14.12.2023, 21:20 ✶
Ciekawość to podobno pierwszy stopień do najgorszych czeluści, jakie tylko mogą istnieć; niemniej z drugiej strony – trudno nie być ciekawym czegoś, co przecież dotyczy bezpośrednio, czyż nie? I to już nawet niekoniecznie podpada pod kategorię „ciekawe” a „niezbędne do rozwikłania sedna całej sprawy”.
Jak zwał, tak zwał, nieistotne – istotne, że pęd ku wiedzy pognał kuzynki daleko poza granice kraju, co częściowo było nawet smutne. Smutne, bo przez taką a nie inną politykę Ministerstwa, dość trudno było szukać informacji na własnym terenie. W każdym razie… wycieczka ta miała także i swoje dodatkowe, bardzo duże plusy, chociażby w postaci niewielkiego pudełka wypełnionego makaronikami.
Cóż, jak już przekazywać wieści, to przynajmniej przy czymś słodkim czy coś w ten deseń…
Przywitała się ze skrzatką i dała się poprowadzić do salonu; w odpowiedzi na pytanie poprosiła o kawę. W końcu na kawę się – w teorii – umawiały, czyż nie? Znaczy, to tak w tle, bo informacje przecież były najważniejsze.
Chwilę samotności Bones wykorzystała na odłożenie pudełka smakowitości na stolik oraz na rozejrzenie po pomieszczeniu; nie omieszkała uważniej przyjrzeć się pozycjom na regałach, a następnie zajęła jeden z foteli.
Czekała.
- Cześć, nie, skądże znowu – zapewniła z uśmiechem i parsknęła z rozbawieniem – Cóż mogę rzec… bez tarapatów oczywiście się nie obyło, ale to też nie tak, że nic nie zwiedzałyśmy. I że nie wykupiłyśmy zapasów kilku cukierni – trochę trudno było stwierdzić, czy naprawdę tak zrobiły czy to tylko żart, ale… wskazała głową na pudełko – Przywiozłyśmy prosto z Francji, mam nadzieję, że ci posmakuje – dodała jeszcze i westchnęła cicho, przeczesując włosy palcami.
- Trochę szkoda, że miałyśmy dość mało czasu na tę wycieczkę, ale sama wiesz, jak jest – trochę ciężko o urlopy, gdy nad wszystkimi wisi widmo Voldemorta, nie mówiąc już o tym, iż kuzynki zdecydowanie należało zaliczyć do osób, które to często nie miały umiaru w robieniu nadgodzin – W każdym razie… trochę się dowiedziałyśmy. I nawet nie jestem pewna, od czego zacząć – przyznała. Bo jak powiedzieć „może umrzemy, a może nie”? - Ale może od tego, że generalnie mamy szansę powrócenia do normalności? – zaczęła, wychodząc chyba z założenia, że nie ma co odwlekać w nieskończoność.
Jak zwał, tak zwał, nieistotne – istotne, że pęd ku wiedzy pognał kuzynki daleko poza granice kraju, co częściowo było nawet smutne. Smutne, bo przez taką a nie inną politykę Ministerstwa, dość trudno było szukać informacji na własnym terenie. W każdym razie… wycieczka ta miała także i swoje dodatkowe, bardzo duże plusy, chociażby w postaci niewielkiego pudełka wypełnionego makaronikami.
Cóż, jak już przekazywać wieści, to przynajmniej przy czymś słodkim czy coś w ten deseń…
Przywitała się ze skrzatką i dała się poprowadzić do salonu; w odpowiedzi na pytanie poprosiła o kawę. W końcu na kawę się – w teorii – umawiały, czyż nie? Znaczy, to tak w tle, bo informacje przecież były najważniejsze.
Chwilę samotności Bones wykorzystała na odłożenie pudełka smakowitości na stolik oraz na rozejrzenie po pomieszczeniu; nie omieszkała uważniej przyjrzeć się pozycjom na regałach, a następnie zajęła jeden z foteli.
Czekała.
- Cześć, nie, skądże znowu – zapewniła z uśmiechem i parsknęła z rozbawieniem – Cóż mogę rzec… bez tarapatów oczywiście się nie obyło, ale to też nie tak, że nic nie zwiedzałyśmy. I że nie wykupiłyśmy zapasów kilku cukierni – trochę trudno było stwierdzić, czy naprawdę tak zrobiły czy to tylko żart, ale… wskazała głową na pudełko – Przywiozłyśmy prosto z Francji, mam nadzieję, że ci posmakuje – dodała jeszcze i westchnęła cicho, przeczesując włosy palcami.
- Trochę szkoda, że miałyśmy dość mało czasu na tę wycieczkę, ale sama wiesz, jak jest – trochę ciężko o urlopy, gdy nad wszystkimi wisi widmo Voldemorta, nie mówiąc już o tym, iż kuzynki zdecydowanie należało zaliczyć do osób, które to często nie miały umiaru w robieniu nadgodzin – W każdym razie… trochę się dowiedziałyśmy. I nawet nie jestem pewna, od czego zacząć – przyznała. Bo jak powiedzieć „może umrzemy, a może nie”? - Ale może od tego, że generalnie mamy szansę powrócenia do normalności? – zaczęła, wychodząc chyba z założenia, że nie ma co odwlekać w nieskończoność.