19.11.2022, 00:51 ✶
Posłał Daisy delikatny, grzeczny uśmiech, kiedy ta na niego spojrzała, zaledwie rzucając przelotnym spojrzeniem na identyfikator, który mu pokazało. Wystarczająco, by podejrzeć znajdujące się na nim imię i nazwisko dziewczyny, które tak na prawdę niekoniecznie go obchodziły. Równie dobrze mogła być i kolejnym Blackiem, albo samym ministrem magii. Póki trzymała aparat i prezentowała całkiem przyjemną wizję odegrania się, nie zamierzał poddawać jej tożsamości większym przemyśleniom.
- Rozumiem - obejrzał się jakby kontrolnie przez ramię, w kierunku gdzie zostawił Elaine razem z Faye i jej mężem. - Co powiesz na to; w ramach dobrej woli, przedstawię cię dzisiaj Faye. Zakładam w sumie, że jesteś tutaj dzisiaj, żeby relacjonować cokolwiek na balu się nie wydarzy, więc nie chce odrywać cię od pracy, ale mogę cię potem na pełnoprawny wywiad. Nie jakieś rozmówki na szybko i na kolanie, a przyjemna pogawędka przy kawie czy herbacie. Co ty na to? W zamian chciałbym, żebyś w relacji i plotkach z dzisiejszego wieczoru, uwzględniła postać pewnej bardzo młodej i znanej, a także jakże niedoszłej zawodniczki quidditcha, która aktualnie pracuje w ministerstwie. Preferowałbym coś raczej odwrotnego do pochlebstw.
Zdawał się mówić swobodnie, z lekkim uśmiechem, słodkim jak miód, przyklejonym do warg. W ten sposób chyba starał się stłumić gorycz i agresje, jednak uśmiech ten nie obejmował oczu, po których widać było ze to nie jest tylko niezadowolenie. Wydawał się tez, w całej tej pozornej nonszalancji, mówić coraz ciszej, jakby im bardziej zbliżał się do puenty swojej wypowiedzi, tym bardziej bal się, ze ktoś podchwyci nieodpowiednie słowo. Może i po części tak było, a poletka traktująca o uprzykrzania życia młodym pannom, dodatkowo współpracowniczki, nie brzmiały dobrze nawet w jego głowie. Na koniec wypił też połowę trzymanej przez siebie lampki na raz, spoglądając na dziewczynę nieco ponaglająco.
- Rozumiem - obejrzał się jakby kontrolnie przez ramię, w kierunku gdzie zostawił Elaine razem z Faye i jej mężem. - Co powiesz na to; w ramach dobrej woli, przedstawię cię dzisiaj Faye. Zakładam w sumie, że jesteś tutaj dzisiaj, żeby relacjonować cokolwiek na balu się nie wydarzy, więc nie chce odrywać cię od pracy, ale mogę cię potem na pełnoprawny wywiad. Nie jakieś rozmówki na szybko i na kolanie, a przyjemna pogawędka przy kawie czy herbacie. Co ty na to? W zamian chciałbym, żebyś w relacji i plotkach z dzisiejszego wieczoru, uwzględniła postać pewnej bardzo młodej i znanej, a także jakże niedoszłej zawodniczki quidditcha, która aktualnie pracuje w ministerstwie. Preferowałbym coś raczej odwrotnego do pochlebstw.
Zdawał się mówić swobodnie, z lekkim uśmiechem, słodkim jak miód, przyklejonym do warg. W ten sposób chyba starał się stłumić gorycz i agresje, jednak uśmiech ten nie obejmował oczu, po których widać było ze to nie jest tylko niezadowolenie. Wydawał się tez, w całej tej pozornej nonszalancji, mówić coraz ciszej, jakby im bardziej zbliżał się do puenty swojej wypowiedzi, tym bardziej bal się, ze ktoś podchwyci nieodpowiednie słowo. Może i po części tak było, a poletka traktująca o uprzykrzania życia młodym pannom, dodatkowo współpracowniczki, nie brzmiały dobrze nawet w jego głowie. Na koniec wypił też połowę trzymanej przez siebie lampki na raz, spoglądając na dziewczynę nieco ponaglająco.