15.12.2023, 13:02 ✶
Wtedy każdy dzień wyglądał tak samo. Ale to był niezwykle przyjemny rodzaj monotonii - Lavinia codziennie budziła się z rana, wraz z pierwszymi promieniami słońca, które wchodziły przez okna do izby. Czasami też nie mogła przespać całej nocy i po prostu leżała. Miała wtedy okazję do podziwiania osoby, która zajmowała miejsce na łóżku, obok niej. Nigdy się do tego nie przyznawała, ale uwielbiała fakt, że było to jedną z pierwszych rzeczy na jej liście do zrobienia. Potem zazwyczaj wstawała, żeby posprzątać to, co pozostało z dnia poprzedniego; robiła kawę, odbierała gazetę i siadała do sztalugi, aby móc zająć się pracą. Pomimo tego, że prostota przejęła władzę nad jej życiem, to naprawdę się z tego cieszyła - za nic nie oddałaby tego spokoju, który wtedy odczuwała.
Była dumna, że jej mąż jest zapraszany w roli artysty na wydarzenia, ale w związku z tym występem miała złe przeczucie. Różne wątpliwości pojawiały się w jej głowie, nie wiedziała nawet czego konkretnego dotyczą i przede wszystkim przez to, nie chciała się z nim tym dzielić - ważniejsze w takim momencie było okazanie mu wsparcia. Co prawda, kilkakrotnie wracała myślami do dnia, w którym zapytał się jej czy dziewiętnastego listopada jest jakaś rocznica. Wtedy tylko pokręciła głową na jego słowa, chociaż później wiele myślała, czy może faktycznie nic im nie umknęło.
Odsunęła się od sztalugi, słysząc słowa Umbriela i odwróciła się w jego stronę. Trzymał w ręce gazetę, a jego mina nie wróżyła niczego dobrego. Nie odpowiadając podeszła szybkim krokiem tak, aby stanąć za nim i móc przypatrzeć się nagłówkowi.
I w jej głowie wszystko się rozjaśniło, a wcześniejszy niepokój związany z całym wydarzeniem zaczął mieć sens.
— Nie czytałam, nie miałam okazji, tylko ją tutaj odłożyłam — odpowiedziała wymijająco i powróciła do swojego stanowiska. — Najpewniej tak, masz rację.
Poczuła się wyjątkowo niekomfortowo. W głowie zaczęła szaleć myśl, żeby zaproponować Umbrielowi zrezygnowanie z występu. Wydawało się to być najlepszym wyjściem z całej sytuacji, ale wiedziała, że nie będzie się liczył z jej zdaniem. Dla niego to była szansa, której ona chyba nie potrafiła zrozumieć. Ostatnio chyba w ogóle coraz mniej rozumiała postępowanie swojego męża i niekiedy nie wiedziała czy powinna wyrażać swoje zdanie w niektórych kwestiach.
— Przecież nie zostawię cię samego — mruknęła, chwytając za pędzel, próbując się uspokoić. — Chyba, że mnie nie chcesz tam, bo jesteś świadom, że zdarzy się coś nieprzyjemnego.
Oczywiście, że nie miała zamiaru zrezygnować z towarzyszenia mu. Nawet jeśli zakazałby jej pojawienia się tam, zrobiłaby wszystko, żeby wyjść naprzeciw jego słowom. Zwyczajnie martwiła się o niego, szczególnie, że złe przeczucie nie opuszczało jej od dłuższego czasu.
— A ty… co o tym myślisz? — zapytała, mając na myśli artykuł.
@Umbriel Degenhardt
Była dumna, że jej mąż jest zapraszany w roli artysty na wydarzenia, ale w związku z tym występem miała złe przeczucie. Różne wątpliwości pojawiały się w jej głowie, nie wiedziała nawet czego konkretnego dotyczą i przede wszystkim przez to, nie chciała się z nim tym dzielić - ważniejsze w takim momencie było okazanie mu wsparcia. Co prawda, kilkakrotnie wracała myślami do dnia, w którym zapytał się jej czy dziewiętnastego listopada jest jakaś rocznica. Wtedy tylko pokręciła głową na jego słowa, chociaż później wiele myślała, czy może faktycznie nic im nie umknęło.
Odsunęła się od sztalugi, słysząc słowa Umbriela i odwróciła się w jego stronę. Trzymał w ręce gazetę, a jego mina nie wróżyła niczego dobrego. Nie odpowiadając podeszła szybkim krokiem tak, aby stanąć za nim i móc przypatrzeć się nagłówkowi.
I w jej głowie wszystko się rozjaśniło, a wcześniejszy niepokój związany z całym wydarzeniem zaczął mieć sens.
— Nie czytałam, nie miałam okazji, tylko ją tutaj odłożyłam — odpowiedziała wymijająco i powróciła do swojego stanowiska. — Najpewniej tak, masz rację.
Poczuła się wyjątkowo niekomfortowo. W głowie zaczęła szaleć myśl, żeby zaproponować Umbrielowi zrezygnowanie z występu. Wydawało się to być najlepszym wyjściem z całej sytuacji, ale wiedziała, że nie będzie się liczył z jej zdaniem. Dla niego to była szansa, której ona chyba nie potrafiła zrozumieć. Ostatnio chyba w ogóle coraz mniej rozumiała postępowanie swojego męża i niekiedy nie wiedziała czy powinna wyrażać swoje zdanie w niektórych kwestiach.
— Przecież nie zostawię cię samego — mruknęła, chwytając za pędzel, próbując się uspokoić. — Chyba, że mnie nie chcesz tam, bo jesteś świadom, że zdarzy się coś nieprzyjemnego.
Oczywiście, że nie miała zamiaru zrezygnować z towarzyszenia mu. Nawet jeśli zakazałby jej pojawienia się tam, zrobiłaby wszystko, żeby wyjść naprzeciw jego słowom. Zwyczajnie martwiła się o niego, szczególnie, że złe przeczucie nie opuszczało jej od dłuższego czasu.
— A ty… co o tym myślisz? — zapytała, mając na myśli artykuł.
@Umbriel Degenhardt