Na pewno nie wpadłaby nigdy na to, że wujek mógł sobie pomyśleć coś niezbyt przyzwoitego. Jakby zakładała, że w jego oczach jest tylko dzieckiem, z racji na to, że była w wieku jego dzieciaków. Było to dosyć śmiałe założenie, patrząc na to, że był całkiem młody, jak na wujka. Tak naprawdę mógłby być nawet ich starszym bratem.
Norka stała przed nim z różdzką w gotowości do rzucenia zaklęć, które miały wysuszyć jego ubrania. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy usłyszała kolejne słowa, które powiedział w jej kierunku. - Tak się składa, że mam ogromne znajomości wśród aurorów i BUMowców, nie sądzę, żeby ktoś uwierzył, że byłabym w stanie przetrzymać jakiegokolwiek pracownika ministerstwa, nie mówiąc o kimś tak doświadczonym jak Pan. Więc chyba wygrałam. - Nie zamierzała po raz kolejny pytać, czy może się nim zająć, chociaż nie uzyskała odpowiedzi wprost. Pozwoliła sobie rzucić zaklęcie, które miało za zadanie wysuszyć ubrania czarodzieja. Akurat w tym miała doświadczenie, więc nie sprawiło jej to problemu.
- Gotowe. - Odparła zadowolona ze swojego dzieła. Pozostawały jeszcze włosy, chociaż to chyba nie był dobry pomysł, aby przed nim skakała z różdżką, bo ze swoim szczęściem trafi w sufit i przygrzeje sąsiadów. - Dalej niestety nie dosięgnę. - Powiedziała cicho, trochę niezadowolona z tego, że nie był to pełny sukces, ale co by to nie mówić o pannie Figg to znała ona swoje ograniczenia. - Chyba, że stanę na krześle. - Zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu najbliższego, chociaż wiedziała, że jest bardzo duże prawodopodobieństwo, że może z niego spaść. Zdecydowanie nie chciała odpuścić. Machnęła różdżką, aby przyciągnąć krzesło które stało najbliżej. Po czym postanowiła się na nie wdrapać, miała lekki problem ze złapaniem równowagi, ale zawsze mogło być gorzej. - Lubię, kiedy wszystko idzie po mojej myśli. - Rzuciła cicho w eter, tak właściwie to nie do końca do Morpheusa, a bardziej do siebie. Po raz kolejny machnęła różdżką, tym razem, aby wysuszyć jego włosy.
- Skąd w ogóle taka myśl, że nadużywa Pan gościnności? - Odparła, gdy zeskakiwała z krzesła, zrobiła to oczywiście trochę niefortunnie, bo prawie się przy tym przewróciła.
- Gorzka, z mlekiem, za chwilę będzie gotowa. - Ruszyła za ladę, aby przygotować napój. Sobie również zamierzała dolać kawy, bo jej zdążyła już wystygnąć. Trwało to krótką chwilę, krzątała się przy tym za barem. Wysunęła jedynie swoją głowę, kiedy doszło do niej, że wspomniał coś o podarunkach. - Ależ nie trzeba było się fatygować. - Na pewno było to miłe, że pamiętał i o niej i o Mabel podczas swoich wypraw, Norka jednak nie znosiła, gdy ktoś niepotrzebnie nimi przejmował. Przesunęła jednak papierową torbę w swoją stronę i schowała ją za ladą. Ponownie spojrzała na mężczyznę i zadała mu bardzo ważne pytanie, na które bała się usłyszeć odpowiedź. - Jakie ciastko do kawy? - Miała wrażenie, że nie przepada za jej wypiekami, dlatego tak trudno go było jej o to zapytać, nie zdażało się to często, była to dla niej dosyć niekomfortowa sytuacja. Przy okazji przesunęła kawę po blacie w jego kierunku.