Wygłoszenie przez niego niepochlebnej uwagi pod adresem wróżbitów może nie było grzeczne, jednak dla niego nie miało dla niego tak negatywnego wydźwięku jak nazywanie członków jego rodziny krwiożerczymi bestiami. Podchodził do tego bardzo osobiście, odkąd jeden z łowców przekroczył swoje uprawienia i zabił jego ojca, przemiłego człowieka, który pracował z likantropami wymagającymi resocjalizacji. Po procesie zabójca jego ojca nadal wykonuje swoje obowiązki, gdyż zapadł wyrok uniewinniający go.
— Jeśli pan nie chce skorzystać z usług wróżbity, to może popytać w Urzędzie Świstoklików. O ile pan już tam nie był. — Postanowił wskazać mu także inną drogę, jeśli chodzi o zdobywanie informacji o tym świstokliku. Wydawało mu się że w tym urzędzie nie brakowało twórców świstoklików, posiadających oprócz teorii także lata praktyki zawodowej na poziomie mistrzowskim. On nie zajmował się tworzeniem tego rodzaju środków transportu. Gdyby miał być szczery to wybrałby pracownika Ministerstwa zamiast wróżbity.
Sebastian uprzejmie, aczkolwiek stanowczo odmówił poczęstowania się papierosem. Nie zamierzał w żaden sposób ograniczać swobody gospodarza, który postanowił wypalić swojego papierosa przy uchylonym oknie.
— To wielce rozczarowujące, jednak wszystko na to wskazuje. — Sebastian również nie krył swojego rozczarowania. Przekazana przez niego informacja pod wieloma względami mogła brzmieć równie optymistycznie jak komunikat odnośnie niemożności usunięcia wszystkich skutków ciążącej na kimś klątwy, co ma miejsce wówczas, gdy klątwa niosła ze sobą szkody fizyczne albo psychiczne.
— Dokładnie tak to wygląda. Spełnienie tych wymagań jest kluczowe. Przyjmuje się, że powszechnie wykorzystywane przez Ministerstwo świstokliki zostały skonstruowane w taki sposób, aby jego użycie następowało w momencie samego dotknięcia przedmiotu służącego za świstoklik - można się przenosić za ich pomocą wyłącznie w odgórnie określonym czasie. Dlatego lepiej się nie spóźniać na świstokliki. Zwykle przenoszą w jedno miejsce, bez możliwości powrotu do punktu początkowego. Potem stają się bezużyteczne. Natomiast nie istnieje możliwość nałożenia takich ograniczeń, aby bezwarunkowo przenosiły jedną konkretną osobę. Natomiast tak mały przedmiot jak ta szyszka może być złapany przez tylko jedną osobę, którą ktoś mógł złapać chociażby za ubranie na moment przed użyciem tego świstoklika i wtedy przeniósłby się wraz z jego posiadaczem. — Starał się odpowiedzieć Atreusowi jak najbardziej wyczerpująco i dostarczyć mu przy tym jak najwięcej konkretnych informacji z zakresu teorii magii, w tym przypadku tworzenia świstoklików. Trudno było mu określić to, czy Bulstrode przypadną do gustu przekazane przez niego informacje. On po prostu robił swoje, dzieląc się z nim swoją wiedzą szukając w tym korzyści dla siebie.
— Mogę prosić o szklankę wody? — Zwrócił się do Atreusa o podanie mu czegoś do picia.