Geraldine zdawała sobie sprawę, jak wielkim nieprzyjacielem może okazać się głód. Szkoda by było zaprzestać pracy przez taką błahostkę, dlatego właśnie starała się być gotowa na wszystko. Nigdy nie wiadomo ile czasu mogą im zająć poszukiwania, a szkoda by było zaczynać od początku kolejnego dnia.
- Każde zaklęcie może być przydatne, jeśli się go użyje w odpowiedni sposób. - Odpowiedziała jeszcze na jego komentarz. Przywiązywała wagę do tego, aby posiadać wiedzę z różnych dziedzin magii, gdyż nigdy nie wiadomo, co właściwie może się przydać. Ceniła sobie wszechstronność, choć niektórzy mogli uważać, że jeśli się chce złapać zbyt wiele srok za ogon, to może to nie mieć większego sensu.
Udało im się odkryć ścieżkę, która prowadziła w głąb lasu. Był to całkiem dobry początek, wiedzieli dokąd iść, mieli od czego zacząć.
Zauważyła tabliczkę na jednym z drzew, podeszła bliżej, aby przeczytać, co się na niej znajduje. Ech, nie była mistrzynią zagadek, zdecydowanie wolała działać niż myśleć.
- Ktoś, kto ma nie po kolei w głowie. Jesteś dobry w takie rzeczy? - Miała nadzieję, że lepszy od niej, bowiem ona naprawdę była fatalna. - Jeśli nie słońce, to może cień? Przeciwieństwo? Nie mam pojęcia. -Westchnęła ciężko i wyciągnęła papierosa, którego odpaliła swoją mugolską zapalniczką.