• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back...

Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back...
Danger in disguise
"Death is a release; not punishment."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki (182 cm), szczupły, brodaty szatyn. Zwykle ubiera się w czarne garnitury z dobranym golfem lub koszulą z krawatem. Na dłoniach często nosi skórzane rękawiczki, ukrywając swoją chorobę. Jego oczy są głęboko osadzone i bardzo jasne, wręcz srebrzyste. Na dłoniach nosi sygnety, zaś na ramiona zwykle narzuca czarodziejską szatę w odcieniach czerni i zieleni. Posiada spinki do mankietów ze swoją ulubioną drużyną Quidditcha - Goblinami z Grodziska.

Murtagh Macmillan
#13
15.12.2023, 23:20  ✶  

Kiedy był mały i chorował, matka podawała mu czasem lekarstwo. Było tak gorzkie, że próby przyjęcia go kończyły się torsjami i wymiotami, więc rodzicielka wymyśliła aby znienawidzone krople kryć w łyżce miodu. Na początku zdało to egzamin, ale prawda była taka, że gorycz lekarstwa zatruwała miód i rozpływała się obrzydliwą mieszanką po gardle. To był właśnie ten moment, kiedy Murtagh znienawidził smak miodu, bo od tego czasu nawet w czystym żółtym miodzie czuł gorzki posmak leku z dzieciństwa.

Teraz miał wrażenie, jakby ten sam lek, ta sama gorycz zakradła się cicho do jego gardła. Wypełniała je jadem i uniemożliwiała swobodne przełknięcie śliny, tak że męzczyzna musiał sięgnąć po butelkę whiskey i upić z niej dwa łyki aby pozbyć się natrętnego uczucia. Alkohol skutecznie rozpędził kłębiące się w jego głowie wątpliwości i myśli o tym, że kobieta która właśnie się przed nim znajdowała, której ciało tak dobrze widział spod sukienki, której nadgarstki ozdabiał jego krawat, była jednocześnie kobietą jego najlepszego przyjaciela. Wiedział, że to co zrobi za chwilę - to co oboje zrobią - odznaczy się blizną na jego relacji z Alexandrem nawet jeśli ten nigdy się o dzisiejszej nocy nie dowie. Murtagh nie będzie potrafił już nigdy być w nim w stu procentach szczery i będzie musiał udawać, tak jak robiłto przed całą resztą świata przez całe swoje życie. Wiedział, że bez problemu okłamie Alexandra, jeśli taka potrzeba zajdzie i napawało go to jeszcze większym obrzydzeniem dla samego siebie.

- Skoro tak ładnie prosisz... - szepnął jej do ucha, po tym jak już ją związał. Przez dłuższą chwilę przyglądali się sobie nawzajem - dwie komety, odległe od siebie a jednak złapane we wspólną orbitę, choćby tylko na tych kilka ulotnych chwil. Nie przypominała w niczym Diany, nie była tak delikatna, urocza, ulotna - miękkie kształty jej ciała konrastowały z ostrością jej charakteru i nieugiętością jej myśli. W dodatku wiedział, że potrafiła być brutalna i okrutna - świadomość, że to dla niego miękła i wygładzała swoje krawędzie, aby pozwolić mu się zniewolić, napawała go ekscytacją, podnieceniem i... szacunkiem.

- Och, źle mnie zrozumiałaś. Oferowałem tylko pomoc, gdybyś postanowiła zdjąć kolejną część garderoby, zamiast odpowiedzi na moje pytanie. - odarł, z uśmiechem, który sprawiał że jego twarz z zastygłej, okrutnej maski zamieniała się w oblicze lekko poznaczone pierwszymi zmarszczkami, ale bliskie i ciepłe.

Kiedy Loretta zbliżyła się, znów zmniejszając dzielący ich dystans, poczuł kolejny napływ gorąca, żądzy i pragnienia. Nie wiedział ile takich fal będzie jeszcze w stanie przetrwać, zanim jego wszelkie bariery samokontroli runą jak domek z kart. Przyglądał się jej włosom, myśląc o ile lepiej wyglądałyby z jego dłonią wplecioną pomiędzy nie, bladość jego skóry kontrastująca z jedwabistą czernią. Widział, że dziewczyna stara się zachować tą samą stoickość i odwagę, które cechowały ją jeszcze przed chwilą. Jednak czy to przez wypite już wino, czy też może przez brak jego kolejnych dostaw, musiała oprzeć się o fotel po tym jak praktycznie poprosiła go aby ją dotykał. Nie poprosiła... pomyślał, poprawiając się Rozkazała. Loretta Lestrange nie prosi. Choć musiał przyznać, że jej rządanie brzmiało jak słowa kogoś, żądającego łyka wody w upalny dzień - desperacja pobrzmiewająca w jej głosie dawała mu znać, że pragnęła tego. I właśnie dlatego nie zamierzał spełnić jej rządania. Odruchowo przesunął dłonią po bladej bliźnie ciągnącej się przez jego klatkę piersiową i sięgnął po jej wino.

- I chyba właśnie to uczyniłaś, bo to raczej nie była odpowiedź na pytanie, które zadałem. - zauważył, wciąż nieco rozbawiony, ze wzrokiem utkwionym w niej, niczym drapieżnik, który dostrzegł, że jego ofiara zbliża się do zastawionej wcześniej pułapki. - Wiem, że możesz zdjąć dowolne ubranie, ale jeśli zdecydujesz się uwolnić swoją istotę z tej wspaniale niepotrzebnej sukni, chętnie dam ci się napić. - dodał, po czym napił się nieco wina z jej butelki, na tyle niedbale, że trunek zaczerwienił mu usta. Potem odstawił butelkę i wstał, ciekawy czy Loretta zgodzi się na jego propozycję i czy będzie chciała wykaraskać się z sukni na siedząco, czy spróbuje wstać podobnie jak on.

- Oczywiście, chętnie pomogę ci rozpiąć zamek. I wysłucham twojego pytania. - dodał, tonem niemal rycerskim, choć w sytuacji w której się znajdowali, nic rycerskiego nie było. Wiedział, że praktycznie podpisuje na siebie wyrok. Wiedział, że kiedy zobaczy jej nuda veritas, wycofanie się stanie się niemożliwe i cokolwiek się pomiędzy nimi wydarzy, odmieni go na zawsze. Pewna jego część skomlała przerażona by tego nie robił, by obrócił to wszystko w żart, póki jeszcze mógł i szedł na kolanach do Mulcibera przepraszać go, że tak ośmieszył jego kobietę. Whiskey i pożądanie wrzuciły tą część do głębokiej, ciemnej dziury na dnie jego umysłu, gdzie siedziało już - odziane w łachmany i głodujące od lat - sumienie.



“I know love and lust don't always keep the same company.”
― Stephenie Meyer, Twilight  Murtagh Macmillan, Secrets of London
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (6022), Murtagh Macmillan (6332)




Wiadomości w tym wątku
Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 19.11.2023, 02:47
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 20:20
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 23.11.2023, 21:51
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 22:16
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 24.11.2023, 18:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 24.11.2023, 19:04
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 24.11.2023, 19:49
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 30.11.2023, 22:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 05.12.2023, 12:03
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 05.12.2023, 21:51
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 05.12.2023, 23:04
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 06.12.2023, 00:36
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 15.12.2023, 23:20
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 02.01.2024, 18:50
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 03.01.2024, 12:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 03.01.2024, 22:47
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 19.02.2024, 11:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa