Z rozmyśleń wyrwał ją dźwięk dzwonka, który witał wszystkich gości, którzy pojawiali się w klubokawiarni. Wyrwał to było bardzo dobrze powiedziane bo Norka podskoczyła na krześle i wylała na siebie kawę. Nic nowego, miała tendencje do takich zachowań. Jakby pracowała tutaj od dzisiaj i nie mogła się spodziewać, że prędzej, czy później ten dzwonek się odezwie.
- Merlinie. - Mruknęła pod nosem. Zła na siebie, że znowu będzie musiała się przebrać. Powinna do tego przywyknąć.
Dopiero po chwili przeniosła spojrzenie na osobnika, który to pojawił się w jej królestwie. Złożyło się tak, że zdążył już podejść do baru. Cóż, szybki był, albo Nora bardzo wolna. W zasadzie to mogło być jedno i drugie.
Uśmiechnęła się na przywitanie, mimo tego wkurzenia przed chwilą, ten chłopak miał coś w sobie, co topiło serduszka, wyglądał tak bardzo sympatycznie, że nie mogła zareagować inaczej. - Nora Figg, twoja nowa szefowa. - Postanowiła pociągnąć temat, skoro już uznał, że jest nowym barmanem... Wyglądał na pierwszy rzut oka na kogoś, z kim mogłaby pracować. Taki pozytywny się wydawał. No nic, wypadałoby jednak trochę pogawędzić, a nie brać go w ciemno.
- Usiądź sobie tutaj, to porozmawiamy. - Wydawało jej się, że to będzie wygodniejsze. Zanim ona wykaraska się zza baru, to pewnie minie sporo czasu. - Owocowy tydzień w zasadzie, ciastka, pączki, co tylko sobie dusza zażyczy, oczywiście o ile będzie dostępne, bo czasem klienci potrafią nas zadziwić. - Wolała nie obiecywać gruszek na wierzbie, bo były takie dni, że potrafiło wymieść większość słodkości, które udało jej się danego dnia przygotować.
- Chcesz kawy, herbatki? Jakieś pytania? - Wypadało by chyba od tego zacząć, ale trochę za bardzo się wczuła w rozmowę. No nic miała nadzieję, że jej wybaczy tę chwilę zagubienia.