Nora czuła się pewni w towarzystwie Brenny, nie chciała jednak zrzucać na niej całej odpowiedzialności za ich bezpieczeństwo. Żałowała teraz trochę, że nie była w stanie tak świetnie czarować, no ale coś za coś. Była chodzącą encyklopedią jeśli chodzi o rośliny i zwierzęta. Razem mogły osiągnąć sukces, to było najważniejsze.
Na całe szczęście przyjaciółce udało się skutecznie zatrzymać małe szkodniki. Nie powinny mieć możliwości wymknąć się z magicznej sieci wyczarowanej przez Longbottom. Kamień z serca, były bezpieczne. Przynajmniej jak na razie.
- To, to bahanki, okropnie upierdliwe. Ich jad jest jednym z podstawowych składników eliksirów, może byśmy też skorzystały z okazji? - Zawahała się jednak, bo czy właściwie miały na to czas. Może jak będą wracać. Nie było sensu się rozpraszać teraz, nim znalazły to, po co właściwie tutaj przyszły.
- Chociaż mniejsza o to, to nie jest dobry moment, ale jak będziemy wracać? - Podzieliła się swoimi obawami z Brenną, wiedziała, że ona pomoże jej podjąć słuszną decyzję.
- Zostaw żywe, póki co, wrócimy po nie, chętnie je wykorzystam, przydadzą nam się, może sparaliżuj? - Dodała jeszcze, powinny coś z tym zrobić, szczególnie, że same wpadły w ich ręce.
Kiedy Brenn zaświeciła różdżkę Figg zaczęła rozglądać się wokół. W tych jaskiniach było bardzo dużo stworzeń, które mogły im się przydać, no żal by było nie skorzystać, kiedy mogły zupełnie za darmo uzupełnić zakonową spiżarnię. Rozejrzała się w poszukiwaniu jeszcze jakichś ewentualnych komponentów, które można było wykorzystać, albo spróbować coś z nich zrobić.
Akcja nieudana
Akcja nieudana