Żałosne. Serce waliło ci jak młot Thora uderzający o ziemię tworząc ogromne błyskawice, które mogły zavbić każdego kto się zbliży. Ty jednak bałaś się tego wszystkiego, tej sytuacji, w której się znalazłaś. Czułaś jak twój umysł otacza się woalką zmęczenia i rozproszenia. Jego głos odbijał się echem po twojej głowie. Jego obawa na twarzy była dla ciebie jak ostatni posiłek. Wyśmienity, wykwintny posiłek dla duszy. Nie wiedział, czy byś go ugryzła, nie wiedział jak daleko mogłaś się posunąć. Chciałaś władzy i ją dostawałaś. Tak miało być zawsze, a on zaciągnął cię bez twojej wiedzy do Londynu. Obawiałaś się jednak jego siły, bo cieniasem nie był. Mógł cię złamać na pół w każdy możliwy sposób, mógł cię pobić, mógł sprawić, że nie podniesiesz się z tych płytek już nigdy. Statkiem zakołysało, a ty oparłaś się bardziej o ścianę patrząc jak zmywa swoje ciało zimną wodą. Twoje własne było pokryte ostrą gęsią skórką, która nadal bolała. Nienawidziłaś zimnej wody, nienawidziłaś chłodu. Potrzebowałaś wrzątku, a on kąpał się w lodowcu. Patrzyłaś jak jego mięśnie się kurczą, jak jego penis już nie jest taki jak wcześniej. Twoje oczy jednak skupiały się na jego twarzy, na jego oczach okropnie wściekłych. Nienawidził tego, co ci zrobił, nienawidził siebie za to, że dał ci się skusić, prawda? Chcesz w to wierzyć, chcesz, aby była to prawda. Chcesz, aby sprawiał ci więcej cierpienia, ale nie możesz mu pozwolić na to, aby tego nie chciał robić. Musisz zabrać jego wyrzuty sumienia.
Nagle jego pięść wylądowała obok twojej głowy, mógł na ułamek sekundy dostrzec w twoich oczach strach, serce zamarło, ale nie dostałaś w twarz. Nie uderzył cię, a mógł. Wiedziałaś, że mógł rozkwasić twoją gębę o te kafle i nikt nie zapytałby go co się stało. Nikt nie wiedziałby, że tu w ogóle byłaś. Twoja rodzina nie wie, że płyniesz teraz do Londynu. Głos pierwszy raz ugrzązł ci w gardle. Czy mówił prawdę? Czy naprawdę rzuci ją na pożarcie byle jakim marynarzom? Nie chciałaś. Nie chciałaś uprawiać seksu z kimkolwiek innym. Ba! Nawet nie chciałaś się ruchać z nim. Wyszło… nie wiedziałaś nawet czemu to wyszło. Odprowadziłaś go wzrokiem, okręciłaś szybko wodę, aby poleciał wrzątek i osunęłaś się po ścianie na podłogę. Objęłaś się rękami i zaczęłaś cicho płakać. Nerwy w końcu opuściły twoje ciało, a strach wyszedł na zewnątrz. Nie chciałaś stąd wyjść, chciałaś tu umrzeć. Tak ciężko ci było grać tą potężną kobietę, prawda? Tak ciężko było ci nim kierować i władać. Pod powiekami co chwilę przemieszczały się obrazy sprzed chwili. To co wydarzyło się na łożu było najbardziej intensywne, to co przed chwilą było przerażające. Chciało ci się wymiotować na samą myśl, że ktoś kogo nie znałaś miał tam na ciebie czekać. Podniosłaś się i sparzyłaś ciało gorącą wodą obserwując jak na ciele pojawiły się już pierwsze siniaki, jak zadrapania robią się czerwone. Niektóre siniaki przycisnęłaś palcem, aby poczuć i sprawdzić ten ból, które dawały.
W końcu przestałaś płakać, czułaś jak oczy cię pieką od tego, ale nie mogłaś tak do niego wyjść. Bałaś się tego, co tam zastaniesz. W końcu wyłączyłaś wodę i zaczęłaś nasłuchiwać tego, co działo się za drzwiami. Nie słyszałaś, aby ktoś tam był, nie słyszałaś nawet Hadesa. Może sobie poszedł? Może zostałaś sama. Wytarłaś się do sucha ręcznikiem, a potem się nim opatuliłaś, aby zasłonić swoje ciało. Jeszcze chwilę temu nie przeszkadzała ci ta nagość, ale myśl, że może tam być ktoś inny powodowała u ciebie kompletny paraliż. Nie tego od niego oczekiwałaś. Miał cię pragnąć i nie miał się tobą dzielić. Czułaś się upokorzona tym, że nie potrafiłaś mu powiedzieć, że był twoim pierwszym. Gardło cię zaczynało od tego boleć. Jeden krok w stronę drzwi trwał wieczność, ale w końcu do nich dotarłaś. Bolał cię każdy krok, a to jak statek mocno się bujał nie pomagało ci w poruszaniu się. Złapałaś za klamkę i uchyliłaś powoli drzwi, aby zobaczyć, czy był tam ktoś jeszcze. Jeśli tak – od razu się wycofasz i zamkniesz tutaj chowając się nawet w szafce pod umywalką jeśli byłoby to w ogóle możliwe, ale nikogo nie było. Był on. Na łóżku. Otworzyłaś w końcu drzwi i rozejrzałaś się za swoimi ubraniami. Były w strzępach, więc złapałaś bez słowa jego koszulę, zrzuciłaś ręcznik i założyłaś ją zapinając tylko z dwa lub trzy guziki. Stałaś na środku pomieszczenia i nie za bardzo wiedziałaś co miałaś zrobić.