Zdecydowanie wolała zakładać, że woda wydrążyła tę dziurę do której wpadły, niż to, że ktoś chciał skrzywdzić osoby, które pojawią się w jaskini. To by powodowało, że był to dopiero początek niebezpieczeństw, a jedynym niebezpieczeństwem, jakiemu Norka stawała czoła był gorący piec, kiedy wyciągała z niego pączki.
- Nie do końca mi się to podoba, ale damy radę, kto jeśli nie my? - Wierzyła, że w towarzystwie Brenny są w stanie pokonać wszelkie niedogoności, aby dostać się do roślin, o których czytały. Były im potrzebne, Nora więc mimo swojego rozsądku nie rozważała nawet przez chwilę powrotu. Musiały iść dalej.
- Zapomniałam, że jesteś taka wysoka. - Pogodziła się już niemalże ze wszystkimi niedogodnościami, jakie oferował jej niewielki wzrost i czasem zapominała, że to nie dotyczy każdego. Wysocy mieli zdecydowanie łatwiej w życiu i byli bardziej samowystarczalni.
Udało jej się przy pomocy Brenny wspiąć na skarpę. Nie wywróciła się przy tym, co było dla Figg sporym sukcesem. Czekała, aż przyjaciółka wdrapie się do niej. Nie trwało to długo, bo była okropnie zwinna. Nie to co Norka jedna z wiekszych klusek, jakie widział świat.
Obserwowała jak Longbottom rzuca zaklęcie, udało jej się wyczarować coś, co przypominało schody. Później wspólnie się na nie wdrapały. Nie było to wcale takie łatwe dla panny Figg, jej kondycja, cóż była w wątpliwym stanie.
Nora również była ostrożna, chociaż na pewno nie wiedziała na co powinna zwracać uwagę w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki, która często znajdowała się w podobnych sytuacjach.
Oczywiście nie mogło być zbyt kolorowo, wraz z szumem wodospadu, który znajdował się coraz bliżej usłyszała brzęczenie. Było one dośc charakterystyczne, po krótkiej chwili je rozpoznała. - Szlag. - Tym razem to ona mruknęła pod nosem. - Powinnam się była przygotować na wszystko. - Nie spodziewała się jednak, że spotka w tej jaskini bahanki. Musiały więc działać w inny sposób.
- Nie daj się ugryź Brenn, nie mam antidotum, przy sobie. - W cukierni na pewno by się coś znalazło. Była na siebie zła, że nie przygotowała się w pełni. Nie pozostawało jej nic innego, jak walczyć magią. Musiały je stąd przepędzić, chociaż dobrą opcją wydawało się też wyczarowanie wokół siebie tarczy, która mogła je ochronić przed tymi stworzeniami. Właściwie to wydało jej się być teraz najbardziej humanitarne. Machnęła różdżką, żeby spróbować wyczarować zabezpieczenie.
Akcja nieudana
Akcja nieudana