14.12.2023, 12:48 ✶
Wiadomość, że wujek Aveliny chciał im udostępnić kawałek poletka, by mogły tam hodować zioła, spadła im z nieba. Kupowanie ziół od hodowców wiązało się z dużymi kosztami i chociaż na początku teraz też musiały wyłożyć pieniądze, to na dłuższą metę wyjdzie im to na dobre. Obie miały doświadczenie w zielarstwie, wiedziały które rośliny powinny rosnąć w szklarniach, kiedy je podlewać i w jaki sposób pielęgnować. Oczywiście początki miały się ograniczyć wyłącznie do roślin łatwych w uprawie. Nie miały potrzebnego sprzętu ani kasy na to, żeby próbować sadzić coś bardziej skomplikowanego, ale wszystko było jeszcze przed nimi.
Wiedziała, że Ave była na Lithe - rozmawiały o tym chwilę i żałowały, że się nie spotkały. Jednak tak jak Avelina nie powiedziała Olivii o Rookwoodzie, tak Olivia nie powiedziała Avelinie o zakończeniu Lithy, z której Leon musiał ją zapłakaną wyprowadzać, bo uparł się żeby zobaczyć przyszłość w płomieniach. A wtedy w Quirke uderzyła przeszłość, z którą jak myślała zdążyła się uporać. Ale jednak nie. Myślała nad tym kilka dni, lecz uznała w końcu, że będzie siedzieć cicho. Wiedziała, kto pierwszy powinien poznać tę tajemnicę.
- Pewnie, że tak. Poza tym muszę poznać osobę, która obdarowała cię tak wspaniałym winem - oczywiście nawiązywała do ostatniego razu, gdy się spiły u niej w domu, kiedy to Olivia przylazła z rymami w ustach. Teraz to było bardzo śmieszne, wcześniej jednak nie było jej do śmiechu. Szczególnie na początku. - U mnie?
Łypnęła na Paxton podejrzliwie. Nie odbierała tego w ten sposób - nie odczuwała w ogóle, że rozmawiają wyłącznie o niej. Zwłaszcza że to Olivia przecież kilkukrotnie wzywała przyjaciółkę, żeby ta rozwiązywała problemy, które Quirke sprowadziła na siebie przez własną głupotę. Jak ten kaktus. Albo rymowane cukierki. Ruda pokręciła głową, uśmiechając się lekko.
- Sama nie wiem, dużo się dzieje ostatnio. Wiesz, chcemy ten sklep otworzyć, to mi zajmuje sporo przestrzeni w głowie. Miałam czas, żeby przemyśleć kilka spraw i w sumie to poznałam kogoś, ale nie jestem pewna, czy chcę w to brnąć - powiedziała cicho, rozglądając się czy przypadkiem nikt nie będzie podsłuchiwać. Zupełnie jakby to był jakiś ogromny sekret. - Wiesz, nie chcę niczego zepsuć. Jest mi naprawdę bliski, jak przyjaciel, ale chyba już przekroczyłam tę granicę, gdy myślę o nim jak o przyjacielu. Tylko jak powiem mu, że się zakochałam, a on tego nie odwzajemni, to co wtedy? Nie da się tego cofnąć, a naprawdę lubię z nim przebywać.
Niby dało się odkochać i zachować przyjacielskie stosunki, sama przecież tkwiła w takiej relacji już prawie pół roku, ale podejrzewała, że tu mogłoby być zupełnie inaczej. Wtedy myślała, że kocha Laurenta, ale okazało się, że to nie to. Byli z innych światów, więc mimo że upadek był bolesny, to jednak się pozbierała. W przypadku Tristana mogło być zupełnie inaczej. Raczej by nie przeżyła tego, gdyby postanowił się od niej odciąć z tego powodu. Dlatego wciąż się wahała i balansowała na granicy rozsądku jak jakiś nieśmieszny klaun. Kiedyś w końcu będzie musiała zrobić krok naprzód, ale czekała na odpowiedni moment. Tylko czy on kiedykolwiek nadejdzie?
Wiedziała, że Ave była na Lithe - rozmawiały o tym chwilę i żałowały, że się nie spotkały. Jednak tak jak Avelina nie powiedziała Olivii o Rookwoodzie, tak Olivia nie powiedziała Avelinie o zakończeniu Lithy, z której Leon musiał ją zapłakaną wyprowadzać, bo uparł się żeby zobaczyć przyszłość w płomieniach. A wtedy w Quirke uderzyła przeszłość, z którą jak myślała zdążyła się uporać. Ale jednak nie. Myślała nad tym kilka dni, lecz uznała w końcu, że będzie siedzieć cicho. Wiedziała, kto pierwszy powinien poznać tę tajemnicę.
- Pewnie, że tak. Poza tym muszę poznać osobę, która obdarowała cię tak wspaniałym winem - oczywiście nawiązywała do ostatniego razu, gdy się spiły u niej w domu, kiedy to Olivia przylazła z rymami w ustach. Teraz to było bardzo śmieszne, wcześniej jednak nie było jej do śmiechu. Szczególnie na początku. - U mnie?
Łypnęła na Paxton podejrzliwie. Nie odbierała tego w ten sposób - nie odczuwała w ogóle, że rozmawiają wyłącznie o niej. Zwłaszcza że to Olivia przecież kilkukrotnie wzywała przyjaciółkę, żeby ta rozwiązywała problemy, które Quirke sprowadziła na siebie przez własną głupotę. Jak ten kaktus. Albo rymowane cukierki. Ruda pokręciła głową, uśmiechając się lekko.
- Sama nie wiem, dużo się dzieje ostatnio. Wiesz, chcemy ten sklep otworzyć, to mi zajmuje sporo przestrzeni w głowie. Miałam czas, żeby przemyśleć kilka spraw i w sumie to poznałam kogoś, ale nie jestem pewna, czy chcę w to brnąć - powiedziała cicho, rozglądając się czy przypadkiem nikt nie będzie podsłuchiwać. Zupełnie jakby to był jakiś ogromny sekret. - Wiesz, nie chcę niczego zepsuć. Jest mi naprawdę bliski, jak przyjaciel, ale chyba już przekroczyłam tę granicę, gdy myślę o nim jak o przyjacielu. Tylko jak powiem mu, że się zakochałam, a on tego nie odwzajemni, to co wtedy? Nie da się tego cofnąć, a naprawdę lubię z nim przebywać.
Niby dało się odkochać i zachować przyjacielskie stosunki, sama przecież tkwiła w takiej relacji już prawie pół roku, ale podejrzewała, że tu mogłoby być zupełnie inaczej. Wtedy myślała, że kocha Laurenta, ale okazało się, że to nie to. Byli z innych światów, więc mimo że upadek był bolesny, to jednak się pozbierała. W przypadku Tristana mogło być zupełnie inaczej. Raczej by nie przeżyła tego, gdyby postanowił się od niej odciąć z tego powodu. Dlatego wciąż się wahała i balansowała na granicy rozsądku jak jakiś nieśmieszny klaun. Kiedyś w końcu będzie musiała zrobić krok naprzód, ale czekała na odpowiedni moment. Tylko czy on kiedykolwiek nadejdzie?