- Masz rację, bez sensu są takie porównania.- Zgodziła się z mężczyzną. Właściwie to mogliby godzinami dyskutować o tym, jak bardzo różnią się ścieżki życia, które wybrali, nie był to jednak odpowiedni czas i miejsce na tego typu rozmowy. Przyszli przecież tutaj, aby się wyśmienicie bawić, a nie popadać w nostalgię.
Wiedziała, że Gio jest idealnym partnerem do wydarzeń, jak te. Nie potrzebowała nikogo więcej, kiedy był obok niej. - Wspaniale, bo zamierzam dzisiaj zostać królową parkietu, oczywiście na tyle, na ile mi na to pozwolą moje umiejętności.- Odparła z uśmiechem do przyjaciela. Wojna wydawała się być coraz bardziej jawna, jednak wcale jej to nie przeszkadzało w sączeniu szampana i licytacji, zresztą chyba nikomu z tu obecnych, co mogło być zastanawiające.
Geraldine była zdziwiona, że nikt nie walczył z nią o tę miotłę, chociaż może nawet ją to ucieszyło, zdobyła ciekawy fant, a nie musiała przepłacać. - Mamy szczęście!- Powiedziała jeszcze do Gio, kiedy i on zgarnął, to na czym mu zależało, nie wrócą do domu z pustymi rękoma, to chyba dobrze? Szczególnie, że cel licytacji był szczytny.
Nie spodziewała się, że licytacja o Erika okaże się taka zażarta, jak widać miał tutaj sporo fanów. Nie ma się co dziwić, z tego, co pamiętała go z Hogwartu miał spore grono znajomych. Może trochę zwróciło jej uwagę to, jak przebijało się rodzeństwo Malfoy. - Tysiąc pięćset?- Powtórzyła po przyjacielu i szukała wzrokiem osoby, która zaproponowała taką stawkę. Nie znała tej kobiety, aczkolwiek zauważyła u jej boku Theseusa. Nie spodziewała się, że będzie na tym balu, zazwyczaj unikał takich miejsc. Teraz, to była ciekawa kim była tamta kobieta, czy to jakaś jego nowa dziewczyna? To ona mu tu kupuje miotłę, a ten się prowadza z jakimiś babsztylami... Wypiła jednym haustem zawartość swojego kieliszka.
- Postradali zmysły.- Szepnęła do Urquarta widząc jak przebiega licytacja. -[b] Myślisz, że na jakiej kwocie stanie? Dziwna jest ta zabawa, niby w dobrym celu, aczkolwiek mam wrażenie, że to lekka przesada.