17.12.2023, 20:03 ✶
- Nie - odpowiedział od razu, ale szybko dodał - bo mam jedno dodatkowe pytanie.
Nie obchodziło go tak naprawdę czy była wariatką, czy była pewna, czy niepewna siebie. To wszystko traciło dla Crowa na znaczeniu dokładnie przez to, że w polu widzenia pojawiło się... dziecko. Dobra historia gdyby chciało się go zmanipulować. Ba! Nawet nie dobra! To była po prostu idealna zarzutka, żeby zaczął jej uważniej słuchać i mimowolnie angażować w to emocjonalnie. Na jej nieszczęście, jeżeli kłamała, bo jakimś cudem dowiedziała się o tej jego małej słabości - zamierzał to dokładnie sprawdzić. Jeżeli okaże się, że to dziecko jest wyrywane z rąk do rąk, jeżeli jego życie będzie okraszone cierpieniem, nie zawaha się przynieść go do Bellów, bo mając je na rękach i będąc świadomym okrucieństwa, prawdopodobnie pęknie.
Nie potrafił krzywdzić dzieci. Nie chciał krzywdzić dzieci. Jeżeli tylko był w stanie, to im tworzył alternatywną drogę, taką, w której miały jakiekolwiek szanse na normalne, szczęśliwe życie. Oddanie syna kochającej go matce, tęskniącej za nim, chcącej o niego dbać - to było coś, co mógł zrobić. Tylko jak miała dalej potoczyć się ich historia? Czy ona go nie zostawi? Czy ci jej rodzice nie wyrwą jej tego dzieciaka z rąk i nie ukryją go gdzieś głębiej? Ah, kurwa. Naprawdę chciał myśleć, że ta idiotka miała jakiś plan, ale skoro przyszła z tym do niego to pewnie żadnego planu nie było.
- Robisz to, bo go kochasz i za nim tęsknisz, czy dlatego, że chcesz zrobić na złość swoim rodzicom? Odpowiedz na to szczerze, sprawdzę to.
Przygryzł wargę.
- Mam dwa pytania - oznajmił nagle. - Co będzie z nim dalej? Uciekniecie gdzieś? - Wyraził otwarte zainteresowanie jego losem i trochę go to zabijało, bo wcale nie chciał obnażać się przed nikim z tej strony, ale zawsze mógł przecież brnąć w to, że nie chce pakować się w jakiś debilizm. Poza tym jego ton pozostał szorstki - wątpił aby miała tkwić w innym założeniu. Na Ścieżkach ciągle umierały jakieś dzieci i nie bawił się w ich opiekunkę, nawet jeżeli w głębi duszy nad tym ubolewał.
Nie obchodziło go tak naprawdę czy była wariatką, czy była pewna, czy niepewna siebie. To wszystko traciło dla Crowa na znaczeniu dokładnie przez to, że w polu widzenia pojawiło się... dziecko. Dobra historia gdyby chciało się go zmanipulować. Ba! Nawet nie dobra! To była po prostu idealna zarzutka, żeby zaczął jej uważniej słuchać i mimowolnie angażować w to emocjonalnie. Na jej nieszczęście, jeżeli kłamała, bo jakimś cudem dowiedziała się o tej jego małej słabości - zamierzał to dokładnie sprawdzić. Jeżeli okaże się, że to dziecko jest wyrywane z rąk do rąk, jeżeli jego życie będzie okraszone cierpieniem, nie zawaha się przynieść go do Bellów, bo mając je na rękach i będąc świadomym okrucieństwa, prawdopodobnie pęknie.
Nie potrafił krzywdzić dzieci. Nie chciał krzywdzić dzieci. Jeżeli tylko był w stanie, to im tworzył alternatywną drogę, taką, w której miały jakiekolwiek szanse na normalne, szczęśliwe życie. Oddanie syna kochającej go matce, tęskniącej za nim, chcącej o niego dbać - to było coś, co mógł zrobić. Tylko jak miała dalej potoczyć się ich historia? Czy ona go nie zostawi? Czy ci jej rodzice nie wyrwą jej tego dzieciaka z rąk i nie ukryją go gdzieś głębiej? Ah, kurwa. Naprawdę chciał myśleć, że ta idiotka miała jakiś plan, ale skoro przyszła z tym do niego to pewnie żadnego planu nie było.
- Robisz to, bo go kochasz i za nim tęsknisz, czy dlatego, że chcesz zrobić na złość swoim rodzicom? Odpowiedz na to szczerze, sprawdzę to.
Przygryzł wargę.
- Mam dwa pytania - oznajmił nagle. - Co będzie z nim dalej? Uciekniecie gdzieś? - Wyraził otwarte zainteresowanie jego losem i trochę go to zabijało, bo wcale nie chciał obnażać się przed nikim z tej strony, ale zawsze mógł przecież brnąć w to, że nie chce pakować się w jakiś debilizm. Poza tym jego ton pozostał szorstki - wątpił aby miała tkwić w innym założeniu. Na Ścieżkach ciągle umierały jakieś dzieci i nie bawił się w ich opiekunkę, nawet jeżeli w głębi duszy nad tym ubolewał.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.