnętrznym? Czy miał jakichś wrogów? Ktoś go śledził? Ktoś kogoś złapał, przetrzepał umysł? Nicholas zdawał sobie sprawę z tego, że nawet i on sam może być na celowniku, ze względu na widoczną w zeszłych latach współpracę jeszcze w Ministerstwie Magii z Mulciberami.
- Zdaję sobie z tego sprawę. I tego się trzymam.Zgodził się. Nawet jeżeli wiedziałby o dalszych badaniach nad mózgami ze strony Mulcibera, nadal by kłamał ludziom w twarz, że o tym nie ma pojęcia. Po co im to wiedzieć? Nikt nawet do swoich łap nie dostał dokumentów, jakie Robert mu zostawił.
- Próbowałem to od niego wyciągnąć rozmową. Wycofał się. Nie wiedział. Albo nie chciał powiedzieć. Rodolphus chce sam znaleźć winnego i wyciągnąć z niego informacje.
Odpowiedział, po czym wstał i nieco zbliżył się do Roberta, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- On Cię podobno szanuje. Było po nim widać, że nie wie komu ufać, komu wierzyć, kto ma rację. Zgubił się. Osoba, której ufa musi być mu bliska. Nie wnikam w wasze relacje. Myślę, że sam będziesz wiedział co z tym zrobić. Po prostu przekazuję co się dowiedziałem. I uznałem to za ważne. Przy czym. Zastanawiam się, czy to nie sięga dalej.
Tutaj Nicholas opuszczając ręce, charakterystycznie dla zrozumienia o co mu chodzi, prawą dłonią dotknął lewego swojego przedramienia mocniej zaciskając. Układając ręce wzdłuż ciała tak, jakby w ten sposób podpierał sobie dłonią przedramię. Chodziło o sprawy śmierciożerców.
- Jeżeli coś się dzieje, wolałbym o tym wiedzieć.
Rzekł porozumiewawczo. Choć wierzył, że Robert ma wszystko pod kontrolą, to chyba w ostatnim czasie coś idzie nie tak. Nicholas nie spodziewał się takich rzeczy dowiedzieć od osoby trzeciej. Chciał, aby Robert wiedział, że w razie czego, może liczyć na pomoc ze strony Nicholasa.