25.11.2022, 04:24 ✶
Przerwy stanowiły dla niego doskonałą sposobność do krótkotrwałego oderwania się od natłoku ciążących na nim obowiązków związanych z nieszczególnie lubianą przez niego pracą biurową. Wolał pracować w terenie i robić to, do czego szkolił się przez całe życie. Nie zmieniało to faktu, że ten uzyskany awans wydawał się być kolejnym etapem w jego karierze, w pełni zasłużonym za te wszystkie lata spędzone w tym zawodzie. Przejął też schedę po swoim dalszym kuzynie. Gdy tylko wskazówki jego kieszonkowego zegarka wskazały godzinę rozpoczęcia się przerwy na lunch, odłożył do szuflady swojego biurka aktualnie czytane dokumenty i po odejściu od tego mebla skierował swoje kroki do ministerialnej stołówki. Już na miejscu zdecydował się na porcję zapiekanki pasterskiej. Z powodu znacznego obłożenia zdecydował się usiąść obok zupełnie nieznanego mu czarodzieja, który sam go zaczepił machaniem ręką i który ściągnął kobietę z porcją tego samego dania, które sam wybrał. Nie przeszkadzało mu to. Podniósł jedynie na nią spojrzenie, z lekkim uśmiechem.
Miał za sobą parę pierwszych kęsów zapiekanki pasterskiej, gdy ten czarodziej zabrał głos na całkiem zaskakujący temat. Wcześniej już go zagadywał, poruszając w gruncie rzeczy ciekawe tematy to też dał się wciągnąć mu w tę wymianę zdań i jednocześnie pochłaniać zapiekankę. Przerwy nie trwały wiecznie. Poruszenie tematu tej Jęczącej Marty sprawiło, że zmarszczył brwi w skupieniu.
— Gdzieś już słyszałem to przezwisko i imię — Przyznał, starając sobie przypomnieć gdzie to miało miejsce. Może od jego córki. Starał sobie przypomnieć, czy tak rzeczywiście było. Chociaż trudno było mu rozeznać się w całych tabunach jej koleżanek. Zestawienie przymiotnika Jęcząca z Martą wskazywało, że jakaś dziewczyna nie jest lubiana przez innych.
— Dlaczego pytasz, czy znamy tę Jęczącą Martę? Znasz jej pełne personalia? — Dopytywał wyraźnie zaskoczony i w jakimś stopniu zaniepokojony. Potrzebował uzyskać szerszy wzgląd w przypadek Jęczącej Marty. Prawdą było to, że jej pełne personalia powiedziałaby już mu więcej, choć byłaby to wiedza pozyskana z artykułu prasowego oraz z departamentu, w którym odbywał od dwóch lat staż.
Miał za sobą parę pierwszych kęsów zapiekanki pasterskiej, gdy ten czarodziej zabrał głos na całkiem zaskakujący temat. Wcześniej już go zagadywał, poruszając w gruncie rzeczy ciekawe tematy to też dał się wciągnąć mu w tę wymianę zdań i jednocześnie pochłaniać zapiekankę. Przerwy nie trwały wiecznie. Poruszenie tematu tej Jęczącej Marty sprawiło, że zmarszczył brwi w skupieniu.
— Gdzieś już słyszałem to przezwisko i imię — Przyznał, starając sobie przypomnieć gdzie to miało miejsce. Może od jego córki. Starał sobie przypomnieć, czy tak rzeczywiście było. Chociaż trudno było mu rozeznać się w całych tabunach jej koleżanek. Zestawienie przymiotnika Jęcząca z Martą wskazywało, że jakaś dziewczyna nie jest lubiana przez innych.
— Dlaczego pytasz, czy znamy tę Jęczącą Martę? Znasz jej pełne personalia? — Dopytywał wyraźnie zaskoczony i w jakimś stopniu zaniepokojony. Potrzebował uzyskać szerszy wzgląd w przypadek Jęczącej Marty. Prawdą było to, że jej pełne personalia powiedziałaby już mu więcej, choć byłaby to wiedza pozyskana z artykułu prasowego oraz z departamentu, w którym odbywał od dwóch lat staż.