Norka dobrze czuła się mając Thomasa przy sobie. Wiadomo, jak to bywa w życiu, męska dłoń bywa przydatna, szczególnie kiedy prowadziło się własny biznes. Różne sytuacje się przytrafiały, szczególnie w tej niezbyt nowej kamienicy, a jej brat okazał się być złotą rączką. Bardzo doceniała jego obecność i to, że się nimi opiekował. Samej byłoby jej zdecydowanie trudniej.
Gdyby tylko Nora wiedziała, o czym myśli teraz Mabel, na pewno by się przejęła. Nie chciała, żeby zamartwiała się o nią. Nie taka była rola dziecka, powinna cieszyć się każdą chwilą, póki mogła sobie na to pozwolić. Na troski jeszcze przyjdzie czas. Starała się nie pokazywać, że czasem jej czegoś brakuje, jednak nie umykało to tym bystrym oczom.
Sama Figg bardzo dokładnie zbudowała wokół siebie mur, nieprzekraczalną granicę, dzięki której udawało jej się trzymać na dystans. Uważała, że nie powinna zajmować się takimi zupełnie niepotrzebnymi rzeczami. Zresztą nie uważała, że będzie w stanie zatrzymać kogoś przy sobie na dłużej. Jej historia była dosyć mocno skomplikowana, wolała o tym nie rozmawiać. Tak było bezpieczniej, spokojniej. Nie powinna tego zmieniać. Bała się też, że Mab na tym ucierpi, to ona była w tej chwili jej całym światem i nie zamierzała tego zmieniać.
Dosyć długo stały przy tym samotnym drzewie, zbyt długo. Widziała, że córka też nieco odpłynęła, nie wiedziała, czy powinna pytać o czym myśli, może sama jej to zdradzi, jeśli będzie uważała to za słuszne.
- Tak, to dobry moment. - Odpowiedziała Nora, po czym trafiły na plac zabaw. Jak widać dzieci mugolskie i te czarodziejskie niewiele się od siebie różniły. Przynajmniej na tym etapie. Mabel całkiem dobrze się bawiła ganiając z niemagicznymi po placu zabaw. Nora nie do końca rozumiała też to, że niektórym przeszkadzało to, że obok nich żyją mugole. Zdaniem Figg te dwa światy zupełnie ze sobą nie kolidowały, co zresztą było widać na załączonym obrazku. Wydawało jej się, że wszystko jest dobrze zorganizowane, czarodzieje dbali o to, aby nie przeszkadzać tym drugim w egzystencji, wszystko miało ręce i nogi. Musieli dbać o to, aby tak pozostało.
Przymknęła oczy i pozwoliła sobie na chwilę odpoczynku, kiedy słońce wznosiło się coraz wyżej. Z zamyślenia wyrwał ją głos Mabel, która podbiegła do niej roześmiana, widać było, że świetnie się bawiła, co niezmiernie cieszyło Norkę. Była zadowolona, że córka tak doskonale odnajduje się w świecie. Trochę zazdrościła dzieciakom tej beztroski i odwagi, nie miały problemu, aby zagadywać do nieznajomych i znajdować sobie przyjaciół w krótką chwilę.
- Coś słodkiego, czy masz ochotę zjeść coś konkretniejszego? - Wolała zapytać, w końcu to był jej dzień i dzisiaj mogła sama decydować o tym, na co faktycznie ma ochotę. Nora nie zamierzała jej niczego odmówić.