19.11.2022, 17:08 ✶
Zamyślił się z początku, ale po chwili wypowiadane przez Florence zdania zaczęły do niego docierać. Było tyle opcji, możliwych teorii, a oni mieli tak mało faktów. Drażniło go to, nie lubił nierozwiązanych spraw, braku klarownych odpowiedzi. Skrzywił się odrobinę, gdy dumał nad kolejnymi możliwościami spoglądając to na Martę, to na Bulstrode.
- Zawsze możemy zapytać rodziców. Może coś wiedzą. Nie jest to jakaś idealna ścieżka, ale zawsze pozostaje opcją. - uznał, bo przecież oni powinni być w Hogwarcie, kiedy to wszystko się stało? Albo przynajmniej ktoś ze znajomych czy bliższej rodziny. Kontakty czarodziejów obracających się na przeróżnych przyjęciach czy spotkaniach w kręgu tych czystokrwistych wydawały się Williamowi zawsze zbyt przepełnione; jedzeniem, bogactwem jak i ludźmi. Na pewno ktoś musiał coś wiedzieć.
- Ale tak, sprawdźmy najpierw gazety. - zerknął znowu na Martę - Jak coś znajdziemy to zawsze możemy też podzielić się z Martą? Albo może artykuły w gazetach pozwolą jej coś sobie przypomnieć - wskazał na ducha kciukiem. Nie był pewien czy to dobry pomysł, ale przecież niesamowicie idiotycznym by było jakby nie skorzystali z takiej okazji. Jeżeli to, co mówiła zjawa w ogóle było prawdą.
Podniósł nogę słysząc, że Florence zwróciła uwagę na zbierającą się na podłodze wodę.
- Mhm, n-no tak - burknął tylko. Nie przeszkadzało mu, że woda dotarła już prawie do kostek, ale zasadniczo nie bardzo chciał ciągnąć dalej rozmowę. Wolał zaszyć się gdzieś z książką albo iść poszukiwać gazet mających odpowiedzi na dręczące go pytania.
- Miłego czytania o mnie w gazetaaach - rzuciła jeszcze Marta, najwidoczniej zadowolona z tego, że tak się nią przejęto. Lestrange postanowił nie wyprowadzać jej z błędu, że w gruncie rzeczy o jej udział w tym wszystkim chodziło najmniej. Wolał nie słuchać kolejnych zawodzeń.
- Chodźmy do biblioteki. - rzucił jeszcze zanim otworzył drzwi - Może nie potknę się też nigdzie po drodze jak będziesz mi towarzyszyć - pozwolił sobie nawet na żart, chociaż nie był pewien czy powinien ani, czy w ogóle był śmieszny.
Pewnie nie.
- Zawsze możemy zapytać rodziców. Może coś wiedzą. Nie jest to jakaś idealna ścieżka, ale zawsze pozostaje opcją. - uznał, bo przecież oni powinni być w Hogwarcie, kiedy to wszystko się stało? Albo przynajmniej ktoś ze znajomych czy bliższej rodziny. Kontakty czarodziejów obracających się na przeróżnych przyjęciach czy spotkaniach w kręgu tych czystokrwistych wydawały się Williamowi zawsze zbyt przepełnione; jedzeniem, bogactwem jak i ludźmi. Na pewno ktoś musiał coś wiedzieć.
- Ale tak, sprawdźmy najpierw gazety. - zerknął znowu na Martę - Jak coś znajdziemy to zawsze możemy też podzielić się z Martą? Albo może artykuły w gazetach pozwolą jej coś sobie przypomnieć - wskazał na ducha kciukiem. Nie był pewien czy to dobry pomysł, ale przecież niesamowicie idiotycznym by było jakby nie skorzystali z takiej okazji. Jeżeli to, co mówiła zjawa w ogóle było prawdą.
Podniósł nogę słysząc, że Florence zwróciła uwagę na zbierającą się na podłodze wodę.
- Mhm, n-no tak - burknął tylko. Nie przeszkadzało mu, że woda dotarła już prawie do kostek, ale zasadniczo nie bardzo chciał ciągnąć dalej rozmowę. Wolał zaszyć się gdzieś z książką albo iść poszukiwać gazet mających odpowiedzi na dręczące go pytania.
- Miłego czytania o mnie w gazetaaach - rzuciła jeszcze Marta, najwidoczniej zadowolona z tego, że tak się nią przejęto. Lestrange postanowił nie wyprowadzać jej z błędu, że w gruncie rzeczy o jej udział w tym wszystkim chodziło najmniej. Wolał nie słuchać kolejnych zawodzeń.
- Chodźmy do biblioteki. - rzucił jeszcze zanim otworzył drzwi - Może nie potknę się też nigdzie po drodze jak będziesz mi towarzyszyć - pozwolił sobie nawet na żart, chociaż nie był pewien czy powinien ani, czy w ogóle był śmieszny.
Pewnie nie.
Koniec sesji
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated