14.12.2023, 03:27 ✶
- Ja natomiast, niezmiernie tego żałuję - odpowiedział Laurentowi, uśmiechając się do niego lekko, kiedy ten zdecydował się podejść jeszcze do nich. Kiedy Prewett obejrzał się na Tośka, ewidentnie badając jego stan, Atreus zrobił dokładnie to samo, bojąc się że Borgin wcale nie jest taki żwawy na jakiego wygląda i zaraz się przez te barierkę przegibnie, albo rozjedzie się na parkiecie. Całe szczęście, ten jednak trzymał się całkiem dobrze, ewidentnie nabierając tak samo sił, jak i pionu. Kiedy jednak jasne spojrzenie wróciło do kuzyna, kiedy ten gratulował Louvainowi i życzył im dobrej zabawy, był w nim pewien żal. Jakiejś części Bulstrode'a zwyczajnie nie podobało się, że Laurent o wiele chętniej garnął się do spędzenia czasu nie z nimi, rodziną i kolegami jeszcze z czasów szkolnych, a mierną gwiazdką quidditcha. Uśmiechnął się jeszcze lekko do Victorii na pożegnanie i odwrócił do Stanleya.
- Pytasz dzika, czy sra w lesie - rzucił kpiąco, jakby odpowiedź na to pytanie była najbardziej oczywistą pod słońcem. Bo przecież mu powiedział, prawda? Że niezależnie czy przegrana czy wygrana, po zakończeniu tego całego przedstawienia idą pić.
- Nie znęcaj się nad nim, zrobimy sobie krótki spacerek i zaraz będzie jak nowonarodzony, gotowy na drugą rundę - odpowiedział z lekkim uśmiechem, szybko jednak kryjąc go za papierosem. Mimowolnie też powiódł spojrzeniem za wzrokiem Lestrange'a, kiedy atmosfera wokół niego nagle zgęstniała, na widok kogoś w tłumie. Nie widziało mu się jednak komentować tego, że Loretta najwyraźniej bardzo dbała właśnie o to, żeby jej honoru nie udało się aż tak łatwo uratować, ale hej... przynajmniej przyszła popatrzeć na walkę, jak na przykładną siostrę przystało. Potem nie pozostawało nic innego, jak opuścić halę razem z kolegami.
- Pytasz dzika, czy sra w lesie - rzucił kpiąco, jakby odpowiedź na to pytanie była najbardziej oczywistą pod słońcem. Bo przecież mu powiedział, prawda? Że niezależnie czy przegrana czy wygrana, po zakończeniu tego całego przedstawienia idą pić.
- Nie znęcaj się nad nim, zrobimy sobie krótki spacerek i zaraz będzie jak nowonarodzony, gotowy na drugą rundę - odpowiedział z lekkim uśmiechem, szybko jednak kryjąc go za papierosem. Mimowolnie też powiódł spojrzeniem za wzrokiem Lestrange'a, kiedy atmosfera wokół niego nagle zgęstniała, na widok kogoś w tłumie. Nie widziało mu się jednak komentować tego, że Loretta najwyraźniej bardzo dbała właśnie o to, żeby jej honoru nie udało się aż tak łatwo uratować, ale hej... przynajmniej przyszła popatrzeć na walkę, jak na przykładną siostrę przystało. Potem nie pozostawało nic innego, jak opuścić halę razem z kolegami.
Postać opuszcza sesję