• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów

[26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
12.12.2023, 19:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 21:45 przez Morrigan.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV

Odkryj wiadomość pozafabularną
Scenariusz Sumy Vincenta: Przy okazji chciałbym pozdrowić moją mamę oraz sześć kotów, które czekają na mnie w domu

- ...i jeden z tych dwóch gości pękł, więc wprawdzie właściciel lasu spierdolił, ale w sumie to i tak nie było go na miejscu, więc i tak by spierdolił, a dzięki temu jest poszukiwany i straci majątek pewnie, za to ten co pękł wskazał lokalizację trzech innych punktów, więc cała siatka w gruncie rzeczy została rozbita, a przynajmniej część siatki, trzeba dorwać niedobitki, chcesz ciasteczko? - paplała Brenna, relacjonując Vincentowi pokłosie sprawy z "włamaniem do lasu", i przy okazji z entuzjazmem pałaszując ciasteczka. Utrudniało jej to nieco fakt, że w jednym ręku trzymała paczkę ciasteczek, w drugiej kubek z kawą, i musiała trochę pokombinować, żeby móc wziąć to ciasteczko.
Dla chcącego jednak nic trudnego, prawda? Zwłaszcza gdy chodziło o ciasteczka i nie wypuszczenie przy tym kawy, czarnej, gorzkiej i mocnej, czyli idealnie takiej, jakiej potrzebowała Brenna.
Była po pracy i przed pracą zarazem, znaczy się spędziła noc zajmując się sprawami zakonnymi, potem trochę się przespała, a teraz niedługo zaczynała zmianę w BUM. Właściwie to dopiero za trzy godziny, ale chciała pojawić się wcześniej, by posprzątać do końca papierki po tej sprawie. I nocą musiała oczywiście wrócić do domu, bo była pełnia, więc tym razem nadgodziny tylko rano...
"Pamiątki" po ich "spacerze" już znikły. Magia i eliksiry wyleczyły rozwaloną głowę i łuk brwiowy tak, że nie pozostał ślad. Bok, paskudnie poharatany, także został zaleczony, Brenna więc jak zwykle szła żwawym krokiem. I wydawała się - również jak zwykle - całkiem pogodna. Może nawet taka była. Umiała w końcu zepchnąć niechciane myśli i niepotrzebne emocje gdzieś na bok.
Było jeszcze dość wcześnie, a na ulicy Horyzontalnej kręciło się stosunkowo niewielu przechodniów. Ktoś otworzył właśnie sklep, ktoś zmierzał do pracy, ktoś spieszył gdzieś w swoich sprawach. Może dlatego, że godziny szczytu jeszcze się nie zaczęły i wszyscy zdawali się spieszyć gdzieś w swoich sprawach. I może właśnie dlatego Vincent Prewett zwrócił uwagę dziennikarza, który kręcił się po ulicy, starając się wyłowić pośród ludzi jakieś bardziej rozpoznawalne czy ciekawsze jednostki.
– Dzień dobry! – zawołał radośnie, podchodząc do nich z zachęcającym uśmiechem na ustach. Zignorował Brennę, właśnie sprawnie zjadającej ciasteczko i próbującej nie wylać przy tym kawy, bo przysmak do ust uniosła tą samą dłonią, w której trzymała kubek. – Jestem dziennikarzem Proroka Codziennego i chciałbym spytać, co pan myśli o obecnej sytuacji politycznej. Mógłbym prosić o pańskie nazwisko? – zapytał, unosząc notes i spojrzał na Prewetta wyczekująco.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1921), Vincent Prewett (1558)




Wiadomości w tym wątku
[26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Brenna Longbottom - 12.12.2023, 19:17
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Vincent Prewett - 25.12.2023, 20:58
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Brenna Longbottom - 25.12.2023, 21:47
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Vincent Prewett - 03.01.2024, 21:58
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Brenna Longbottom - 04.01.2024, 11:41
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Vincent Prewett - 07.01.2024, 22:00
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Brenna Longbottom - 07.01.2024, 22:19
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Vincent Prewett - 14.01.2024, 20:19
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Brenna Longbottom - 14.01.2024, 20:32
RE: [26.07.72, ranek] Chciałbym pozdrowić moje sześć abraksanów - przez Vincent Prewett - 19.01.2024, 19:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa