13.12.2023, 05:27 ✶
Aktywowanie tego świstoklika było najprostszym rozwiązaniem w tym momencie, owszem, ale nie o takie mu tutaj chodziło. W przeciwieństwie do Traversa wiedział, kto miał te szyszkę w kieszeni i nawet jeśli bywał skończonym idiotą, to akurat w tym momencie w głowie zostały mu jakieś resztki rozsądku.
Atreus wyprostował się delikatnie, pewnie nawet niezauważalnie dla kogoś, kto niekoniecznie poświęcał mu pełną i niepodzielną uwagę, jednocześnie krzyżując ręce przed sobą i niby to zastanawiając się nad tym, co Sebastian właśnie z siebie wydusił. Po prawdzie jednak, zastanawiał się czy powinien może to jakoś wziąć do siebie. Może nie jakoś bardzo personalnie, ale hej, mówienie komuś, kto należał do rodziny Bulstrode, że wróżbici to w sumie ssą, nie było jakimś najlepszym pomysłem. Nie kiedy ta rodzina słynęła z trzeciego oka i tego, jak lubowali się w mistycyzmie i zgłębianiu tajemnic. Wróżbici byli u nich całkiem popularni i osoba o machająca wahadełkiem nie była pierwszą myślą Atreusa odnośnie tej sprawy tylko dlatego, że myślał że teoretyk się tutaj bardziej przyda.
W końcu jednak uśmiechnął się do Traversa grzecznie. Może odrobinę krzywo, ale darował sobie mówienie czegokolwiek, nawet jeśli Sebastian wyglądał na kogoś, kto wyraźnie w życiu musiał się sparzyć na wróżbiarstwie. Może czyjeś wahadełko zawędrowało w kompletnie niespodziewanym kierunku i stało się jakieś nieszczęście, kto wie.
Bulstrode westchnął boleściwie, czując jak już go z nerwów świerzbi. Sięgnął więc do okna, otwierając je nieznacznie i sięgając do papierośnicy leżącej na stole. Kulturalnie, kiedy już wyciągnął dla siebie jednego, zaproponował też papierosa Traversowi, a kiedy ten się poczęstował lub nie, odpalił swojego.
- Czyli nawet nie możemy go użyć, tak? - rzucił zrezygnowany, podsumowując krótko to, co powiedział mu właśnie Sebastian. Potem natomiast sobie jeszcze zaklął pod nosem, żeby troszkę bardziej ulżyć rozczarowaniu. - W sumie jak to jest, świstokliki przenoszą każdego kto je dotknie, jeśli na przykład jedna osoba spełnia wymagania? Czy nie problem nałożyć ograniczenie, żeby bezwarunkowo przenosiły tylko jedną osobę?
Atreus wyprostował się delikatnie, pewnie nawet niezauważalnie dla kogoś, kto niekoniecznie poświęcał mu pełną i niepodzielną uwagę, jednocześnie krzyżując ręce przed sobą i niby to zastanawiając się nad tym, co Sebastian właśnie z siebie wydusił. Po prawdzie jednak, zastanawiał się czy powinien może to jakoś wziąć do siebie. Może nie jakoś bardzo personalnie, ale hej, mówienie komuś, kto należał do rodziny Bulstrode, że wróżbici to w sumie ssą, nie było jakimś najlepszym pomysłem. Nie kiedy ta rodzina słynęła z trzeciego oka i tego, jak lubowali się w mistycyzmie i zgłębianiu tajemnic. Wróżbici byli u nich całkiem popularni i osoba o machająca wahadełkiem nie była pierwszą myślą Atreusa odnośnie tej sprawy tylko dlatego, że myślał że teoretyk się tutaj bardziej przyda.
W końcu jednak uśmiechnął się do Traversa grzecznie. Może odrobinę krzywo, ale darował sobie mówienie czegokolwiek, nawet jeśli Sebastian wyglądał na kogoś, kto wyraźnie w życiu musiał się sparzyć na wróżbiarstwie. Może czyjeś wahadełko zawędrowało w kompletnie niespodziewanym kierunku i stało się jakieś nieszczęście, kto wie.
Bulstrode westchnął boleściwie, czując jak już go z nerwów świerzbi. Sięgnął więc do okna, otwierając je nieznacznie i sięgając do papierośnicy leżącej na stole. Kulturalnie, kiedy już wyciągnął dla siebie jednego, zaproponował też papierosa Traversowi, a kiedy ten się poczęstował lub nie, odpalił swojego.
- Czyli nawet nie możemy go użyć, tak? - rzucił zrezygnowany, podsumowując krótko to, co powiedział mu właśnie Sebastian. Potem natomiast sobie jeszcze zaklął pod nosem, żeby troszkę bardziej ulżyć rozczarowaniu. - W sumie jak to jest, świstokliki przenoszą każdego kto je dotknie, jeśli na przykład jedna osoba spełnia wymagania? Czy nie problem nałożyć ograniczenie, żeby bezwarunkowo przenosiły tylko jedną osobę?