• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim

[01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim
Bitch boży
The Lightbringer in the streets,
Delightbringer in the sheets
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Połykacz ognia, akrobata cyrkowy
Pożoga gorejąca w niebieskich oczach (he's always in heat!!) i figlarne iskierki ognia: te igrające w jego spojrzeniu – zawsze zbyt intensywnym, jak u męczennika przeżywającego ekstazę – i te pośród zmierzwionych wiatrem blond włosów, w których blask pochodni wydobywa rudawe refleksy świetlne. Pod opuszkami wiecznie poparzonych palców czai się obietnica płomieni. Sam jest niczym żyjący płomień, z ruchami, w których tkwi niewymuszona pewność siebie – ale i swego rodzaju nieprzewidywalność. Ogień otula tego postawnego (1,80 m) mężczyznę równie szczelnie, co płaszcz bożej łaski, i tylko woń kościelnych kadzideł potrafi zamaskować towarzyszący mu zawsze swąd dymu i zapach benzyny. Podstawowe wyposażenie Jima obejmuje: uśmiech cherubina z renesansowych obrazów, bardzo charakterystyczny, wyjątkowo głęboki głos, w którym przebrzmiewają nuty irlandzkiego akcentu, starą podręczną biblię, elegancki komplet składający się z białej koszuli, dopasowanych spodni, kamizelki i niewielkiego noża od Flynna (all removable) oraz drewnianego krzyżyka (NOT REMOVABLE), a także chęć zbawienia całego świata (w butonierce).

The Lightbringer
#2
16.12.2023, 14:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2024, 01:50 przez The Lightbringer.)  
Noce były domeną boga neonów.

Jim nigdy nie uważał się za jednego z jego akolitów, choć przecież przemierzał ulice rozświetlone przez krzykliwe bilboardy, mrygające lampy i depresyjne światła w oknach blokowisk. Może teraz, w tym tłumie ludzi, którzy porwali go prosto z wieczornej adoracji w pobliskim kościele na protest przeciwko nowootwartemu klubowi nocnemu Madonna - którym to chcieli wyrazić swój sprzeciw wobec wykorzystywaniu imienia matki Jezusa jako synonimu na gniazdo zepsucia, handlu używkami i rubasznego wyuzdania, jakim była ta dyskotekowa bożnica - może teraz mógł uchodzić za jednego z jego wiernych.

Tak naprawdę... Wszyscy ci ludzie byli tak przerażająco samotni - kolorowe neony rozświetlały ich smutne twarze bez wyrazu, monochromatyczność rozpaczy w ich ekspresji okraszona feerią barw nagle zyskiwała znamiona wysublimowania; nagle to cierpienie nabierało wymiaru estetycznego, można je było ująć wręcz w ramy sztuki - nieważne, czy chodziło o tych, którzy zapłacili za wejście do klubu, czy o skandujący modlitwy tłum protestujący przeciwko jego istnieniu.

Może dołączając do nich - nieważne, po której stronie barykady ochronnych barierek - rzeczywiście stawał się tylko gorliwym wyznawcą tej absolutnie obcej mu religii neonu, religii zepsucia, religii współczesności, choć wcale tego nie chciał; może faktycznie grzeszył, sam próbując z grzechem walczyć.

Zawsze był pewny swojej wiary, natomiast postępowanie wedle jej przykazań było trudne w zderzeniu ze światem rzeczywistym: nieważne, czy mugolskim, czy magicznym.
Dzisiaj jednak, coś innego niż sama wiara łączyło go z tymi ludźmi dookoła.
Była to samotność.

Jim nie znał twarzy tego cudzoziemskiego boga, który wyciągał doń swoje stroboskopowe ramiona - jego samotność pozostawała po prostu zwykłą, szarą samotnością, nawet, kiedy oświetlały ją kolorowe neony - ale znał słowa wibrującej wokół niego pieśni, która mieszała się z dobiegającym z wnętrza lokalu dudnieniem techno na podbitych basach; znał krzyż jako symbol Męki Pańskiej, jako symbol wspólnoty, zdobienie na kopule kościoła, gdzie może porozmawiać z Bogiem, nie jako ozdobiony lampami neonów kontrowersyjny chwyt marketingowy nad wejściem do jaskini wyuzdania, który sam Pan Jezus najpewniej obaliłby z biczem w ręku, jak w Piśmie Świętym... Znał też twarz Diany - równie dobrze jak podobiznę Maryi ze świętych ikon, nieważne, jak świętokradzkie było to porównanie - więc słowa hymnu uwięzły mu w gardle, kiedy ją zobaczył.

- --Madonno? - wykrztusił mimowolnie; już nie śpiewnie, tylko w tej innej, dysonansowej intonacji, która zawsze pojawiała się w jego głosie, spychając go niżej, aż po te chryplawe tony, jakby samo mówienie sprawiało mu ból. Zacisnął silniej ręce na drewnie krzyża.

Jej jaśniejąca pośród tłumu postać była utkana ze światła - bo i przecież dla światła była stworzona, i choć Lucyfer też nazywany był "niosącym światło", Jim wciąż odżegnywał się od myśli, że Diana mogłaby być jednym z tych upadłych aniołów krążących na zgubę ludzi po świecie, choć taka zapewne była smutna rzeczywistość - wciąż jednak spotykał ją pośród mroków nocy. Gwiazda zaranna, nazywał ją w myślach, choć widział ją teraz obleczoną w czerwień płonącego nad klubem neonu. Spowita była karmazynem: jej sukienka przybrała kolor najprzedniejszego wina, zaś skóra i włosy - zawsze tak olśniewająco białe jak runo baranka - wyglądały, jakby pomazane krwią. Choć każda cząstka ciała Jima buntowała się wobec grzesznego wspomnienia jej gładkiego ciała, kiedy tak mimowolnie zetknęły się kiedyś ich ramiona, wyglądała tak... nierealnie, że aby przekonać się raz na zawsze o fakcie posiadania przez Dianę cielesności, musiałby dotknąć jej dłoni więcej niż raz. Dwa. Trzy. Siedemdziesiąt siedem razy.
Tylko jej oczy, zwykle jasnobrązowe, teraz ziały czernią.

Spadł lotem pikującym w stronę swojej ulubionej kobiety upadłej, pogrążając się w otchłaniach jej oczu z ramion utrzymujących go w górze mężczyzn (mówili mu, że są z zakonu Rycerzy Maryi, ale nie potrafił powstrzymać lekkiego sceptycyzmu wobec wiary w ich wierność jakiemukolwiek credo, kiedy okazało się, że znają tylko dwa - zresztą tytułowe - słowa z pieśni Czarna Madonna; powinien z takim samym sceptycyzmem podejść do ich tężyzny fizycznej, ale było już za późno), kiedy ochrona zaczęła nagle napierać na otaczający klub tłum wiernych.

Kto pierwszy użył pięści? Nie wiedział. Oślepiały go neony.

Wsparł się na wciąż trzymanym w rękach drewnianym krzyżu, by wstać z ziemi, tuż obok przewróconych w trakcie przepychanek barierek... Tylko po to, żeby dostać fangą w nos od jednego z ochroniarzy, którzy przeciskali się przez tłum by spacyfikować jakiegoś gościa, który krzyczał, że zaraz się podpali, by pokazać im, że wszyscy skończą w ogniu piekielnym. Jim nawet specjalnie się nie skrzywił od ciosu - gorsze rzeczy odpierdalali z Flynnem na porządku dziennym, poza tym, kto raz oberwał pięścią od jednego z cyrkowych półolbrzymów, nie musiał się bać się już niczego poza Sądem Ostatecznym - ale zahaczywszy o połę narzuconej na ubranie długiej białej szaty (teraz już pewnie brązowej od wycierania chodnika), potknął się o jakiegoś wymiotującego na boku ćpuna w ekskluzywnym garniturze, i tak wmieszał się przypadkiem w tłum gości klubu Madonna.

Jej spojrzenie był zarzewiem dla ognia w jego żyłach. Modlił się teraz tylko o to, by nie rozgoreć płomieniami... Powinien się modlić o ochronę swojej duszy, ale zapomniał.

Uniósł krzyż trzęsącymi się dłońmi, jakby chciał się obronić przed Złym.

- Diana? - wyszeptał, tym samym tonem, którym wcześniej pytał "Madonno?" tylko po części zdjęty trwogą, a po części...


gniew mój wybuchnie
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Diana Mulciber (2167), The Lightbringer (4528)




Wiadomości w tym wątku
[01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez Diana Mulciber - 14.12.2023, 16:56
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez The Lightbringer - 16.12.2023, 14:55
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez Diana Mulciber - 10.01.2024, 01:50
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez The Lightbringer - 16.01.2024, 11:54
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez Diana Mulciber - 23.01.2024, 01:44
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez The Lightbringer - 25.01.2024, 01:20
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez Diana Mulciber - 27.02.2024, 02:32
RE: [01.07.1972] Czarna Madonno | Diana & Jim - przez The Lightbringer - 02.03.2024, 01:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa