15.12.2023, 11:30 ✶
- Pewnie, że tak, cieszę się, że się pod tym względem zgadzamy - oświadczyła Brenna, niemalże radosnym tonem.
Gdy patrzyła na zdjęcia, po jej głowie krążyły niemal takie same myśli jak Heather. Czy te dziewczyny były bezpieczne? Chciał zrobić im krzywdę? Już ją zrobił? Śledził je dla rozgrywki? Wszystko tutaj świadczyło o tym, że właściciel mieszkania miał wiele tajemnic - potencjalnie paskudnych tajemnic.
- Cała i zdrowa - zapewniła Brenna, zerkając na swoją rękę, choć pomyślała, że tak jakby jak już pojawi się klątwołamacz, to będzie musiał tę dłoń obejrzeć. - Nie, nie jest to normalne. Jest ewidentnie wariatem, zresztą kto jak nie wariat kupuje przeklęte klejnoty? Ale też na pewno chce coś ukryć. Rozejrzyj się, Heath, tylko niczego nie dotykaj gołymi rękami, dobrze byłoby zauważyć tu coś... co da nam podstawy do przeszukania. Dogłębnego przeszukania. Ja spróbuję otworzyć te cholerne drzwi - stwierdziła Brenna, mierząc spojrzeniem zaczarowane wejście.
Na razie weszły tu, bo spodziewano się, że mężczyźnie mogło coś grozić. I cóż, miały rację. Zakup przeklętych klejnotów, te zdjęcia, ten czar, wystarczyły, aby Brygada wzięła go pod lupę, ale mogło to być za mało na to, aby mieli prawo wejść tutaj z ekipą i wszystko przekopać do góry nogami. Naszyjnik? Mógł nie wiedzieć, co kupuje. Zdjęcia? Nikt nie zabraniał przechowywać zdjęć. Czar, którym oberwała Brenna? Nie mieli pewności, czy to zaklęcie czarnomagiczne, a każdy ma prawo bronić wstępu do swojego domu...
Brenna tymczasem wyszeptała kolejny czar rozpraszający, a potem taki, szukający śladów magii, użyła alohomory, kopnęła wreszcie w drzwi z frustracją... Zastanawiając się, czy po prostu ich nie wyważyć. Nie znała się na mechanizmach, a przecież nie powie nikomu, żeby też przełaził po parapecie.
Gdy patrzyła na zdjęcia, po jej głowie krążyły niemal takie same myśli jak Heather. Czy te dziewczyny były bezpieczne? Chciał zrobić im krzywdę? Już ją zrobił? Śledził je dla rozgrywki? Wszystko tutaj świadczyło o tym, że właściciel mieszkania miał wiele tajemnic - potencjalnie paskudnych tajemnic.
- Cała i zdrowa - zapewniła Brenna, zerkając na swoją rękę, choć pomyślała, że tak jakby jak już pojawi się klątwołamacz, to będzie musiał tę dłoń obejrzeć. - Nie, nie jest to normalne. Jest ewidentnie wariatem, zresztą kto jak nie wariat kupuje przeklęte klejnoty? Ale też na pewno chce coś ukryć. Rozejrzyj się, Heath, tylko niczego nie dotykaj gołymi rękami, dobrze byłoby zauważyć tu coś... co da nam podstawy do przeszukania. Dogłębnego przeszukania. Ja spróbuję otworzyć te cholerne drzwi - stwierdziła Brenna, mierząc spojrzeniem zaczarowane wejście.
Na razie weszły tu, bo spodziewano się, że mężczyźnie mogło coś grozić. I cóż, miały rację. Zakup przeklętych klejnotów, te zdjęcia, ten czar, wystarczyły, aby Brygada wzięła go pod lupę, ale mogło to być za mało na to, aby mieli prawo wejść tutaj z ekipą i wszystko przekopać do góry nogami. Naszyjnik? Mógł nie wiedzieć, co kupuje. Zdjęcia? Nikt nie zabraniał przechowywać zdjęć. Czar, którym oberwała Brenna? Nie mieli pewności, czy to zaklęcie czarnomagiczne, a każdy ma prawo bronić wstępu do swojego domu...
Brenna tymczasem wyszeptała kolejny czar rozpraszający, a potem taki, szukający śladów magii, użyła alohomory, kopnęła wreszcie w drzwi z frustracją... Zastanawiając się, czy po prostu ich nie wyważyć. Nie znała się na mechanizmach, a przecież nie powie nikomu, żeby też przełaził po parapecie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.