Stanley był zadowolony, że jego propozycja została rozpatrzona pozytywnie, chociaż nie spodziewał się odmowy. Jego przyszły rozmówca nie miał za bardzo innej możliwości - mógł się udać z Borginem albo czekać i liczyć, że ktoś się nim zaopiekuje. A tutaj proszę - zainteresowanie przyszło samo i wszystko wskazywało na to, że nie zamierzało odpuszczać.
Odkrywanie rodziny ze strony ojca było jak nauka pisania czy czytania. To było po prostu na swój sposób ekscytujące, a młody brygadzisty był bardzo zainteresowany tym tematem. W końcu skoro Robert był szefem wszystkich szefów w jednym z departamentów, kim byli jego najbliżsi? Czy to była rodzina samych kierowników i wysoko postawionych osób? Czy tylko jego ojciec dorobił się tak szanowanego stanowiska?
- Bardzo miło mi poznać - odparł, ściskając dłoń Richarda - wujka. Nie ściskał tej dłoni ze zbyt wielka siłą, a jedynie tak jakby to robił z jakimś swoim kolegom po fachu - To już jakieś doświadczenie jest posiadane. Na pewno pójdzie prościej, niż to się może wydawać - zapewnił. [i]No proszę... Auror z Norwegii. Ciekawe, ciekawe[i] pokiwał głową do samego siebie, a nie jako na następne słowa Mulcibera dotyczące jego preferencji w kwestii napoju.
- Rozumiem. Za moment przyniosę - rzekł i ruszył do rogu pomieszczenia, gdzie był w stanie przyrządzić lurę dla Richarda. Mógł mu w teorii zrobić coś lepszego ale nie chciał, aby jego wizja Brytyjskiego Ministerstwa została jakkolwiek zakłamana. To nie była bułka z masłem, a prędzej bagno z kamieniami.
Sprawnie uwinął się z powierzonym mu zadaniem, chwytając za kubek i małą cukierniczkę, które następnie dostarczył do swojego biurka - Proszę bardzo - odezwał się, odkładając kawę na blat, by po chwili sięgnąć po paczkę papierosów z własnej kieszeni - Proszę się częstować - zachęcał swojego rozmówcę, przesuwając popielniczkę w jego kierunku. Poczekał, aż jego 'petent' poczęstuje się papierosem, poczym zrobił sam to samo. W końcu też sięgał po nikotynowego buszka.
- Jak było w Norwegii? Ciężka fucha Aurora w tamtych regionach? - zapytał z ciekawości - Pewnie pogoda utrudnia pracę? - rzucił jakimś swoim spostrzeżeniem. Stanley w końcu kojarzył, że jest tam śniegu od groma, więc i dużo trudniej musiało być tam prowadzić jakieś śledztwa czy tego typu sprawy. Oczywiście nie to, żeby w Anglii było lepiej - ten wszędobylski deszcz wykańczał ludzi.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972