Czy on był nieszczęśliwy? Trudno powiedzieć. Prawdą było, że Nicholas otoczył się lodową skorupą, nie dopuszczając do swojego wnętrza nikogo. Zdarzały się jednak pewne wyjątki, które pozostawały jego tajemnicą. Obecny tutaj Arvid, umiał z nim rozmawiać. Lata temu poznał innego młodzieńca, który wzbudził w nim duże zainteresowanie. Piękny okaz ciała, jaki dane było mu zobaczyć. Teraz, miał okazję pobyć sam na sam z Cynthią. Jedyną kobietą, z którą z jakiegoś powodu się dogadywał. Jakby nie tylko praca zawodowa ich łączyła, ale może coś więcej? Gdyby wiedział, że i ona pasjonuje się nekromancją.
Otaczał się samotnością, ze względu na swoją przynależność do organizacji szerzącej ideologię Lorda Voldemorta. W taki sposób łatwiej skupić się na swoich zadaniach. Swoich planach i rozwoju osobistym. Nie angażując w nic osoby mu znane i bliskie. Nie chciał dopuścić, aby przebudziły się w nim ciepłe uczucia. Lodowy mur jaki wokół siebie wybudował, miał go przed tym chronić.
Kiedy Cynthia wspomniała o możliwości przygotowania naparów, kupiła jego uwagę.
Nie umiał inaczej odpowiedzieć. Ostatnio jej herbaty ziołowe bardzo mu pomagały. Może powinien zmienić osobę, u którego do tej pory zaopatrywał się w zioła i eliksiry, a skorzystać z jej usług? W końcu mieli być rodziną. Miała zostać żoną jego brata.
Zainteresowana zielarstwem, wychwalała jego przyjaciela w kwestii parzenia herbaty. Przynajmniej ta nieplanowana podróż, zapulsowała u niej poznaniem kogoś nowego i doświadczeniu czegoś nowego.
- Nie znam się na tym, ale myślę że chętnie udzieli Ci wskazówki. Polubił Cię.
Odparł w odpowiedzi. Co było widać na pierwszy rzut oka. Choć myślał, że oni są parą. Błędnie zakładał. Nicholas wiedział, że i jego kiedyś małżeństwo dopadnie.
Jeden mały szczegół, a bystre oczy Cynthii dostrzegły jego uśmiech. Nie uśmiechał się, nie mając ku temu powodu. A teraz? Może to z grzeczności? Może to ona, albo jej słowa na niego działały? Mały gest, jaki okazuje on bardzo rzadko. Nie odniósł się do tego, tylko spojrzał na nią, aby zaraz znów przed siebie w przestrzeń.
- Zgadza się. Jedyne miejsce, gdzie na parę dni pozwalam sobie odpocząć. Byłem tutaj na polowaniach i badaniach nad magicznymi stworzeniami, tak poznałem Arvida i współpracujemy.
Przyznał szczerze. To akurat tajemnicą nie było. Bywał tu w ramach swojej pracy. I tyle każdy powinien wiedzieć.
- Z jakiegoś powodu… Dobrze mi się z Tobą rozmawia. Zwykle unikam dłuższego kontaktu z kobietami, ale Ty… Działasz na mnie inaczej. Jakbyśmy… rozumieli się?
Zgadywał? Być może. Parę spotkań, parę rozmów. Nie tylko zawodowych, ale i herbat ziołowych. Pomyśleć, że ta podróż, taka zła nie była?
Postanowił trochę zmienić trochę temat.
- Zanim jutro udamy się po świstoklik dla Ciebie, chcesz mi towarzyszyć w podróży i zobaczyć Graniany? Czy wolisz zostać z Arvidem o uczyć się parzenia herbat?
Zapytał, czy byłaby zainteresowana, zobaczy skrzydlate szare konie. Najwyżej pójdzie sam, ogarnie dla niej świstoklik i wróci, a w tym czasie Cynthia zostałaby z Arvidem i męczyła go o przepisy na parzenie herbat. Czy co tam chciała.